Jak ostatnie kino na Helu przetrwało lockdown? Pomogły... filmowe kalambury

Codziennie jeden filmowy kalambur. W sumie powstało ich 68. W ten sposób właścicielki ostatniego kina na Półwyspie Helskim walczyły o to, by widzowie nie zapomnieli o "Żeglarzu".
Zobacz wideo

Patrycja Blindow wraz z mamą Dagmarą i babcią Urszulą wspólnie prowadzą Kino Żeglarz w Jastarni, ostatnie kino na Półwyspie Helskim. W audycji Marty Perchuć-Burzyńskiej opowiadały, co robiły, gdy kina trzeba było zamknąć kina z powodu restrykcji i jak otwierały kino w nowym reżimie.

- "Żeglarz" jest kinem sezonowym, więc nas zamknięcie zabolało w troszeczkę innym momencie niż w marcu. To miał być najdłuższy sezon, miał się zacząć 1 maja, a nie mógł - Patrycja Blindow opowiadała w TOK FM. 

Żeby widzowie o nich nie zapomnieli, Patrycja wymyśliła kalambury filmowe i zrobiły ich 68, codziennie o 21.15 ukazywał się post na Facebooku, odtwarzały różne kadry, różne postaci, a najwięcej kalamburów zrobiła babcia. W ten sposób sprzedawały też bilety na przyszłość, sprzedały jak określają jeden tydzień pełnego sezonu.  - Bardzo szybko wymyśliłyśmy jak wszystko poukładać, żeby otworzyć się w reżimie sanitarnym. Czekamy aż sala się zapełni, widz na razie przychodzi bardziej się przywitać - Patrycja Blindow mówił o tym, jak wyglądało otwarcie kina po zniesieniu restrykcji. 

Pierwszym filmem, które pokazało, było "Poznajmy się jeszcze raz". - Bo ma ciepły ładunek wszystkim potrzebny po okresie lockdownu - wyjaśniła.

Historia samego kina też jest urzekająca, zakupił je dziadek Patrycji, żeby je prowadzić wraz z jej babcią Urszulą. "Żeglarz" to kino sezonowe bardziej dla turystów, odświeżane są najlepsze filmy roku, żeby była okazja obejrzeć to, czego się nie zdążyło, pracując. 

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM