Co Wam strzeliło do głowy z Palikotem, czyli jak wiceprezydent Poznania odpolitycznia Teatr Ósmego Dnia

- Może artyści nie powinni się w ogóle wypowiadać albo nie wypowiadać się w sprawach, które mogą dzielić - stwierdza w rozmowie z TOK FM Anna Szpytko, rzeczniczka prezydenta Poznania, który udzielił reprymendy szefowej Teatru Ósmego Dnia za poparcie udzielone Palikotowi. - Jak ktoś jest utrzymywany przez jakiegoś mecenasa, to powinien szanować jego pogląd - mówi Szpytko.

- Zostałam zaproszona do prezydenta w dzień, w którym wyjeżdżaliśmy na gościnne występy - relacjonowała w TOK FM Ewa Wójciak, dyrektorka Teatru Ósmego Dnia. - Nie zostałam poinformowana w jakiej sprawie. Pierwszy raz miałam okazję spotkać się osobiście z prezydentem za jego kadencji. Zaprosił mnie do gabinetu i zapytał wprost: co nam strzeliło do głowy, żeby podpisać poparcie dla Janusza Palikota? Wytłumaczyłam, że to było działanie wynikające z naszych przekonań. Potem okazało się, że on nie za bardzo tej argumentacji chciał słuchać. Powiedział, że nie powinnam była tego robić, bo teatr jest instytucją państwową - opowiadała Wójciak.

Wszystko zaczęło się od Janusza Palikota, który domagał się sprawdzenia, czy prezydent Lech Kaczyński był pod wpływem alkoholu, w momencie wchodzenia na pokład samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem. Za Januszem Palikotem, którego wyrzucenia z partii zaczął domagać się europoseł PO Filip Kaczmarek, wstawili się artyści, m.in. pisarz Eustachy Rylski, Kora Jackowska oraz zespół Teatru Ósmego Dnia. Aktorzy napisali m.in.: "Chcielibyśmy przekazać wyrazy poparcia i przyjaźni w związku z kolejnym atakiem ze strony części mediów, a także partyjnych kolegów. Z melancholią obserwujemy, jak nasi politycy, w większości mało błyskotliwi, słabo wykształceni i fundamentalnie pozbawieni poczucia ironii czy groteski, wypowiadają się na temat "poziomu debaty publicznej", dobrego wychowania i manier a przede wszystkim na temat Formy".

Teatr Ósmego Dnia czy Teatr Ósmego Dnia?

Po rozmowie z wiceprezydentem Poznania Sławomirem Hincem, Wójciak opublikowała na stronie teatru oświadczenie, w którym tłumaczy, że poparcia Palikotowi udzielił "zespół artystów funkcjonujący w przestrzeni publicznej od ponad trzydziestu lat pod nazwą Teatr Ósmego Dnia, a nie Teatr Ósmego Dnia - instytucja kultury miasta Poznania".

- Podczas rozmowy wiceprezydent Hinc był uprzejmy spytać, czy bez publicznych dotacji nadal bylibyśmy Teatrem Ósmego Dnia - wspomina Wójciak w rozmowie z ''GW Poznań'' .

"Ósemki" - jak donosi "Gazeta" - otrzymują od miasta ok. 1 mln zł na bieżącą działalność oraz dotacje na osobne projekty artystyczne. W tym roku to 500 tys. zł. Na sugestię Hinca Wójciak odpowiedziała na stronie internetowej teatru. Przywołała rozmowę z 1983 roku z PRL-owskim ministrem kultury, który nie chciał, by teatr "jako państwowa instytucja kultury prowadził korespondencję z przebywającym wówczas w więzieniu Adamem Michnikiem, a także, aby prezentował swoje przedstawienia w Kościele Miłosierdzia Bożego na ul. Żytniej w Warszawie. Wobec odrzucenia tych warunków zostaliśmy pozbawieni państwowej dotacji i możliwości oficjalnego istnienia".

Intencja prezydenta: apolityczne Ósemki

- Intencją prezydenta było, żeby instytucje kultury, instytucje finansowane z pieniędzy publicznych, były instytucjami apolitycznymi - odpowiadała w TOK FM Anna Szpytko, rzeczniczka prezydenta Poznania. - Domyślam się, że prezydent Hinc ani nikt inny nie miałby najmniejszych wątpliwości, gdyby poparcie było udzielone poprzez poszczególnych artystów, natomiast podpis zespołu sugerował, że jest to poparcie instytucji kultury finansowanej z pieniędzy publicznych - dodała.

Czy artyści nie powinni w ogóle zabierać głosu? - To kwestia wyczucia, być może nie powinni wypowiadać się w ogóle, być może nie wypowiadać się w sprawach, które mogą bardziej dzielić niż coś wnosić - mówiła Szpytko. - To nie jest cenzura, natomiast należy liczyć się z tym, że jak ktoś jest utrzymywany przez jakiegoś mecenasa, to powinien szanować jego pogląd i jego zdanie na temat swojej działalności. Gdyby jakiś inny artysta był utrzymywany przez prywatnego mecenasa i ten prywatny mecenas miałby poglądy ewidentnie sprzeczne z poglądami głoszonymi przez artystę, to mecenat byłby wycofany. Natomiast tu nie mamy do czynienia z prywatnymi pieniędzmi i tym bardziej zależy nam na apolityczności - dodała rzeczniczka prezydenta.

DOSTĘP PREMIUM