Britney Spears jest zakładniczką ojca. "Bezprecedensowe, że tak młoda osoba, tak długo jest ubezwłasnowolniona"

Wyciekły zeznania Britney Spears przed Sądem Najwyższym w Los Angeles. W środę odbyła się kolejna rozprawa dotycząca kurateli, którą od 2008 roku sprawuje nad nią ojciec - Jamie Spears. Piosenkarka mówiła przed sądem o tym, że ma depresję i że chce pozwać ojca za to, co jej zrobił.
Zobacz wideo

- To ważny moment, bo pierwszy raz od 13 lat Britney Spears faktycznie pojawiła się w sądzie. Wyciekły fragmenty zeznań, że nie jest szczęśliwa, że cierpi na depresję, że żyje w złości, że osoby, które mają nad nią władzę, powinny skończyć w sądzie. Oraz że jej życie jest kontrolowane do tego stopnia, w jakim kolorze może posiadać meble w kuchni - mówiła w TOK FM dziennikarka Małgorzata Sidz. Jak ocenia piosenkarka, od lat jest zakładniczką swojego ojca.

Cała sprawa zaczęła się  w 2007, gdy Spears przechodziła kryzys psychiczny, którego początkiem był rozwód z mężem, któremu sąd przyznał opiekę nad dwójką ich dzieci. Piosenkarka atakowała wtedy paparazzi, ogoliła głowę. I trafiła do szpitala psychiatrycznego. To wtedy sąd przyznał czasową kuratelę jej ojcu.

Małgorzata Sidz zwróciła uwagę, że to bezprecedensowe, by kuratela nad taką młodą osobą trwała tak długo, czyli 13 lat. - Bezprecedensowe, że tak młoda, tak znana, pracująca osoba, tak długo jest ubezwłasnowolniona - podkreśliła dziennikarka. Piosenkarka nie może decydować nawet o własnym ciele. Jak mówiła rozmówczyni Filipa Kekusza, Britney Spears jest "zmuszana prawnie do tego, żeby mieć wkładkę wewnątrzmaciczną". Sąd decyduje też o tym, jakie bierze leki i o tym, że nie może ich sama odstawić. – Czuję, że wszyscy się przeciw mnie sprzymierzyli, czuję się zastraszana, ignorowana i... sama. (...) Męczy mnie samotność – mówiła piosenkarka w sądzie. 

Jej pieniędzmi całkowicie zarządza ojciec. Chodzi o miliony dolarów, jakie Spears zarobiła dzięki koncertom. Piosenkarka musi opłacać zarówno swoich prawników, jak i tych, którzy reprezentują jej ojca. W końcu odmówiła podejmowania pracy. Piosenkarka uważa, że James Spears wrócił do picia. Informację, że jet alkoholikiem potwierdzają także jego współpracownicy. Z kolei ojciec twierdzi, że Britney ma początki demencji.

- Jej wypowiedzi nie brzmią jak osoby z demencją, mówi bardzo klarownie, ładnie formułuje wypowiedzi - zwróciła uwagę Malgorzata Sidz.

W trakcie przesłuchania przed Sądem Najwyższym w Los Angeles zebrali się fani artystki, od lat domagają się przywrócenia jej wolności. Piosenkarkę wspierają też inne gwiazdy, m.in. Justin Timberlake i Mariah Carey.

DOSTĘP PREMIUM