1800 zł zapomogi z ministerstwa dla artysty w czasie pandemii. "Czas się przebranżowić"

1800 zł - tyle wynosi zapomoga przekazywana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego artystom, którzy w związku z epidemią koronawirusa z dnia na dzień zostali bez środków do życia. Wielu z nich szuka możliwości przebranżowienia - rozwożą jedzenie, nagrywają audiobooki.
Zobacz wideo

Do wczoraj do resortu kultury wpłynęło 750 wniosków o zapomogę. Minister Piotr Gliński podczas debaty sejmowej poinformował o pozytywnym rozpatrzeniu 327 z nich. W rozmowie z nami artyści, którzy je otrzymali, ujawniają kwoty. 

Reżyser teatralny Łukasz Chotkowski był jednym z pierwszych, którzy zgłosili się po pomoc socjalną z funduszu MKiDN. Dziś dostał wiadomość, że przyznano mu 1800 zł. "Moje opłaty stałe: kredyt, ubezpieczenie zdrowotne, czynsz wynoszą 2500 zł miesięcznie. Pracuję na umowę o dzieło, nie mam nigdzie etatu. Wszystkie planowane premiery zostały wstrzymane do odwołania. W marcu na moje konto wpłynęło 0 zł. Dwa teatry, z którymi współpracuję, zadeklarowały wstępną pomoc. Trzeci powiedział, że nic nie będzie pomagał, bo nie widzi takiego powodu" - napisał na Facebooku.

Rzecznik MKiDN Anna Bocian doprecyzowuje, że 1800 zł to kwota nieopodatkowana. - Biorąc pod uwagę różne sytuacje życiowe i zakres potrzeb każdy wniosek o pomoc socjalną rozpatrywany jest indywidualnie. W przypadku wniosków, które bezpośrednio dotyczą sytuacji związanej z epidemią koronawirusa, jednorazowe wsparcie wyniesie 1800 zł - tłumaczy. Dodaje, że nie jest to jednak jedyna pomoc, o jaką może ubiegać się artysta. - Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, a twórca pozostanie w trudnej sytuacji materialnej, w najbliższym czasie będzie mógł ponownie zwrócić się o pomoc socjalną - zapewnia.

Część muzyków zwróciła się o pomoc finansową również do ZAIKS-u, czyli organizacji zbiorowo zarządzającej prawami autorskimi. Ania Brachaczek, wokalistka rockowa m.in. zespołów SiQ i BiFF, taką jednorazową pomoc z ZAIKS-u otrzymała. - Po prostu dostałam przelew. Trzy tysiące złotych - zawsze coś, biorąc pod uwagę, że mój mąż Maciej "Ślimak" Starosta też jest muzykiem i utrzymywaliśmy się głównie z koncertów i warsztatów perkusyjnych - mówi. Środków szuka, gdzie się da. - Napisałam także wniosek o zapomogę do MKiDN, przygotowuję projekt dla "Kultury w sieci" - wylicza.

Kultura się przebranżowi?

W audycji "Kultura Osobista" w TOK FM Tymon Tymański powiedział Marcie Perchuć-Burzyńskiej, że być może będzie musiał zmienić zawód, przebranżowić się, bo w czasach kryzysu, który przed nami, kultura po raz kolejny będzie "ostatnią" na liście potrzeb społecznych po pandemii.

Posłuchaj całej rozmowy:

Są artyści, którzy przebranżawianie już rozpoczęli, przynajmniej czasowo. Perkusista Zakopower i Dagadany Bartosz Mikołaj Nazaruk pracuje jako dostawca jedzenia. Mówi wprost, że z jednej pensji żony nie utrzymają trzyosobowej rodziny. - A koncerty odwoływano nam właściwie już w styczniu z uwagi na strach organizatorów przed możliwym zagrożeniem koronawirusem. Nigdy nie pracowałem w normalnej pracy, takiej od 9 do 17. Muzyka jest moją największą pasją, ale jaką mam pewność, że latem zagram chociaż jeden koncert? Żadnej - przyznaje. Na Facebooku założył bloga kulinarnego o nazwie "Zjadam resztki", gdzie pokazuje potrawy, które powstały z tego, co akurat zostało w lodówce.

Daga Gregorowicz, wokalistka Dagadany, również zwróciła się o pomoc do ZAIKS-u, jest także wśród 750 osób, które wnioskowały w tej sprawie do MKiDN. Nam mówi o tym, jak wokalistka i kompozytorka może zarabiać w czasie pandemii. - Zbudowałam z tatą ze starego 40-letniego wojskowego namiotu ministudio nagraniowe, bo dostałam już w okresie kwarantanny propozycję nagrania audiobooka. Przerabiam też zdjęcia, nad jednym pracuję około 15 minut, więc zarabiam 8 zł na godzinę. Ale zarabiam i uczę się przy okazji nowych rzeczy, które mogą się przydać w przyszłości - wylicza.

Kłopoty na wszystkich frontach

Problemem jest jednak nie tylko odwoływanie koncertów, festiwali, przenoszenie ich do sieci, czyli de facto udarmawianie. Odroczone w czasie mogą się okazać premiery wydawnictw płytowych, z którymi często powiązane były właśnie trasy koncertowe i cała promocja. A poza tym wiele sklepów stacjonarnych, sprzedających muzykę na fizycznych nośnikach, mieści się w galeriach handlowych, a te na razie pozostają zamknięte. 

W środowisku mówi się, że brakuje inicjatyw wzajemnej pomocy - szukania sposobów zarabiania na twórczości w ten sposób, by utrzymać się mogli nie tylko frontmeni i wielkie gwiazdy, ale również ich zaplecze muzyczne. Bartosz Mikołaj Nazaruk zwraca także uwagę na kolejny problem. - Jeżdżę tym autem jako dostawca i słucham wszystkich stacji radiowych. I to bardzo smutne, ale wbrew zapewnieniom o pomocy stacje nie grają polskiej muzyki. Dlaczego nie chcecie nam w tym trudnym czasie pomóc? - pyta.

DOSTĘP PREMIUM