Miesiąc Fotografii: Wyspiarze wychodzą z salonu w szarość

Zapomnij o obrazie Wielkiej Brytanii z obciachowych seriali, zagraconych pokoikach z tapetą w kwiatki. Zapomnij o londyńskim szyku lordów, flegmie i dobrym wychowaniu. Wielka Brytania jest inna. Przekona się o tym każdy, kto przyjedzie do Krakowa na Miesiąc Fotografii.

Szlifowałam krakowskie bruki węsząc zdjęcia, które pokażą mi prawdziwą Anglię, jakiej nie znam. Bo skąd mam obraz Wysp? Z ekranu. To koszmarne salony Hiacynty Bukiet z serialu "Co oni powiedzą", tło skeczy Monthy Pythona, Jasia Fasoli. Drugie plany angielskich filmów, scenografie. Tyle. Mało. Chcę więcej.

Miesiąc Fotografii pokazuje nam, że Wielka Brytania w obiektywach tamtejszych fotografów jest duszna, szara, koszmarnie brzydka.

Krakowska impreza to cały cykl wydarzeń, które kręcą się dookoła kilku wystaw zdjęć. I odbywają się na terenie całego miasta - wykłady, spotkania, warsztaty, mecze (sic!), spotkania, dyskusje. Ale to zdjęcia są najważniejsze. Gdzie można je zobaczyć? Muzeum Narodowe, Bunkier Sztuki oraz Galeria Starmach - to adresy, których nie da się ominąć, żeby wiedzieć, co się wydarzyło w fotografii na Wyspach w ciągu ostatnich lat.

Czytaj raport o Miesiącu Fotografii przygotowanym przez "GW" w Krakowie

Nie do przegapienia jest wielka ekspozycja w Muzeum Narodowym. "Fakty z życia. Fotografia brytyjska 1974-1997" to zbiór fotografii dziesięciu najważniejszych artystów tego okresu. W salach na I piętrze MN mamy esencję tego, co w ostatnim ćwierćwieczu (jak to brzmi) w brytyjskiej fotografii się wydarzyło.

Paul Graham pokazuje Anglię B. Biedną, zmęczoną życiem, oczekującą w poczekalniach w pośredniakach i ośrodkach pomocy społecznej. Ludzie o niewyprasowanych twarzach skrupulatnie posegregowani w ławkach czekają na swoje tete-a-tete z urzędnikiem, któremu muszą opowiedzieć, jak bardzo im się nie udało.

Jakże różnią się one od subtelnych tonów Toma Huntera, który uparł się, żeby ludzi marginesu pokazać jak... ludzi. Ujęła mnie "Kobieta czytająca nakaz eksmisji" - przepiękna postać stojąca w jasnym świetle jest jakby żywcem wyjęta z obrazu Vermeera. Okno brudne, ściany obdrapane, bluzka skromna, bezgranicznie smutna twarz - czy nią też zachwyciłby się holenderski mistrz?

Anna Fox, jedyna kobieta w tym doborowym towarzystwie, prezentuje najbardziej osobistą twórczość. W Bunkrze Sztuki mamy i wideo, i jej intymne opowieści o życiu z karaluchami. Mnie ujął projekt "Wiejskie dziewczyny". Projekt nienowy (1996-2001) efekt współpracy artystki z wokalistką i kompozytorką Alison Goldfrapp. To opowieść o życiu kobiety w południowej Anglii, gdzie wciąż żywa jest legenda o Sweet Fanny Adams, brutalnie zamordowanej w Alton na początku XX wieku. I co widzimy? Postaci kobiet leżące na brzuchu w krzakach, w błocie, w trawie. Obute w seksowne szpilki, które prawie wbijają się nam w oczy. Czy to zwykły pojedynczy upadek, jaki zdarza się każdej z nas? A może to kobiecość w ogóle upadła? A może to nieprzystosowanie? Nijak buty na niebotycznych obcasach do łąki nie pasują. A może coś nas zabija i leżymy z twarzą w błocie dwuznacznie rozsuwając nogi, bo już nam wszystko jedno?

Richard Billingham wchodzi odważnie do domu przeciętnego Anglika. W ciasne, ciemne, zagrzybione pomieszczenia wciśnięci są ludzie - starzy, brzydcy. Większość jego zdjęć nie ma tytułu. Nie ma historii, bezimienni bohaterowie patrzą na nas hardo, ale smutnie. Jest im źle.

Nie ma się co dziwić, że fotografia nie jest lubiana na Wyspach. Artyści nie mają najmniejszej ochoty pokazać świata, który ich otacza choć trochę ładniej. Ludzie prawdy na zdjęciach nie lubią. Wdzięczymy się, ukrywamy co nieładnie, uśmiechamy. Fotograficy jak na złość wydobywają z brzydkiego całą esencję brzydoty. Tom Wood fotografuje ludzi w pubach, na potańcówkach, imprezach. Oświetla pijanych ludzi zimnym światłem lampy błyskowej. I co widzimy? Blade twarze, zepsute fryzury, pijane pocałunki, obściskiwanie w kącie obok brudnego kaloryfera. Szukanie odrobiny czułości? Nie. Nie ma w tych zdjęciach cienia empatii. Każdemu wolno kochać? Miłość to luksus.

To zdjęcia z czasów sprzed Photoshopa. Gdzie brzydki świat celowo zbrzydza się jeszcze bardziej - przez stosowanie krzykliwych kolorów, prześwietlanie zdjęć, używanie lamp, które uwypuklają to, co mogłoby się schować w półmroku.

Wszystkim zmęczonym pięknem uzyskanym dzięki paskowi narzędzi radzę tour po krakowskich galeriach.

Więcej o imprezie i szczegółowy program tutaj

DOSTĘP PREMIUM