Jerzy Pilch nie żyje. "Potrafił zakręcić polskim zdaniem tak, jak nikt inny"

Jerzy Pilch zmarł w piątek po południu w swoim domu w Kielcach. Pisarza wspominała na antenie TOK FM m.in. Justyna Sobolewska z tygodnika "Polityka" oraz Michał Nogaś z "Gazety Wyborczej".

Krytyczka literacka przypomniała, iż mimo że choroba towarzyszyła Pilchowi już od dawna był on w pełni sił twórczych. - Przyzwyczailiśmy się, że książki Pilcha regularnie się pojawiają i że jest z nami cały czas. Tak, że jest to bardzo gwałtowne odejście kogoś, kto w literaturze polskiej potrafił zakręcić polskim zdaniem tak, jak nikt inny. Fraza Pilcha to jest coś, co znamy, co zostało i co zostanie - mówiła w rozmowie z Pawłem Sulikiem. 

Podkreśliła, że Pilch był rewelacyjnym felietonistą, związanym z różnymi tytułami, m.in. "Tygodnikiem Powszechnym", "Polityką", "Przekrojem". - Ostre pióro, przecież pamiętamy, jak się czekało na jego felietony. Tak że wszystko potrafił przerobić w literaturę, a przede wszystkim swoje życie. Bujne życie, począwszy od "Pod Mocnym Aniołem", historie alkoholowe, miłosne, ale później bardzo ciekawe jest to przejście do opisywania też spraw ostatecznych - zaznaczyła, dodając, że śmierć zawsze była obecna w twórczości Pilcha.

"Tak samo już nie będzie"

- To jest sytuacja, która mną wstrząsnęła, dlatego że w ostatnich latach wiele razy rozmawialiśmy z Jerzym i o świecie, i o jego pisaniu. I kiedy zadzwoniła do mnie Kinga, jego żona, z informacją, że Jerzy nie żyje i żebyśmy podali tę wiadomość dalej, to po prostu zabrakło mi słów - mówił z kolei w TOK FM dziennikarz Michał Nogaś.

Jak dodał, Pilch był w pełni sił umysłowych, bardzo dobrze się czuł i był zadowolony z życia, mimo wieloletnich zmagań z chorobą Parkinsona. - Kiedy wybuchła pandemia, napisał do mnie mail, że może byśmy porozmawiali o tym, co się dzieje. Bo przecież jego książka - wydana nie tak dawno "Żywego ducha" - to była powieść o tym, jak nagle wszyscy znikają ze świata i zostaje jeden człowiek - wspominał. 

Przytoczył także diagnozę pisarza na świat po pandemii. - Powiedział, że nic się nie zmieni, będzie tak, jak było, może jeszcze bardziej agresywnie. Że będziemy się musieli w tym wszyscy odnaleźć. I dzisiaj można powiedzieć, że tak samo już nie będzie, bo będzie to świat bez Jerzego Pilcha - podkreślił. 

Zaskoczenia śmiercią pisarza nie krył na antenie TOK FM Andrzej Franaszek, literaturoznawca, biograf Czesława Miłosza i Zbigniewa Herberta. - Zmarł wybitny pisarz i moim zdaniem mądry człowiek. (...) Jerzy Pilch, który przez lata posługiwał się w swojej prozie tematem alkoholu, zmysłowości, erotyki, często był traktowany tak troszkę z przymrużeniem oka. Tymczasem myślę, że to był po prostu bardzo inteligentny, bardzo mądry człowiek. A też znakomity pisarz - podkreślił. 

Dodał, że Pilch był również wybitnym stylistą. - Kiedy słucha się prozy Pilcha, to mamy taką narrację, taki rodzaj stylistyki, tonację tej wypowiedzi, dzięki której z łatwością rozpoznajemy, że to jest właśnie Pilch i nie możemy tego pomylić, Nie da się tego tak  naprawdę naśladować, chyba że w jakiś jedynie nieco karykaturalny sposób - stwierdził. 

Jerzy Pilch nie żyje

Jerzy Pilch był siedmiokrotnie nominowany do Nagrody Literackiej Nike. Otrzymał ją w 2001 roku za powieść "Pod Mocnym Aniołem".

Do jego najbardziej znanych tekstów należą także  "Spis cudzołożnic", "Rozpacz z powodu utraty furmanki", "Tezy o głupocie, piciu i umieraniu", "Marsz Polonia", "Wiele demonów", "Zuza albo czas oddalenia".

Pilch urodził się w Wiśle w 1952 roku. Od lat zmagał się z chorobą Parkinsona.

Posłuchaj w aplikacji TOK FM. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM