Albańskie Dziewice Kanunu i podział ról społecznych inspiracją do nowego teledysku Brodki. Wkrótce kolejna płyta

Blisko pięć lat minęło od premiery ostatniego krążka Brodki "Clashes". W tym roku artystka wraca i - jak zapowiada w komunikacie wytwórnia Kayax - ma sporo do powiedzenia. Nowa płyta ukaże się w maju. Na razie w sieci pojawił się pierwszy klip. - To był dla mnie projekt marzenie. Trochę nie wierzyłam, że uda to się zrealizować w takiej postaci, ale udało się - mówiła w TOK FM artystka.
Zobacz wideo

W rozmowie z Kamilem Wróblewskim - w audycji "Między Słowami" - Brodka przyznała, że miniony rok był dla niej szalenie pracowity. Pierwsze tygodnie spędziła w Londynie, pracując nad nową płytą. Wróciła do Warszawy ze względu na pandemię i lockdown, ale kontynuowała działania nad krążkiem. - Przez parę miesięcy pracowałam nad tekstami, które pisałam sobie w zaciszu domowym. Później nagrywałam wokale. Robiłam to w Polsce, w stajni na Warmii u moich przyjaciół, którą przekształciliśmy w takie domowe studio - wspominała. Prace nad krążkiem zakończyła pod koniec roku.

Premiera płyty jest zaplanowana na maj. Artystka nie chciała zdradzać zbyt wielu szczegółów na temat tego, jaka ona będzie. - Ale na pewno jest to dla mnie osobista płyta, też pod kątem tematów, które poruszam w tekstach. Jest to troszeczkę moja tęsknota za latami '90, za okresem mojego dojrzewania i jakichś takich muzycznych fascynacji, które wtedy miałam - przyznała. 

"Game Change". Skąd pomysł na klip?

Na razie w sieci opublikowany został teledysk do pierwszego singla zatytułowanego "Game Change". Klip, jak przyznał redaktor Wróblewski, "jest po prostu odjechany", "bardzo oryginalny i świetnie się go ogląda". Nagrywany był m.in. w Pałacu Kultury i Nauki, w Muzeum Narodowym w Warszawie, a także w tzw. Młotku, czyli charakterystycznym wysokościowcu znajdującym się przy ulicy Smolnej. 

Opowiada historię kobiety, która po śmierci męża przejmuje jego rolę. Jedynym atrybutem jej kobiecości jest gorset. Z innymi kobietami porozumiewa się za pomocą tańca i dziwnych tików, tworzą razem niepowtarzalny gang. 

Klip do "Game Change" traktuje o podziale ról w społeczeństwie ze względu na płeć. Pomysł na niego, jak przyznała w TOK FM Brodka, klarował się dość długo. - Zapoczątkowała go zasłyszana historia od osoby, która zdecydowała się na wycieczkę do Albanii tylko dlatego, że gdzieś przeczytała o zjawisku Dziewic Kanunu, czyli kobiet przejmujących męską rolę w społeczeństwie - opowiadała artystka. 

Mowa tu o sytuacjach, kiedy na przykład - jak tłumaczyła dalej Brodka - w rodzinie nie rodzi się męski potomek i najmłodsza z córek zostaje tą Dziewicą Kanunu. Ma prawo zachować swoje imię, ale upodabnia się do mężczyzny i jest traktowana przez społeczeństwo jak mężczyzna. - Ten teledysk jest właśnie o kobietach hybrydach, które funkcjonują w reżimowym społeczeństwie i są taką dziwną mieszanką cech damsko-męskich - powiedziała wokalistka.

"BRUT"

Prowadzący rozmowę zauważył, że w pewnym momencie bohaterka klipu udaje się do pracy. Miejsce to przypomina jakiś urząd bądź fabrykę, gdzie każdy z pracowników ma przybijaną pieczątkę. Na pieczątce tej znajduje się napis "BRUT". - To jest właśnie tytuł mojej nowej płyty - zdradziła Brodka.

 

Odnosząc się jeszcze do teledysku i tego, gdzie powstawał, Brodka podkreślała, że architektura odgrywa w nim istotną rolę. - Ważne było to, żeby podkreślić w tym wszystkim moją polskość i to, że Warszawa ma takie obiekty, które nieraz są powodem do wstydu i mają jakąś historię, która się za nami ciągnie. Jednak ja w nich dostrzegam piękno i oryginalność, którą warto się też pochwalić za granicami tego kraju - powiedziała. Przyznała, że wspomniany "Młotek" na Smolnej to jeden z jej ulubionych budynków w stolicy, a także, że jest zdecydowaną przeciwniczką, wracającego co jakiś czas do debaty publicznej, pomysłu zburzenia Pałacu Kultury i Nauki. 

Oprócz architektury, ważną rolę w klipie odgrywa taniec. Teledysk, jak powiedziała sama Brodka, jest "bardzo bogaty choreograficznie". Wszystkie bohaterki poruszają się dość nietypowym (tanecznym) krokiem, a oprócz tego cały film wieńczy scena taneczna. - To był dla mnie projekt marzenie. Trochę nie wierzyłam, że uda to się zrealizować w takiej postaci, ale udało się i myślę, że efekt jest bardzo ciekawy i satysfakcjonujący dla mnie - podsumowała artystka. 

DOSTĘP PREMIUM