"Ostatni pewniak". "Mistrzostwo, kunszt, ale moim pisarzem jest Marquez"

- To jest jeden z tych autorów, a może ostatni, którym ten Nobel się należy - mówi w rozmowie z TOK FM Jerzy Pilch. - W Polsce boom na literaturę iberoamerykańską wybuchł w latach 70. Przeciwstawiałem się wówczas dwóch pisarzy Marqueza i Llosę... - mówi prof. Stefan Chwin. - Jednak to Marquez ma siłę magnetyczną - uważa Pilch.

Llosa: Jestem zaskoczony. To Nobel jest w październiku?>>

- W latach 70. w Polsce wytworzyła się moda na znajomość literatury iberoamerykańskiej. Był pewien przymus podobania się - tę literaturę trzeba było lubić. Pamiętam, że nikt nie był w stanie zająć krytycznego, własnego poglądu na jej temat. Bardzo wyraźnie przeciwstawiałem wtedy dwóch pisarzy z tego nurtu. Z jednej strony Llosa i jego "Rozmowa w Katedrze", a z drugiej strony Marquez i "Sto lat samotności". I powiem, że moim pisarzem jest Marquez a nie Llosa - mówi w TOK FM pisarz i eseista prof. Stefan Chwin.

- Doceniam mistrzostwo, doceniam kunszt jego roboty literackiej. Ale mam wrażenie, że on się mieści w nurcie literatury współczesnej, który nie do końca zgrywa się z moimi oczekiwaniami wobec literatury. To jest taki joyce'owski nurt, w którym za dobra powieść uchodzi powieść totalna. Llosa zresztą sam używa tego określenia. W praktyce to wygląda tak, że dobra powieść to jest powieść, w której mieści się pięć innych powieści. Te powieści się wzajemnie splatają, mamy do czynienia z różnymi planami czasowymi, które się mieszają ze sobą. Nie ma narracji linearnej, tylko narracja nawracająca. Mówi się o jakiejś sytuacji, potem się powraca do przeszłości, wyprzedza się. Te powieści mają strukturę gobelinu - tłumaczy.

- Mam wrażenie, że on w "Katedrze" przekracza granicę komplikacji, i to jest chyba pewna skaza tej powieści - dodaje.

"Nie ma siły magnetycznej..."

Podobnie twórczość Llosy ocenia też pisarz Jerzy Pilch. - Parę jego książek czytałem. Nigdy nie były to rozczarowujące lektury. Natomiast nie ma on takiej siły magnetycznej jak inny latynoski laureat Nobla, czyli Marquez, który jest moim pisarzem. Llosę podziwiam i szanuję, ale to nie jest mój pisarz. On świetnie umie opowiadać, lubię lekkość jego pióra, on umie pisać grube dobre powieści. To jest trudne - mówi.

"Jeden z ostatnich pewniaków"

- Nagroda dla Llosy jest mało zaskakująca . To jest jeden z tych autorów, a może ostatni, którym ten Nobel się należy. Jeden z ostatnich pewniaków. Nazwisko Llosy padało co roku i faktycznie to jest jeden z ostatnich wielkich smoków literatury. Piszący wielkie, w znaczeniu też objętościowym, powieści - mówi Jerzy Pilch w rozmowie z TOK FM.

- Jest w Polsce dobrze znany od lat 70., bywał w Polsce. Czytelnik średnio interesujący się literaturą zna tytuły jego książek. Llosa to pisarz bardzo obecny w świecie. Ma też ambicje polityczne, kandydował na prezydenta Peru - przypomina Pilch.

Mario Vargas Llosa słusznie dostał Nagrodę Nobla?

DOSTĘP PREMIUM