"To jakiś rodzaj dręczenia". Kina nie zgadzają się na nowe obostrzenia

- Ryzyko zakażenia się koronawirusem w kinach jest minimalne. Tak wynika z badań przeprowadzonych w Niemczech - mówi TOK FM Joanna Kotłowska, prezes Polskiego Stowarzyszenia "Nowe Kina". Jak dodaje, jest przekonana, że rząd nie ma opracowań, które tłumaczyłyby nakładanie obostrzeń na kina.
Zobacz wideo

Od połowy grudnia - zgodnie z zapowiedzią Ministerstwa Zdrowia - w całej Polsce zacznie obowiązywać szereg obostrzeń. Obniżone zostaną limity do 30 proc. obłożenia w restauracjach, barach i hotelach. Dodatkowo, przedsiębiorcy mają sprawdzać paszporty covidowe. Klienci zaszczepieni nie będą wliczani do limitów. Szczegółowych przepisów nie znamy - czekamy na zapisy rozporządzenia.

Z tymi obostrzeniami będą musiały zmierzyć się też kina. Dodatkowo będzie tam obowiązywał zakaz jedzenia i picia podczas seansów. Branża protestuje. Wysłano pisma m.in. do ministra kultury i ministra zdrowia. - Ludzie się w kinach nie zakażają, one są bezpieczne. Mamy wrażenie, że te zapowiedziane obostrzenia to postulat wprowadzany pod presją społeczną - trochę opozycji, trochę niektórych mediów. Zupełnie nie patrzy się na dane, że to nie ma znaczenia dla sytuacji epidemicznej - mówi TOK FM Joanna Kotłowska, prezes Polskiego Stowarzyszenia "Nowe Kina".

Stowarzyszenie powołuje się na badania z Niemiec. "Według ostatnich statystyk udostępnionych w Niemczech z aplikacji Luca-app, śledzącej miejsca zakażeń w kraju, w kinach zakaża się jedynie 1,7 proc. osób, zatem zarówno w ujęciu procentowym, jak i nominalnym są to bardzo niskie wartości. Według danych z tej aplikacji, ponad 49 proc. zakażeń miało miejsce w klubach, 23,2 proc. w barach, a 10,9 proc. w restauracjach" - piszą w swoim piśmie do władz. 

"Kluczowa jest wentylacja"

Wskazuje również na to, że kluczowe jest właściwe ustawienie wentylacji w kinach. - Dzisiaj wyszły badania, które ponownie pokazały, że przy odpowiednim ustawieniu wentylacji ryzyko zakażenia w zasadzie jest minimalne. Dlatego w przypadku kin uważamy, że nie ma potrzeby obniżać limitu do 30 proc. Wierzymy, że rząd zmieni zdanie - mówi Kotłowska. 

Przedstawiciele branży kinowej zaapelowali też do rządzących w Polsce o ujawnienie badań, na podstawie których uznano, że kina są miejscem niebezpiecznym, że dochodzi w nich do większej liczby zakażeń i dlatego trzeba obniżyć limit. - Jestem przekonana, że takich badań nie ma - dodaje gościni Radia TOK FM.

Kotłowska ubolewa też, że - jak zazwyczaj - zabrakło dialogu rządu z branżą. - Przed konferencją prasową, na której ogłoszono obostrzenia, nikt z nami nie rozmawiał - mówi. - Z puntu widzenia biznesowego te obostrzenia dla kin to nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych. Uznajemy, że jest to jakiś rodzaj dręczenia nas, z zupełnie nieuzasadnionych powodów. Wierzymy jednak wciąż, że te obostrzenia dla kin nie wejdą w życie - dodaje. 

Kina sporo straciły na poprzednich falach pandemii

Na początku pandemii COVID-19 przez dłuższy czas były zamknięte albo działały "na pół gwizdka". W 2020 roku kina wyświetliły o nieco ponad połowę mniej seansów i zgromadziły o 68,4 proc. mniej widzów w porównaniu z rokiem 2019 - wynika z badań Głównego Urzędu Statystycznego. 

Od kilku miesięcy sytuacja się poprawia. Słychać głosy, że liczba widzów wraca do tej z 2019 roku, sprzed pandemii, a momentami jest nawet wyższa.

DOSTĘP PREMIUM