Jakub Żulczyk pytany o ciężki los pisarza w Polsce: Ja nie narzekam. Jest OK

Jakub Żulczyk w audycji "Sztuka życia" opowiadał, że w swojej najnowszej powieści chciał zakpić z polskiego "porąbanego, romantycznego mesjanizmu", stąd m.in. postać Mesjasza, który pojawia się na polskich ziemiach jako dziecko uchodźców klimatycznych w obozie koncentracyjnym.
Zobacz wideo

Jakub Żulczyk pytany o to, czy ciężko jest dzisiaj w Polsce być pisarzem, stwierdził, że to zależy, komu i dodał: - Ja nie narzekam, jest OK. Nawet jeden z tygodników umieścił mnie w rankingu najlepiej zarabiających pisarzy polskich, co prawda cyfry, które tam podał, wywróżył sobie z herbaty,ale fakt - nie jest źle.

Wyjaśnił, że zarabia nie tylko pisaniem książek, ale także pisze scenariusze dla telewizji, felietony. Dodał, że nawet nie traktuje tych dodatkowych zajęć jak fuchy, ale jak drugi zawód. - Jeden zawód prozaika, drugi zawód scenopisarza - mówił Żulczyk.

Jeśli Jezus miałby przyjść ponownie, to byłby tym małym chłopcem, który przypłynął tutaj na tratwie

Głównym tematem rozmowy Hanny Zielińskiej z Jakubem Żulczykiem była jego najnowsza powieść "Czarne słońce". Dziennikarka nazwała książkę apokalipsą polityczną. - Książka ma szybkie tempo narracyjne, bardzo ostry język, momentami czytelnik może czuć się zanurzony w potoku bluzgów. Jest to książka, która opisuje potencjalny świat niedalekiej przyszłości, opanowany przez energię nazistowską, przemocową, ekstremistyczną religijnie - mówiła dziennikarka, pytając, czy jest to wizja dotycząca Polski czy całej cywilizacji. 

- Czytając tę książkę, zwiedzamy Polskę, w której rząd lewicowy upadł, rządzi Kościół, rządzi prawica, ustanowiono rządy konkordatowe, wszyscy ministrowie są z episkopatu. "Skoro wprowadzono monarchię parlamentarno-konsekrowaną i 60 proc. posłów w Sejmie do klechy z Polski katolickiej, którzy przychodzą do roboty w koloratkach, a królem Polski jest nikt inny, tylko sam Chrystus Król" - dziennikarka cytowała fragmenty powieści.

Hanna Zielińska pytała też o postać Mesjasza i jego nowe wcielenie, którego historia zaczyna się podczas trudnego dzieciństwa w obozie koncentracyjnym dla uchodźców klimatycznych w autonomicznej Republice Karpackiej. - Dla mnie to było oczywiste, że jeśli Jezus miałby przyjść ponownie i pojawić się w Polsce, no bo gdzież by indziej, to bez wątpienia byłby tym małym chłopcem, który przypłynął tutaj na tratwie - relacjonował Żulczyk.

- Polska jest ciekawym miejscem na osadzenie takiej akcji. Wydawało mi się to bardzo śmieszne i interesujące ze względu na wpisany polski dyskurs kulturowy od zawsze ten dziwny, porąbany, romantyczny mesjanizm, z którego chciałem sobie trochę zażartować. Z jednej strony poczucie, że jesteśmy jakimś Chrystusem narodów, narodem wybranym  i że wszystkie te cierpienia historyczne, których doznaliśmy są jakąś Golgotą, którą przeszliśmy, aby dostąpić odkupienia. To jest wpisane w taki folklor zarówno polityczny, jak i metafizyczny. Z tego wszystkiego chciałem zakpić - tłumaczył autor "Czarnego słońca".

"To jest książka popowa, która często działa metodą szoku"

Hanna Zielińska pytała Jakuba Żulczyka o to, jak odbiera fakt, że książka spotkała się ze skrajnymi opiniami i recenzjami. Na pytanie, czy pisarz jest zadowolony z tego wielogłosu, odpowiedział: - I tak, i nie - i wyjaśnił: - Trochę jestem rozczarowany, że nie odbyła się jakaś dyskusja wokół tej książki na bardziej krytycznym poziomie. Mam wrażenie, że to jest trochę za dużo dla krytyków, bo ta książka z jednej strony dotyka spraw bardzo ważkich, rości sobie bardzo duże ambicje i czasem nawet te ambicje spełnia, ale z drugiej strony nie jest to książka napisana przez filozofa czy intelektualistę. To jest książka popowa, która często działa metodą szoku.

Jakub Żulczyk na swoim fanpage'u na Facebooku pokazywał cytaty z recenzji zarówno pozytywnych, jak i negatywnych:

Hanna Zielińska określiła "Czarne słońce" jako Pulp Fiction z mnóstwem przemocy, krwi, płynów fizjologicznych, co dla wielu ludzi wydaje się zbyt oczywistą metaforą. - Są takie głosy - przyznał autor, dodając, że się nimi nie przejmuje, bo "jeśli dla kogoś jest to za proste, są bardziej subtelne i wyrafinowane i dużo bardziej głębokie książki, które może sobie poczytać, a w "Czarnym Słońcu" chodziło, aby wprost powiedzieć proste rzeczy czytelnikowi i trochę nim zachybotać, trochę go skonfundować, ale też wciągnąć w ten świat".

Cała rozmowa Hanny Zielińskiej i Jakuba Żulczyka. Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

W dodatkowej części, dostępnej jedynie w internecie, Jakub Żulczyk mówił, jak działają na niego negatywne recenzje "Czarnego słońca": - Czasem chcieli być po prostu złośliwi. Jak jeden krytyk, który nazwał moich czytelników gimbazą.

Pisarz podkreślał, że "Czarne słońce" jest książką nastawioną na konfrontację, więc nie jest dla niego zaskoczeniem, że powieść spotyka się z krytyką. Dodał jednak, że czuje się rozczarowany, że recenzenci, którym nie spodobał się literacki poziom książki, nie docenili tego, że książka jest głosem w ważnej sprawie.

Żulczyk zdradził słuchaczom nad czym obecnie pracuje, a także jakie lektury go inspirują do pisania. Przyznał, że lubi nadrabiać klasyków, a czasem wraca nawet do lektur szkolnych, lecz książką, która go ostatnio wciągnęła swoją fabułą była trylogia s-f chińskiego pisarza Cixin Liu "Wspomnienie o przeszłości Ziemi".

Tu możesz posłuchać dodatkowej części rozmowy  z Jakubem Żulczykiem. W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM