Pierwszy koncert rockowy za żelazną kurtyną - 40 lat temu

Dokładnie czterdzieści lat temu muzyka rockowa przełamała żelazną kurtynę. Choć płyty z trudem przedzierały się przez granicę koncert na żywo z prawdziwego zdarzenia to właśnie 1970 rok przyniósł trasę koncertową po Europie Wschodniej znanego wtenczas amerykańskiego Blood Sweat and Tears.

Jak każda historia ze świata showbusinessu i ta ma podwójne dno. Z jednej strony do państw bloku komunistycznego po raz pierwszy zawitała legenda amerykańskiego blues-rocka o hippisowskim rodowodzie i niepokornym charakterze, a więc wydarzenie bez precedensu, które otworzy innym gwiazdom drogę na wschód. Jednak trasa ta sponsorowana była przez rząd amerykański, który zespół wtenczas mocno popierał. Takie wsparcie od rządu, uwikłanego w wojnę w Wietnamie i niechętnego wobec kontestatorów, sprawiło, że większość fanów odwróciła się od kapeli.

Blood Sweat and Tears podczas tej trasy odwiedzili między innymi Warszawę, po 20 latach od tego koncertu David Clatyon, wokalista grupy, będzie wspominał jak zaskoczony był przemianą Polaków i samego miasta po upadku komunizmu: - Zobaczyłem wielkie jasne miasto, dziewczyny ubrane w zachodnie ciuchy, uśmiechniętych ludzi, tak jakby ktoś pokolorował to miejsce - mówił.

Romans z polityką pozwolił na trasę, którą wielu uznawałoby za niemożliwą, a jednak okazał się wielkim błędem. Blood Sweat and Tears nigdy nie odzyskał popularności jaką cieszył się w latach '60, fani uznali, że nie jest wiarygodny. W późniejszych latach rozpadnie się na dwie frakcje - jazz'ową i rockową, dziś gra dalej mimo licznych zmian w składzie.

DOSTĘP PREMIUM