Papcio Chmiel nie żyje. "W szkole nie nauczyłem się tyle o kubizmie, co z jednego tomu przygód Tytusa"

- Ten człowiek miał ogromny wpływ na polską popkulturę - tak zmarłego Henryka Chmielewskiego wspominał w TOK FM wydawca komiksów Szymon Holcman.
Zobacz wideo

Autor kultowej serii o przygodach Tytusa, Romka i A'Tomka znany jako Papcio Chmiel zmarł w nocy z czwartku na piątek w wieku 97 lat. - To wielka strata, zwłaszcza dla pokolenia dorastającego w latach 70 i 80, które wychowało się na komiksach Papcia Chmiela - mówił w TOK FM współwłaściciel wydawnictwa Kultura Gniewu Szymon Holcman. Jego zdaniem Chmielewski swoją twórczością tworzył fundamenty polskiej popkultury. – Miał niezwykłą wyobraźnię, swój własny niesłychany styl graficzny i do tego ta warstwa językowa. To przeszło do języka potocznego. Posługujemy się tymi kodami, które wszczepił nam Papcio, nawet bezwiednie – wskazywał ekspert.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Przypomniał, że seria o przygodach Tytusa, Romka i A'tomka powstała wskutek zbiegu okoliczności. - Chmielewski wiele lat tworzył komiksy do "Świata Młodych". Wymyślił historię o dwóch chłopcach, którym małpka uciekła do rakiety kosmicznej i odleciała. Jednak komiks trafił do szuflady. Po jakimś czasie, gdy Związek Radziecki wysłał rakietę Sputnik w kosmos, okazało się, że redakcja musi jakoś zdyskontować ten sukces. A tu Papcio miał już gotową historię. Komiks opublikowano z tej okazji, ale jak głosi anegdota, tak spodobał się synowi jednemu z dygnitarzy partyjnych, że ten chciał się dowiedzieć, co będzie dalej. I tak narodził się cały cykl – wspomniał gość TOK FM.

Aby komiksy mogły przejść sito cenzury, znajdowały się w nich często pochwały dla milicji czy wojska. - Potem kiedy cenzura słabła, a społeczeństwo PRL się zmieniało, więc Papcio mógł sobie pozwolić na więcej. Tworzył niesłychane przygody. Dla czytelników wtedy, w latach 70. czy 80., te konteksty cenzurowe nie miały znacznie. To było wejście w świat wielkiej, kolorowej przygody, pełnej gierek językowych, nawet anarchistycznych dowcipów, które rozwalały tę smutną i szarą rzeczywistość – ocenił Holcman.

Jakub Janiszewski, prowadzący audycję, wtrącił, że sam wychował się na komiksach Papcia Chmiela. Razem ze swoim gościem wspominali ulubione tomy, m.in. "Tytus plastykiem" (Holcman zapewniał, że "żadne lekcje plastyki nie nauczyły go tyle o kubizmie") oraz "Tytus dziennikarzem", w którym w redakcji gazety stał gigantyczny palec do wysysania wiadomości (obaj panowie przyznali, że żart jest "zaskakująco aktualny" i można odnieść go do wielu dzisiejszych mediów).

- Chmielewski tworzył do samego końca, to było dla niego jak oddychanie. Był ulepiony z tej samej gliny, co choćby Woody Allen, który choć ma 85 lat, to ciągle co roku kręci filmy – mówił Holcman. Dodał, że jego zdaniem szczególnie pierwsze 20 ksiąg przygód Tytusa i spółki to lektura ponadczasowa.

- Wróciłem do nich po kilkudziesięciu latach. Odcinając te wątki komunistyczne, wokół których i tak Papcio zręcznie lawirował, to są nadal świetne komiksy. Chmielewski czuł to medium, była tam dynamika, on wiedział, jak trzeba opowiadać historie – chwalił gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM