Bob Dylan - persona non grata w Chinach. Zabroniono mu koncertów

Władze Chin zabroniły Bobowi Dylanowi występów na swoim terytorium - informuje brytyjski dziennik "Guardian". Artysta został zmuszony do odwołania koncertów w Pekinie i Szanghaju. Słynny bard zdecydował więc zakończyć swoją azjatycką trasę i odwołał występy w Hong Kongu i na Tajwanie.

Wizyta w Chinach była jednym z etapów na trasie Dylana po Wschodniej Azji. Artysta wcześniej odwiedził Japonię, w której dał serię występów. W planie jego trasy były też koncerty dla chińskiej publiczności. Tuż przed jego przyjazdem władze Chin wydały artyście zakaz wstępu i zmusiły go do odwołania show w Pekinie i Szanghaju.

Organizatorzy trasy zdecydowali, że reszta z zaplanowanych koncertów w Azji się nie odbędzie. Agencja koncertowa Brokers Brothers Herald z Hong Kongu poinformowała, że oprócz koncertu w tym mieście odwołano także występ na Tajwanie. - Pan Dylan bardzo liczył na występ w Chinach. Kiedy okazało się, że nie może się on odbyć zdecydował się zrezygnować z dalszej części trasy - powiedział Jeffrey Wu, rzecznik firmy.

Władze boją się protest songów

Decyzja chińskich władz to efekt polityki, jaką przyjęły wobec zagranicznych artystów odwiedzających Państwo Środka. Wprowadzono ją po chińskim występie Bjork. Dwa lata temu w trakcie koncertu w Szanghaju islandzka piosenkarka wygłaszała hasła w obronie Tybetu. - Bjork uraziła uczucia Chińczyków - oświadczyło wówczas ministerstwo kultury tego kraju.

Bob Dylan słynie ze swego politycznego zaangażowania. Piosenka "The Times They Are A-Changin" to według krytyków klasyczny protest song. Hymn " Blowin' in the Wind" to ulubiony utwór pacyfistów, często wykonywany w czasie demonstracji antywojennych.

DOSTĘP PREMIUM