"Poinformowaliśmy Interpol". Uda się odzyskać skradziony obraz Kandinskiego, sprzedany na aukcji w Berlinie?

Obraz Wassilija Kandinskiego ukradziony w 1984 r. z Muzeum Narodowego w Warszawie został w czwartek sprzedany na berlińskiej aukcji. - Będziemy podejmowali wszystkie kroki prawne, aby to dzieło sztuki odzyskać - mówił w TOK FM Tomasz Śliwiński, radca w Departamencie Restytucji Dóbr Kultury w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wskazał też, jakie są na to szanse.
Zobacz wideo

Wystawiona na sprzedaż przez niemiecki dom aukcyjny Grisebach akwarela Wassilego Kandinskiego, skradziona w 1984 roku z Muzeum Narodowego w Warszawie, została sprzedana w czwartek (1 grudnia) w Berlinie za kwotę 310 tys. euro - poinformowała PAP ambasada RP w Niemczech. "Niemiecki dom aukcyjny zachował się jak zwykły paser: sprzedał Kandinskiego, mimo że wiedział, że pochodzi z kradzieży z polskiego muzeum..." - skomentował na Twitterze wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. 

Dzieło wystawiono na sprzedaż mimo działań podjętych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz polską ambasadę w Berlinie. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego deklaruje, że podejmie "wszelkie możliwe kroki prawne w celu odzyskania dzieła". "Jednocześnie resort kultury podkreśla, że transakcję przeprowadzoną świadomie przez dom aukcyjny Grisebach uważa za wysoce nieetyczną i stojącą w sprzeczności ze standardami, które powinny obowiązywać na międzynarodowym rynku dzieł sztuki" - napisano w oświadczeniu wydanym przez MKiDN po czwartkowej sprzedaży pracy.

Dom aukcyjny Grisebach w piątek wieczorem poinformował, że realizacja transakcji sprzedaży obrazu  Kandinskiego została wstrzymana.

Okoliczności sprawy przybliżył w "Popołudniu Radia TOK FM" Tomasz Śliwiński, radca w Departamencie Restytucji Dóbr Kultury w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przypomniał, że praca Wassilego Kandinskiego została skradziona z wystawy "Koncepcje Przestrzeni w Sztuce Współczesnej" w 1984 r. a po dziś dzień na jej odwrocie znajduje się pieczęć wskazująca na zbiory Muzeum Narodowego w Warszawie. Między innymi również wskazana przez dom aukcyjny Grisebach proweniencja obiektu świadczy o tym, że praca Kandinskiego znajdowała się w polskich zbiorach publicznych. - Rynek dzieł sztuki miał prawo wiedzieć i mógł dokładnie zweryfikować pochodzenie tej akwareli. Dlatego działanie w dobrej wierze w naszej opinii tutaj nie występuje - powiedział Śliwiński w rozmowie z Adamem Ozgą. 

"Będziemy podejmowali wszystkie kroki prawne, aby to dzieło sztuki odzyskać"

Jakie są obecnie szanse na odzyskanie dzieła? Radca z MKiDN wskazał, że w takich sprawach ma znaczenie nie tylko międzynarodowe prawo publiczne, ale także prawo wewnętrzne państwa, na którego terenie dzieło sztuki się odnajdzie. A - jak podkreślił - prawo niemieckie jest pod tym względem skomplikowane i dla nas niekorzystne. - Po pewnym upływie czasu prawo w Niemczech de facto czyści historię dzieł sztuki, a także innych obiektów, które zmieniają swoich właścicieli - wskazał ekspert. I dodał, że "dom aukcyjny również się w tym przypadku na te zapisy powołuje, że upłynęło już tyle czasu, iż może wystawić takie dzieło sztuki na sprzedaż". 

Jak mówił Śliwiński, nie związuje to jednak stronie polskiej rąk. - Będziemy podejmowali wszystkie kroki prawne, aby to dzieło sztuki odzyskać. Poinformowaliśmy Interpol, poprosiliśmy o rejestrację tego obiektu w międzynarodowej bazie utraconych dzieł sztuki. Został również wykorzystany kanał wymiany informacji, który obowiązuje pomiędzy państwami Unii Europejskiej - wymieniał. Oznacza to, że strona niemiecka wie już oficjalnie, iż na terytorium tego kraju znajduje się dzieło sztuki, które zostało skradzione z Polski. Śliwiński zapowiedział, że to jeszcze nie koniec i będą podejmowane kolejne kroki. - W naszej opinii to dzieło sztuki powinno wrócić do Muzeum Narodowego w Warszawie - stwierdził jednoznacznie.

Gość TOK FM wskazał, że nie wie, kto nabył obraz. - Na pewno osoba ta była w pełni wiedzy. Dom aukcyjny posiadał te informacje, a jeżeli je zataił, to obecny posiadacz powinien rościć sobie prawo do cofnięcia transakcji. Takie sytuacje w przeszłości się zdarzały - mówił. - Dom aukcyjny ma za zadanie sprawdzić, czy dzieło sztuki, które jest planowane do sprzedaży, jest nabyte legalnie. Trzeba pamiętać, że sprzedaż cudzego mienia jest zagrożona odpowiedzialnością karną. W przypadku Polski mówimy tu o paserstwie czy to umyślnym, czy nieumyślnym. Prokuratura na pewno będzie ustalała szczegóły tej transakcji jak chociażby obecny posiadacz tego obrazu - podsumował przedstawiciel MKiDN.

"Transakcja została jednak wstrzymana"

Rzeczniczka berlińskiego domu aukcyjnego Grisebach przesłała w piątek (2 grudnia) Polskiej Agencji Prasowej oświadczenie, dotyczące aukcji akwareli Wassilego Kandinskiego. Firma  "po raz pierwszy dowiedziała się o możliwej kradzieży z polskiego muzeum na krótko przed aukcją dzięki komunikatowi polskiego Ministerstwa Kultury. Komunikat ten został natychmiast potraktowany jako okazja do wszczęcia przeglądu prawnego. Doprowadziło to do jednoznacznego wyniku, że nie było żadnych prawnych zastrzeżeń do aukcji" - napisała rzeczniczka domu aukcyjnego Sarah Buschor.

"Mimo to Grisebach skontaktował się ze sprzedającymi i nabywcami" i będzie dążył do "przeprowadzenia dodatkowej kontroli sądowej w celu uzyskania wiążącego wyjaśnienia. Dalsza realizacja tej transakcji przez Grisebach zostanie wstrzymana".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM