Prof. Dariusz Stola w TOK FM: Może pan minister boi się powiedzieć, że mnie nie mianuje na dyrektora Muzeum POLIN?

- Nigdy nie powiedzieli, że mnie nie mianują. Najpierw były takie głosy, że pan minister Gliński się zastanawia. Widać wyszła tutaj bardzo kontemplatywna natura, bo się zastanawia już osiem miesięcy nad dwuakapitowym tekstem, jakim jest protokół komisji konkursowej - mówi w TOK FM prof. Dariusz Stola, który wygrał konkurs na dyrektora Muzeum POLIN i wciąż nie został powołany przez wicepremiera Piotra Glińskiego.
Zobacz wideo

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski i szef Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce Piotr Wiślicki wydali wspólne oświadczenie, w którym domagają się od ministra Piotra Glińskiego, by powołał prof. Dariusza Stolę na dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Podkreślają, że prof. Stola wygrał konkurs na dyrektora placówki już w ubiegłym roku. Przypominają, że pomysł zorganizowania plebiscytu wyszedł z Ministerstwa Kultury, a jego zasady zostały uzgodnione wspólnie z miastem stołecznym Warszawa i Stowarzyszeniem Żydowski Instytut Historyczny.

Ministerstwo Kultury odpowiedziało na to oświadczenie krótkim komunikatem. Przedstawiciele resortu przekonują, że "sytuacja w muzeum jest stabilna i nie daje podstaw do niepokoju".

>> Dwugłos w tej sprawie opisywaliśmy <<

Prof. Dariusz Stola, z którym rozmawiała dziennikarka TOK FM Anna Wacławik-Orpik, zwraca uwagę na to, czego ministerstwo w swoim komunikacie nie zawarło. - Mianowicie pan minister nie zaprzecza, że oszukał pozostałych założycieli [muzeum - red.], ponieważ blisko rok temu, z tego co wiem, to na jego propozycję ustalili, że zrobią konkurs i w drodze konkursu wyłonią dyrektora [POLIN - red.] na następną kadencję. (…) Okazało się, że jego [Piotra Glińskiego - red.] słowa nie są wiążące, przynajmniej przez ponad rok - stwierdza profesor.

Stola zastanawia się też, dlaczego minister kultury nie spotkał się z prezydentem Warszawy i szefem Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny, żeby wyjaśnić całą sprawę. Jak dodaje, z jego informacji wynika, że zarówno Rafał Trzaskowski, jak i Piotr Wiślicki dążyli do takiego spotkania.

Dopytywany, czy sam rozmawiał z wicepremierem, prof. Stola mówi, że jeszcze jako dyrektor Muzeum POLIN wielokrotnie próbował umówić się z nim na spotkanie. - Ale niestety, zawsze był aż tak zajęty, że nie odpowiadał. Nawet jego sekretariat nie odpowiadał. (…) Także nigdy nie miałem z nim żadnej rozmowy. Raz go spotkałem przypadkiem na jakimś przyjęciu dyplomatycznym i to jest cała moja historia kontaktów z panem ministrem - opowiada profesor. I dodaje: "mówiąc szczerze, do dziś nie wiem, za co pan minister nie lubi muzeum i mnie osobiście".

- Czyli rozumiem, że po konkursie nikt panu nigdy nie oznajmił, że nie będzie pan powołany na dyrektora? - dopytuje redaktor Wacławik-Orpik.

- Nie. Ja zbieram uważnie wszystkie wypowiedzi pana ministra oraz jego zastępcy, pana ministra Sellina. Nigdy nie powiedzieli, że mnie nie mianują. Najpierw jeszcze były takie głosy, że pan minister się zastanawia. Widać wyszła tutaj bardzo kontemplatywna natura pana ministra, bo się zastanawia już osiem miesięcy nad dwuakapitowym tekstem, jakim jest protokół komisji konkursowej - odpowiada Stola. - Cenię sobie, kiedy ludzie głęboko rozważają pewne rzeczy. Chyba, że to jest zasłona dymna do tego. Nie wiem. Może [pan minister - red.] boi się powiedzieć, że mnie nie mianuje? Czego się boi? Jest wicepremier rządu Rzeczpospolitej, nie powinien się bać - dodaje.

Profesor podkreśla jednak, że nie stracił jeszcze nadziei na swoją nominację. - Prawdopodobieństwo nie jest duże, ale nie jest zerowe - mówi. I podkreśla, że "pan minister ma jeszcze szanse, żeby nie zrobić czegoś, co będzie już nieodwracalne".

W funkcjonowaniu Muzeum Historii Żydów Polskich niemałą rolę odgrywają zagraniczni partnerzy oraz przyjaciele placówki. Już wiele miesięcy temu mówiło się, że ze względu na zamieszanie z brakiem powołania dyrektora - część z nich wycofuje swoje dotacje dla muzeum. Jak przyznaje w TOK FM Stola, z jego informacji wynika, że można mówić już o kilku milionach złotych, które muzeum mogłoby dostać od darczyńców. - Ale oni nie wiedzą, komu je będą dawali, więc się wstrzymują. Trudno tego nie rozumieć. Bardzo nad tym ubolewam - mówi.

Jako kolejny poważny problem wynikający z całego zamieszania profesor wskazuje stan niepewności, w którym żyją pracownicy. - Proszę sobie wyobrazić, że nie wie pani, kto będzie pani przełożonym jutro czy pojutrze, a doświadczenia innych muzeum, na przykład Muzeum II Wojny Światowej, są jak najgorsze w tym względzie - komentuje. Jak dodaje, "pewne osoby już odeszły z muzeum, a inne się zastanawiają, czy nie odejść". - I to jest bardzo złe - stwierdza, podkreślając, że w POLIN "miał przyjemność pracować z naprawdę z fantastycznymi i zaangażowanymi ludźmi".

- Narażanie jakiejkolwiek instytucji na tego rodzaju straty dla mnie jest niepojęte. Pan minister został powołany po to, żeby chronić i dbać o polską kulturę. To [Muzeum POLIN] jest jedna z ważniejszych instytucji kultury i ja nie widzę tej dbałości - przekonuje gość TOK FM.

Pytany, na koniec, ile jeszcze czasu może trwać ten cały impas mówi: "Jakby mnie pani spytała osiem miesięcy temu, to bym powiedział, że dłużej niż miesiąc czy dwa trwać nie może, bo to byłby skandal. A tymczasem za miesiąc minie rok, kiedy ostatni raz wszedłem do muzeum do pracy".

>> CAŁA ROZMOWA Z PROFESOREM DARIUSZEM STOLĄ W NIEDZIELĘ - W RADIU TOK FM o godzinie 20 - W PROGRAMIE ANNY WACŁAWIK-ORPIK "WYWIAD POGŁĘBIONY" <<

Dariusz Stola był dyrektorem Muzeum POLIN od początku jego istnienia (2014 rok). Pod koniec lutego 2019 roku jego kadencja dobiegła końca. Pod jego kierownictwem placówka została nagrodzona między innymi tytułem Europejskiego Muzeum Roku i nagrodą EMA, tj. European Museum Academy Award.

DOSTĘP PREMIUM