"Kolorowy ptak, który nie pasował do tego, co działo się w Polsce". 100 lat temu urodził się Leopold Tyrmand

- Leopold Tyrmand to taka postać, o której chciałoby się słuchać i czytać. Nadal stanowi źródło inspiracji dla innych twórców i twórczyń. Miał dość barwny życiorys, niebanalne poglądy. Zapisał się przede wszystkim jako barwna postać tzw. warszawki, której nienawidził, ale której oczywiście, jak to zwykle bywa, był częścią - mówiłą w TOK FM Sylwia Chutnik, pisarka i kulturoznawczyni w dniu 100 urodzin pisarza.
Zobacz wideo

Leopold Tyrmand był oczywiście pisarzem, dziennikarzem i propagatorem jazzu ale - jak wskazał w Weekendowym Poranku Maciej Zakrocki - był po prostu ciekawym człowiekiem, który wzbudza ogromne zainteresowanie do dziś. - Dowodem tego jest chociażby fakt, że pokolenie obecnych 30-latków z pasją czyta jego najpopularniejszą powieść "Zły" i chce w pewien sposób "wejść" w tę Warszawę lat '50 opisywaną w tej książce - wskazał Zakrocki.

- Niewątpliwie Leopold Tyrmand to taka postać, o której chciałoby się słuchać i czytać (…). Nadal stanowi źródło inspiracji dla innych twórców i twórczyń. Miał dość barwny życiorys, niebanalne poglądy. Zapisał się przede wszystkim jako barwna postać tzw. warszawki, której nienawidził, ale której oczywiście, jak to zwykle bywa, był częścią - przyznała też w TOK FM Sylwia Chutnik, pisarka i kulturoznawczyni.

Kim był Leopold Tyrmand?

Tyrmand urodził się 16 maja 1920 roku w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Podczas wybuchu wojny miał 19 lat i przebywał w Warszawie. Potem przedostał się do Wilna i został aresztowany przez NKWD za działalność w konspiracji. Udało mu się jednak uciec. Aby uniknąć identyfikacji jako Żyd, zdobył dokumenty na nazwisko obywatela Francji i zgłosił się na ochotnika na roboty do Niemiec. Tam pracował m.in. jako kelner, tłumacz i marynarz.

Dopiero w 1946 roku Tyrmand powrócił do Warszawy, gdzie rozpoczął pracę jako dziennikarz. Pisywał w "Przekroju", "Tygodniku Powszechnym", "Ruchu Muzycznym". W 1950 roku usunięto go z redakcji "Przekroju" za relację z turnieju bokserskiego, w której skrytykował stronniczość radzieckich sędziów. Trzy lata później zamknięto "Tygodnik Powszechny", a Tyrmand został obłożony zakazem publikacji.

"Kolorowy ptak"

Sylwia Chutnik w rozmowie z Maciejem Zakrockim nazywa Tyrmanda "kolorowym ptakiem", który prowadził bujne życie uczuciowe i towarzyskie. - On zawsze był duszą, która nie pasowała do tego, co działo się w Polsce. Nie chodzi tylko o system, który po wojnie panował, ale o takie ograniczone myślenie, które jest charakterystyczne dla zamkniętych krajów i wspólnot. Stąd między innymi ten jazz i zamiłowanie do muzyki, która przynajmniej teoretycznie absolutnie nie pasowała do doktryny socrealistycznej - opowiadała pisarka.

Podkreślała, że jako artysta i pisarz Tyrmand był "niebywale odważny". Z pasją mieszał różne pisarskie style. Jego największą i najbardziej znaną książką jest oczywiście wspomniany już "Zły", który miał premierę pod koniec 1955 roku. Powieść jest dość obszerna, ma ponad 600 stron, ale napisana jest żywym językiem, zawierającym gdzieniegdzie wtrącenia gwary warszawskiej, a tytułowy "Zły" to tajemniczy bohater samozwańczo walczący w obronie słabszych z warszawskimi chuliganami i półświatkiem stolicy. 

Jak wskazała Chutnik, "Zły" był pewnym przełomem jeśli chodzi o literaturę w powojennej Polsce. - Wcześniej czytało się socrealistyczne powieści z jasną tezą, a tu dostajemy dużą opowieść pisaną z wielkim rozmachem, która dostarcza nam rozrywki, a jednocześnie jest czymś ambitnym. Mogła po nią sięgać i Maria Dąbrowska, i chłopak handlujący na bazarze - mówiła.

Tyrmand zmarł w marcu 1985 roku. W kwietniu 2019 Sejm RP ustanowił 2020 r. Rokiem Leopolda Tyrmanda. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM