Maja Komorowska o najważniejszych dla niej słowach: Moje ulubione to "staramy się"

"Uważność", "staramy się" i "brak" - to trzy najważniejsze, zdaniem Mai Komorowskiej, słowa. Aktorka w TOK FM opowiadała także o istocie pomagania, które według niej nie jest tylko i wyłącznie nakierowane na innego człowieka. - Bardzo często mamy poczucie, że może zrobimy jakiś dobry uczynek, ale ten dobry uczynek nie jest tylko związany z myślą o kimś, ale też jednak chcielibyśmy o sobie dobrze pomyśleć. Pomaganie to jest też pomoc sobie - uważa Komorowska.
Zobacz wideo

Maja Komorowska opowiadała w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem w Cudownych latach w TOK FM m.in. o swoich ulubionych słowach. Jednym z nich jest "staram się". 

- Kiedyś ktoś mnie spytał, jakie słowo lubię najbardziej. Moje ulubione to "staramy się". Różnie nam wychodzi, natomiast możemy się starać. To leży w naszych możliwościach - mówiła aktorka, wymieniając jeszcze "uważność" - słowo, które łączy się według niej z empatią - oraz "brak" - słowo, nad którym "trzeba się zastanawiać". - "Uważność" jest dla mnie jednym z najważniejszych słów. Żeby uważnie przypatrywać się ludziom, temu, co się dzieje - mówiła w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem. Według Komorowskiej jeśli uda nam się być uważnymi, wówczas możemy otworzyć się na różne osoby, które spotykamy w swoim życiu.

"Pomaganie to jest też pomoc sobie"

Dziennikarz pytał, czy aktorka zastanawiała się kiedyś, jak potoczyłyby się jej życie i kariera, gdyby myślała tylko o sobie, a nie o innych. Jak stwierdził - ma wrażenie - że Maja Komorowska o innych myśli cały czas. Bo aktorka wspiera m.in. budowę warszawskiego hospicjum onkologicznego, w stanie wojennym pomagała m.in. internowanym. 

- To bardzo ciekawe pytanie i myślę, że życia by trzeba w gruncie rzeczy, żeby na nie odpowiedzieć i żeby zdać sobie sprawę, jak to jest naprawdę. Rzeczywiście mam bardzo mało czasu i ciągle mam zadania, po których się wspinam, dzięki którym trwam. (...) Jestem tu, gdzie jestem po prostu potrzebna. Jeśli człowiek chce być potrzebny, to też myśli o sobie. Bardzo często mamy poczucie, że może zrobimy jakiś dobry uczynek, ale ten dobry uczynek nie jest tylko związany z myślą o kimś, ale też chcielibyśmy o sobie dobrze pomyśleć. Pomaganie to jest też pomoc sobie - mówiła Maja Komorowska. 

Zdaniem wybitnej aktorki, gdyby ktoś powiedział, że myśli tylko o innych ludziach, a nie o sobie, byłaby w tym pycha. 

"Nie ma nic gorszego niż fanatyzm"

Przemysław Iwańczyk zastanawiał się także, czy aktor, jako osoba znana i rozpoznawalna - jest zobligowany do zajmowania stanowiska w istotnych sprawach publicznych. - Mam poczucie, że kiedy dzieją się rzeczy złe, to powinnam zabrać głos, nawet jeśli nie będzie się to podobać - przyznała Maja Komorowska, która - jak podkreślała - utrzymuje kontakty z osobami mającymi zupełnie odmienne od niej poglądy. Jako że aktorka nie chce rezygnować z tych znajomości, stara się nie rozmawiać na tematy, które mogą prowadzić do konfliktu. - Uważam, że trzeba dać ludziom prawo wyboru tego, co robią, co chcą robić. Ja się odzywam, bo inaczej chyba nie umiem - mówiła i podkreśliła, że "nie ma nic gorszego niż fanatyzm", zarówno religijny, jak i polityczny. - Każdy fanatyzm prowadzi do czegoś w moim pojęciu niebezpiecznego. Mamy to w sobie na pewno. Jak czegoś gorliwie chcemy, to  bardzo łatwo jest się w tym zamknąć. A tu trzeba mieć oczy otwarte na to, co się dzieje wokół - wskazywała, dodając, że ludzie, którzy myślą inaczej chcą tak naprawdę dobrze. - Oni chcą dobrze, tylko inaczej to widzą. I to jest czasami bolesne. Trzeba spróbować słuchać i zrozumieć - mówiła.

Całej rozmowy posłuchasz też wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM