Emmanuelle Seigner dla TOK FM: Zmiany, jakie tu zaszły, są naprawdę imponujące

Jako żona Romana Polańskiego z pewnością przeżywa niełatwe chwile. Nie rezygnuje jednak z własnej kariery. W tym roku wydała niezłą płytę, gra też wciąż w filmach. O Emmanuelle Seigner w tym tygodniu będzie w Polsce głośno. W czwartek wystąpi w klubie Palladium w Warszawie, wcześniej, w środę, będzie gościem Gazeta Cafe. Dziś w TOK FM rozmawiała z Ewą Podolską.

Ewa Podolska: Które z piosenek na Pani nowej płycie są tymi ulubionymi?

Emmanuelle Seigner: "Le jour parfait" też lubię "Le phantome", "Allons. A Barcelone", a także "Le jour parfait". Lubię też bardzo "La derniere pluie".

EP: Podoba mi się Pani nowa płyta, ponieważ lubię muzykę francuską lat 60. i 70., a ta przypomina mi Serge'a Gainsburga i piosenki, które śpiewał z Birigitte Bardot lub Jane Birkin. Czy taki był Pani zamiar?

ES: Ależ nie. Raczej chciałam pójść w stronę Nancy Sinatry, ponieważjej piosenki były bardzo radosne, choć niektóre, jak "Bang Bang" trochę mniej. Ale jeżeli we Francji nagrywa się album z muzyką pop, to zawsze kojarzy się trochę z Gainsbourgiem. Był też Polnareff, ale taką muzykę pisał głównie Gainsburg.

EP: Ten klimat oddają zwłaszcza duety. Skąd przyszedł na nie pomysł?

ES: Rzeczywiście, dwie piosenki na płycie to duety. Myślę, że to tworzy pewną niespodziankę, urozmaicenie... Tylko ja jedna na płycie -to mogłoby być trochę monotonne.

EP: A poza tym ten dialog kobiety i mężczyzny tworzy zawsze klimat zmysłowy, erotyczny....

ES: Tak, duety Gainsbourga były bardzo zmysłowe.

EP: Czy Pani wie, że w Polsce dla wielu osób, zwłaszcza mojej generacji, Pani imię - Emmanuele brzmi bardzo zmysłowo?

ES: Z powodu filmu?

EP: Tak, bo w Polsce ten film był zakazany. Gdy powstał na początku lat 70., słyszeliśmy o nim i każdy kto się znalazł na Zachodzie koniecznie chciał go zobaczyć. Znaliśmy za to muzykę z tego filmu.

ES: Ja urodziłam się przed jego powstaniem i imię nadano mi więc przedtem. Czy w Polsce to imię nie istnieje?

EP: Nie, to nie jest imię słowiańskie. Co prawda teraz nadaje się różne imiona, niekoniecznie słowiańskie i może są jakieś Emmanuele ale ja osobiście żadnej nie znam i o takiej nie słyszałam.

ES: To imię typowo francuskie, no może trochę włoskie.

EP: Teraz przed Panią koncert w Polsce. Czy myślała Pani żeby zaśpiewać coś po polsku, polską piosenkę?

ES: Nie, nie myślałam o tym.

EP: Czy zna Pani jakichś polskich piosenkarzy albo piosenkarki?

ES : Nie, znam tylko Andrzeja Smolika, z którym coś razem robiliśmy.

EP: Czy Pani zawodowa przyszłość to film czy muzyka?

ES: W tym momencie raczej muzyka, gdyż w zeszłym roku wystąpiłam w filmie Jasmine Reza, zagrałam też małą rolę w filmie Skolimowskiego.

EP: Jaką postać Pani tam zagrała?

ES: To była mała rola, gościnnie zagrałam polską pielęgniarkę na końcu filmu. Teraz zajmuję się głównie muzyką, gdyż właśnie zaczynam tournee. Więc nie mogę jednocześnie grać w filmach. Byłoby to zbyt trudne.

EP: We wszystkich wywiadach mówi Pani, że muzyka daje jej więcej swobody niż film, jednak film daje mnóstwo innych rzeczy, to coś zupełnie innego. Czy nie będzie Pani tego brakowało?

ES: To prawda - granie w filmie to zupełnie coś innego. Jednak w tej chwili nie brakuje mi filmu gdyż i tak nie gram więcej niż w jednym filmie w roku, a zatem wiele się tu nie zmienia.

EP: Film, który uwielbiam, to "Gorzkie gody". Trudno było grać postać, która jest tak gwałtowna, tajemnicza. Czy to była trudna rola, zwłaszcza, że reżyserem był Pani mąż?

ES: Nie, granie nie było trudne, trudności zaczęły się później. Dzisiaj to film kultowy, ale kiedy się pojawił 15 lat temu, był bardzo źle przyjęty. Ukazał się może za wcześnie, może za późno, na pewno w złym momencie. Reakcja była więc gwałtowna, to był film szokujący, często tak bywa z filmami kultowymi. Ale ja to bardzo mocno przeżyłam. Przez dłuższy czas potem nie miałam żadnych propozycji. To wszystko było dla mnie bolesne. Wiem, że dzisiaj bardzo podoba się publiczności. Ludzie mi to mówią, zatrzymują mnie czasem na ulicy i mówią to wprost. Ludzie z całego świata. Nawet wczoraj ktoś w restauracji tu na dole, ktoś z Tel Avivu, podszedł, by mi to powiedzieć. To dziwne, ale zamiast sprawiać mi tym przyjemność, przywołują bolesne wspomnienia.

EP: Moi znajomi wspominali za to wczoraj "Frantica", mówili że, to świetny film i prosili, żeby to Pani powiedzieć. To było chyba dla Pani akurat miłe wspomnienie?

ES: Tak, ten film odniósł wielki sukces w całym świecie, to też film kultowy, który jednak podoba się szerokiej publiczności. Za to "Gorzkie gody" to obraz raczej trudny.

EP: Czy jest reżyser, z którym chciałaby Pani pracować, oprócz Pani męża?

ES: Oczywiście, z wszystkimi wielkimi reżyserami np. amerykańskimi, Scorsesem i jemu podobnymi.

EP: A z francuskimi? Co Pani sądzi o dzisiejszym kinie francuskim?

ES: We Francji ważny jest teraz teraz Jacques Audiard, tyle że nie robi on wielu filmów z kobietami, są tam raczej mężczyźni. We Francji kręci się teraz dużo filmów, ale naprawdę udanych jest mało. Raczej liczą się firmy amerykańskie i angielskie.

EP: Czy zanim poznała swojego męża słowo Polska coś Pani mówiło? Z czym się kojarzyło?

ES: W szkole oczywiście mówiło się o Polsce, to przecież część historii powszechnej zwłaszcza w kontekście ostatniej wojny. Pamiętam, kiedy w wieku 25 lat przybyłam tu pierwszy raz.

EP: To było już z mężem?

ES: Tak To był rok 1986, może 87. To, co widziałam wówczas nie ma nic wspólnego z dzisiejszą rzeczywistością. Byłam w jakimś sklepie - nie było tam nic - jedna parówka leżała, pamiętam ten obraz do dzisiaj. Kiedy teraz widzę Polskę - zmiany jakie tu zaszły są imponujące, naprawdę imponujące!

EP: Czy lubi Pani polska kuchnię?

ES: Nie wszystko lubię. Nie cierpię karpia faszerowanego...

EP: Ale to się je tylko na Boże Narodzenie. Właściwie to danie z kuchni żydowskiej, które przyjęło się w Polsce.

ES: Ale go nie cierpię Lubię za to wasze zupy, ciasta, np. taki makowiec.

EP: Czy Pani mąż sam coś przyrządza z polskiej kuchni w Państwa domu?

ES: Raczej nie

EP: A więc kuchnię polska poznaje Pani tutaj podczas pobytów w Polsce?

ES: Tak, tak.

EP: Życzę Pani kolejnego powrotu do Polski na nowy koncert i proszę pozdrowić od nas swoją rodzinę.

DOSTĘP PREMIUM