Dlaczego tak chętnie oglądamy przemoc seksualną na ekranie? "Człowiek z natury jest zły"

Seryjni mordercy i przestępcy seksualni są przedstawiani w filmach jak romantyczne postacie. - Zdarza się, że postacie morderców są grane przez herosów, aktorów rozpoznawalnych i lubianych, często bardzo atrakcyjnych. Krew, która się rozbryzguje na ekranie, też jest estetyczna - mówił w SexAudycji w TOK FM dr Robert Kowalczyk. Wyjaśnił również, dlaczego ciągnie nas do takich postaci.
Zobacz wideo

Po tym, jak na ekrany wszedł serial dokumentalny "Rozmowy z mordercą: Taśmy Teda Bundy'ego", który opowiada o życiu seryjnego mordercy na tle seksualnym, wiele kobiet pisało do autorów serialu romantyczne wiadomości. Osoby te wręcz zachwycały się osobą Teda Bundy'ego. Zmusiło to producentów do wydania oświadczenia przypominającego, że to postać skrajnie negatywna, która doprowadziła do tragedii wielu osób.  Bundy w drugiej połowie lat 70. zabił co najmniej 30 młodych kobiet.

O fenomenie fascynacji zabójstwami, które są motywowane seksualnie, mówił w TOK FM psychoterapeuta i seksuolog dr Robert Kowalczyk. Jego zdaniem do romantyzacji seryjnych morderców przyczynił się sposób ich pokazywania oraz estetyzacji samej zbrodni w mediach. - W moim odczuciu od lat mamy do czynienia z bardzo określonym przedstawieniem tego typu historii, zarówno jeśli chodzi o autentyczne, jak i wyobrażone postaci - wskazał.

Dr Kowalczyk podał przykład jednego ze słynnych filmowych bohaterów - Hannibala Lectera. - Jest grany przez znakomitego aktora, pokazany w określonym kontekście, bardzo wysublimowany. Tworzy to ambiwalentną postać. Moim zdaniem skrajnym przykładem może być też dyskusja wokół serialu "Dexter", gdzie też mamy mordercę, który jest ukazany jako taki zbawiciel, który w jakiś sposób uwalnia społeczeństwo od jednostek, które są niegodne tego życia - mówił.

Seksuolog podkreślił, że warto zwrócić uwagę właśnie na to, w jaki sposób zazwyczaj kręcone są tego typu filmy oraz dobierani aktorzy. - Zdarza się nierzadko, że te postacie morderców są grane przez herosów, aktorów rozpoznawalnych i lubianych, często bardzo atrakcyjnych - zaznaczył. Dodał, że do tego są oni odpowiednio charakteryzowani, ubrani, pojawiają się w określonych wnętrzach. - Krew, która się rozbryzguje, też jest estetyczna, otoczenie może być wysublimowane - wskazał.

Jego zdaniem, wszystko to nie pozwala poczuć odbiorcom realnej brutalności i zła zbrodni. Jako wyjątek wskazał film "Złota rękawiczka", który wzbudził głośną dyskusję przez swoją ogromną brutalność. - Obraz przedstawiał autentyczną postać seryjnego mordercy z Hamburga. Był bardzo brutalny, ale w tym względzie był szczególny, że pokazał pewną autentyczność tej zbrodni, jej brzydotę - powiedział dr Kowalczyk.

Dlaczego tak chętnie oglądamy brutalną przemoc na ekranie?

Popularność filmów o morderstwach i przemocy seksualnej można wyjaśnić na różne sposoby. Jak podkreślił psychoterapeuta i seksuolog, jedną z koncepcji jest założenie, że "to pewien rodzaj kanalizacji impulsów agresywnych". 

- Są takie twierdzenia, które zostały wypowiedziane np. przez Freuda czy Hobbesa, że człowiek z natury jest zły. I tylko dzięki temu, że żyjemy w takim czy innym społeczeństwie nie posuwamy się do najbardziej drastycznych czynów - tłumaczył. - To pokazuje jakieś napięcie występujące u człowieka z natury. I być może oglądanie tego rodzaju działania na ekranie może być czynnikiem, które powoduje, że to napięcie ulega jakiemuś obniżeniu czy kanalizacji - wyjaśnił dr Robert Kowalczyk.

Jak mówił, inną próbę tłumaczenia tego zjawiska może być po prostu to, że ludzie lubią filmy akcji, niekoniecznie samą przemoc. Dodał także, że niektórzy - jak sami zapewniają - oglądają te historie ku przestrodze, aby w rzeczywistości próbować się przed takimi sytuacjami uchronić. 

Posłuchaj całej audycji:

DOSTĘP PREMIUM