Nosowska wypełnia z Lizutem kwestionariusz Prousta. Główna cecha? "Jestem empatyczna". A wada?

- Nie mogę dawać czytelnikowi na haczyku kukurydzy, tylko kawałek czegoś wyciągniętego z trzewi - mówiła Katarzyna Nosowska o swojej najnowszej książce "Powrót z Bambuko" w TOK FM. Na jej przynętę bez wątpienia dał się złowić redaktor Mikołaj Lizut.
Zobacz wideo

- Zazdroszczę tym z państwa, którzy są jeszcze przed lekturą. Po pierwsze, będziecie mieli państwo ubaw. Po drugie - z tej książki można sporo dowiedzieć się o tym, co Kasia myśli o sobie, macierzyństwie, Bogu, rodzicach, świecie, śmierci... - zachwalał Lizut "Powrót z Bambuko".

Sam postanowił wyciągnąć z Nosowskiej jeszcze więcej osobistych przemyśleń, zadając jej pytania z popularnego "kwestionariusza Prousta". Co piosenkarka uważa za swoją największą wadę? Czego się boi? Jakich cech szuka w mężczyznach, a jakich w kobietach? Wszystkiego tego możesz dowiedzieć się, słuchając podcastu TOK FM:

W rozmowie Lizuta z Nosowską nie zabrakło również pytań o samą książkę. Prowadzący zauważył, że "Powrót z Bambuko" formą przypomina luźny zbiór felietonów. Nosowska podkreśliła jednak, że wszystkie rozdziały "łączy wspólny mianownik". 

- Jest to jedno wielkie wołanie do drugiego człowieka, żeby zadał sobie wreszcie kluczowe pytania i wyniósł samego siebie na piedestał. Bo uważam, że tam jest miejsce jednostki - na piedestale - wyjaśniła. 

- Kluczem do porozumienia z drugim człowiekiem jest stanięcie przed nim na golasa, w prawdzie. Ludzie wbrew pozorom szanują swój czas i uwagę, więc jeśli mam sprowokować kogoś do poświęcenia mi swego jakże cennego fragmentu życia, to nie mogę dawać na haczyku kukurydzy, tylko kawałek czegoś wyciągniętego z trzewi - dodała Nosowska.

Dążenie do prawdy o sobie i rzeczywistości stało się w ostatnich latach dla piosenkarki szczególnie ważnym tematem. - Jestem na etapie, na którym  każdy człowiek - choć niektórzy może wcześniej, niektórzy później, a niektórzy leżąc już w pozycji horyzontalnej przed wydaniem ostatniego tchnienia - powinien zadać sobie najprostsze pytanie: czy to wszystko, co wiem, aby na pewno jest prawdą? Czy ta opowieść na temat wszechrzeczy generowana przez różne osoby, szkołę, media, to naprawdę źródło godne zaufania? - mówiła Nosowska.

"Powrót z Bambuko" to jednak nie tylko filozoficzne rozważania, ale i opowieści z życia wzięte - niektóre zabawne, inne wzruszające.

- Historia o twojej pierwszej komunii nadaje się na film - mówił Lizut do swojej rozmówczyni.

- No przecież ci mówiłam! - śmiała się Nosowska. Zaraz potem dodała, że ma nadzieję, iż czytelnicy odnajdą w jej wspomnieniach podobieństwa do własnych przeżyć. - Wiadomo, że dekoracje są różne. Ale w jakimś sensie wszyscy wiedziemy bliźniacze żywoty. I to nie jest dla mnie zasmucające tylko wspaniałe. Bo historia opowiedziana przez jednego człowieka może stać się przesłaniem dla kolejnych - przekonywała Nosowska.

DOSTĘP PREMIUM