Krystyna Janda wspomina Piotra Machalicę. "Był jednym z tych wielkich w Polsce"

Krystyna Janda wspominała ciepło i serdeczność, którą czuło się na każdym spotkaniu z Piotrem Machalicą. - Był szalenie inteligentny i wstydził się swoich uczuć, a z drugiej strony nigdy w życiu nie widziałam, żeby tyle razy facet płakał - opowiadała w TOK FM o zmarłym aktorze.
Zobacz wideo

Piotr Machalica trafił do szpitala w piątek. Był w ciężkim stanie, został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Tragiczną informację o śmierci aktora podano w poniedziałek rano. - To była straszna noc, myśmy wszyscy czekali na jakieś wiadomości, wiedzieliśmy, że jest trudno, że Piotrek walczy - opowiadała w TOK FM Krystyna Janda. - Myśmy się nie przygotowali zupełnie na tę śmierć. Jak czas oswaja z tą myślą, to pewnie jest łatwiej. Wszyscy dzisiaj o 3 w nocy doznaliśmy szoku, nie umiemy się pozbierać - mówiła. 

Krystyna Janda podkreślała, jak znakomitym aktorem był Piotr Machalica. - Wiem, że to była prawda i przeżycie do bólu za każdym razem. On, przy takiej pozornej lekkości, poczuciu humoru w pracy, przy opowiadaniu tysiąca różnych anegdot, był gotowy na bardzo ostateczne rozwiązania artystyczne. I nigdy się nie cofał. Mógł sobie na to pozwolić, bo był jednym z tych wielkich w Polsce, który cokolwiek by nie zrobił, czegokolwiek by nie powiedział na scenie czy przed kamerą, był prawdziwy. Mógł zagrać wszystko przez to, że wszystko miał podparte od środka, od wewnątrz, podparte przeżyciem, sercem - mówiła. 

Wspominała też spektakle, w których wspólnie grali - te pierwsze na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie i późniejsze w Och-Teatrze. - Wiedzieliśmy, że każdy tytuł, każda premiera przez nas robiona, to 100 czy 200 spektakli przed nami. To jest jak pół życia z tymi rolami - opowiadała Janda.

Aktorka pamięta radość, jaka towarzyszyła każdemu spotkaniu z Piotrem Machalicą. - Będzie mówił, będzie narzekał, a jednocześnie przytuli nas wszystkich tą swoją osobowością. Na każdym spotkaniu z Piotrem czuło się, że się wchodzi do takiego korytarza ciepła, serdeczności - mówiła. 

- Był szalenie inteligentny i wstydził się swoich uczuć, a z drugiej strony nigdy w życiu nie widziałam, żeby tyle razy facet płakał, co jego płaczącego widziałam. A jednocześnie był pesymistą potwornym, malkontentem, ale umiał wszystko na końcu obrócić w żart, w przytulenie, w serdeczność - ciągnęła Janda. 

Piotr Machalica nie żyje. Miał 65 lat

Piotr Machalica urodził się w 1955 roku w Pszczynie, w 1981 roku ukończył warszawską PWST (dzisiejszą Akademię Teatralną). W 1997 roku został odznaczony odznaką "Zasłużony Działacz Kultury", a w 2005 roku Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". Grał na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie, przez 12 lat był dyrektorem artystycznym Teatru im. Mickiewicza w Częstochowie. Wystąpił w licznych filmach i serialach telewizyjnych.

DOSTĘP PREMIUM