Bartosz Bielenia w TOK FM: Traktuje nominację do Oscara jako fundament, na którym można coś budować

- Sama nominacja do Oscara aż tak dużego wrażenia za granicą nie robi. Jest dużo nominowanych, wielu wygranych. (...) Także to może być ciekawy początek, ale jeszcze dużo pracy przede mną - powiedział w Kulturze osobistej w TOK FM aktor Bartosz Bielenia.
Zobacz wideo

Gościem środowej Kultury osobistej w TOK FM był aktor Bartosz Bielenia, laureat Paszportów Polityki 2020 w kategorii Film, grający główną rolę w nominowanym do Oscara filmie "Boże Ciało" Jana Komasy. W rozmowie z Martą Perchuć-Burzyńską aktor przyznał, że ostatnio wiele podróżuje w celach zawodowych, obecnie przebywa w Berlinie. - Nie jest łatwo, ale jest też miło. Dużo przygód po drodze (…) Najwięcej czasu spędzam ostatnio w środkach transportu - śmiał się.

"Jeszcze dużo pracy przede mną"

Dopytywany, czy nominacja do Oscara stała się dla niego przepustką do świata filmu poza polskimi granicami - przyznał, że "nominacja na pewno jest kluczem do wielu drzwi". Zaznaczył jednak, że "traktuje ją jako fundament, na którym można coś budować i rozwijać pewne pomysły i drogi". - Sama nominacja aż tak dużego wrażenia za granicą nie robi. Jest dużo nominowanych, wielu wygranych. (…) Także to może być ciekawy początek, ale jeszcze dużo pracy przede mną - powiedział Bielenia.

Pytany z kolei o to, jak "Boże Ciało" zostało odebrane za granicą, śmiał się, że wiele osób myślało, że film ten "jest o miasteczku w Teksasie", które nazywa się właśnie Corpus Christi. - Więc to nas trochę zaskoczyło - przyznał.

- Natomiast miałem piękną rozmowę z pewną panią, która pracowała w więzieniu, była psychologiem (…). Długo rozmawialiśmy o moim bohaterze, o tym, jak jest skonstruowany, o potrzebie czułości. Była wdzięczna za ukazanie tej strony człowieka, który miał takie, a nie inne doświadczenia, to było dla mnie bardzo ważne - opowiadał dalej Bielenia.

Bartosz Bielenia o "Parasite"

"Boże Ciało" było nominowane do Oscara w kategorii Najlepszy film zagraniczny. Nie otrzymało statuetki, która trafiła do "Parasite", w reżyserii Bong Joon Ho. Obraz ten otrzymał Oscara także w kategorii Najlepszy film. Był to pierwszy raz w historii, kiedy najważniejszą statuetkę otrzymał film w języku innym niż angielski.

Bartosz Bielenia podkreślał, że "Parasite" to wspaniały film. - Cieszę się, że się poznaliśmy i w ramach tej jednej kategorii wspieraliśmy siebie nawzajem - powiedział. Dopytywany, za co ceni koreański obraz odparł, że "przede wszystkim za wybitnie skonstruowany scenariusz". - To naprawdę majstersztyk scenopisarstwa. Ta historia jest wybitnie skonstruowana. Każdy fragment, każda ze scen działa na siebie i jest niezbędna. Myślę że jak wycofałoby się choćby jeden tekst, to ta układanka mogłaby się posypać. Więc misteria w konstruowaniu scenariusza mnie bardzo urzekła - opowiadał.

Pytany z kolei, czy "Parasite" to w świecie kina coś zupełnie nowego - powiedział, że nie. - On [Bong Joon Ho - red.] miesza gatunki w swoim filmie, bawi się nimi, by opowiedzieć historię, przesłać coś ludziom. Nie wydaje mi się, że to jest takie nowe. Na pewno jest współczesne - odparł aktor.

W drugiej części rozmowy Marta Perchuć-Burzyńska pytała swojego gościa m.in. o naklejkę LGBT, którą nakleił na otrzymany Paszport Polityki. Całej rozmowy możesz posłuchać w Aplikacji TOK FM!

DOSTĘP PREMIUM