"Jako starszy pan chodził do burdelu". O problemach z seksualnością pisarza, którego uwielbiają dzieci

"Zacny pan w cylindrze" i "największy pisarz świata, który był tłumaczony na 150 języków" - tak o Hansie Christianie Andersenie mówiła w TOK FM tłumaczka Bogusława Sochańska. W rozmowie z Cezarym Łasiczką przypomniała fascynującą biografię pisarza, niespełnienie życiowe i problemy z seksualnością.
Zobacz wideo

- Andersen za życia cieszył się ogromną sławą w całej Europie. Już pierwsze jego utwory, a więc wiersze, a później powieść uczyniły go znanym w Europie i Ameryce Północnej. Później baśnie utrwaliły jego sławę i cieszyły się niesłychanym powodzeniem. Zapraszany był na dwory europejskie przez królów i książęta – mówiła w TOK FM Bogusława Sochańska, tłumaczka twórczości Hansa Christiana Andersena.

Jak dodała, marksiści wytykali mu to bywanie na dworach, nazywali go snobem i zarzucali zdradę zwykłego ludu, z którego pochodził. - Rzeczywiście miał takie korzenie, bo jego ojciec był szewcem, a matka analfabetką. Tylko że markściści narzucili jego rodzinie bardzo prymitywny wizerunek, a tymczasem jego ojciec był światłym człowiekiem. Był szewcem, jednak cierpiał z powodu swojego niezrealizowanego marzenia, dotyczącego zdobycia edukacji. Bardzo dużo czytał i wolał to niż robienie butów, bo tego nienawidził. Czytał też synowi, wpajając mu potrzebę realizacji twórczej – opisywała.

Hans Andersen senior zmarł, gdy jego syn miał zaledwie 11 lat. Wkrótce odeszła również jego matka. Wtedy - jak mówiła rozmówczyni Cezarego Łasiczki - rolę domu przejęła w życiu przyszłego pisarza literatura i sztuka. Przebił się do duńskich elit kulturalnych, dostawał stypendia. - Niemal każdy wieczór spędzał w teatrach i operach. Dokądkolwiek jechał, zaczynał swój pobyt od teatru i opery – podkreśliła tłumaczka.

Gościni TOK FM zwróciła uwagę na to, że Andersen do końca życia był uwięziony pomiędzy dwiema klasami społecznymi – niższą, z której pochodził, i wyższą, do której aspirował. Z tego też powodu wzięły się jego problemy z seksualnością. - Od dziecka miał przeczucie, że będzie kimś wyjątkowym, największym duńskim pisarzem, a zarazem - w zderzeniu z wyższymi sferami - miał świadomość, że nie śmierdział groszem. Dobijał się do córek ludzi z wyższych sfer, a nie miał szans dostać którąś za żonę. Bo przez długi czas nie miał pieniędzy, mieszkania i był dość ubogi - wyjaśniła.

"Jako starszy pan chodził do tego burdelu"

Tłumaczka przypomniała rysunek, który Andersen stworzył w wieku 20 lat. Narysował postać zamkniętą w butelce, co badacze zwykli odczytywać jako jego alter ego, które próbuje się wydostać przez wąską szyjkę.

- Niektórzy interpretatorzy mówią, że chodzi o jego homoseksualność – wskazała. - Już na początku XX wieku pewien psychiatra niemiecki wydał małą książkę, w której odważył się zanalizować twórczość Andersena i postawić tezę, że był homoseksualny. Potem to ucichło, ale w latach 90. i zwłaszcza po roku 2000 znowu zaczęto pisać, że był homoseksualny. Analizowano jego listy wymieniane z przyjaciółmi-mężczyznami, gdzie pisał: "Kocham Cię", "Tęsknię za Tobą", "Całuję Cię". Tylko, że nie zbadano kontekstu kulturowego tamtego okresu. Fryderyk Chopin tak samo pisał do swoich przyjaciół. Jeśli obejrzymy fotografie mężczyzn z XIX wieku, to oni często się trzymają za ręce. Teraz jesteśmy w zupełnie innym świecie - podkreśliła w rozmowie z Cezarym Łasiczką.

Jej zdaniem w "zamknięciu w butelce" nie chodzi więc o brak akceptacji pisarza dla swojej homoseksualności. - Tylko o to, że miał poczucie, iż nie wybije się poza swoje pochodzenie i że nie może związać się z kobietami z wyższych sfer, w których się zakochiwał. Niewątpliwie Andersen był heteroseksualny. Widzę w dziennikach, w jaki sposób reagował na kobiety, które go fascynowały - powiedziała.

Bogusława Sochańska uważa, że w zapiskach z dzienników pisarza widać, jak bardzo tęsknił za małżeństwem. - Pisał, jak byłoby cudownie, gdyby miał takie gniazdko, jak ci, których odwiedzał świeżo po ich ślubie – opisywała. - Żal mi, że nie potrafił wyrwać się z tych okowów, które nałożyły na niego etyka, religia i ówczesna nauka. Dogłębna lektura wszystkiego, co napisał, wskazuje, że nigdy nie zrealizował się seksualnie. Nie poznał, czym jest związek z człowiekiem. Miał wielki lęk przed kontaktem seksualnym z drugą osobą. Kobiety, w których się kochał, go nie chciały. Nie miał szczęścia. - stwierdziła tłumaczka, dodając, że przyjaciele nakłaniali Andersena do pójścia do domu publicznego. - Jako starszy pan chodził do burdelu, ale żeby rozmawiać z tymi kobietami – podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM