Marek Dyjak: świat składa się dla mnie głównie z muzyki

"Golgota" to tekst i muzyka Roberta Kasprzyckiego, a ja tylko przeżyłem tę historię i nie miałem wyjścia - zaśpiewałem ją. Przy pomocy Zdzicha Kalinowskiego, bardzo po swojemu - mówi w TOK FM o piosence ze swojej ostatniej płyty TERAZ Marek Dyjak

Kamil Dąbrowa: Jak się czujesz dzisiaj po przeżyciu tych wszystkich rzeczy, które przeżyłeś?

Marek Dyjak: - Parę razy już na ten temat myślałem, muszę się odnieść do wielkiej postaci polskiej literatury, do Rafała Wojaczka, kiedyś napisał "Którego nie było". Jego rzeczywiście nie ma, a to, co się z jego rzeczami dzieje, dzieje się teraz, w zasadzie dopiero teraz są odczytywane tak, jak trzeba. Ja mam to szczęście, że jakoś przelazłem przez tę wąską szczelinę, którą sobie na własne życzenie zgniotłem. Ciężko mi jest z tym żyć czasami, a czasami, co gorsze wdziera się trochę cynizmu, bo może się i starzeję, ale dzięki Bogu łowię ryby i śpiewam dla ukochanej publiczności. Ja mam najlepszą publiczność na świecie, bo w większości są to przyjaciele. Szczęśliwy jestem.

Czym jest dla ciebie muzyka? Jak to się stało, że muzyka stała się dla ciebie czymś ważnym?

- Z muzyką to było tak, ja próbowałem boksować w Avii Świdnik, byłem cienkim bokserem, może fizycznie sobie dawałem radę, ale emocjonalnie- byłbym najgorszym bokserem na świece. Byłem w tym czasie w zawodówce, uczyłem się, żeby zostać hydraulikiem (też byłbym cienki) . Zakochałem się w dziewczynie. Pojechałem tam i wstydziłem się, że boksuję, że zawodówka, ona była z najlepszego świata na świecie, ona była Damą Kameliowa, nakłamałem jej, że śpiewam, więc miałem tydzień, żeby się nauczyć grania na gitarze. Nauczyłem się, zagrałem dla niej piosenkę. Pamiętam, że uwierzyła. Odrzuciła mnie w sposób delikatny i czuły, co jeszcze bardziej bolało. To kłamstwo było z miłości i z chęci wypowiedzenia prawdy potem.

Co to znaczy przeżyć piosenkę?

- Chce powiedzieć że wszystkie te opowieści wydarzyły się naprawdę. To są opowiastki. Ta ostatnia płyta TERAZ jest rozliczeniowa, ale to wszystko się wydarzyło. O ile sobie pozwalałem w życiu na jakieś kłamstwa, na jakiś kit, ściemę o tyle w materii śpiewania nigdy nie pozwoliłem sobie... nie było kłamstwa. Ostatnie trzy płyty są robione na setę. TERAZ powstała w dwa dni. Dzięki temu, że pracuję z zawodowcami.

Ile ciebie kosztuje szczerość, która bije z twoich piosenek?

- Człowiek się boi bardzo często albo żyje jakby miał coś na sumieniu. Jakieś takie... wieko, może nawet od trumny. I żeby trochę spłacić za siebie ten dług - śpiewa. Mnie śpiewanie często bardzo dużo kosztuje nerwów, strachu. Koncert to jest finisz, a zanim do niego dojdzie... Ale ja muszę śpiewać, bo jestem tę prawdę o sobie winien. To taki rodzaj wyrażania siebie. To jest tak, jakby mały chłopiec przyleciał i opowiadał mamie co się wydarzyło. A że akurat na podwórku tego dnia wydarzyło się dużo smutnych rzeczy, to on się zachodzi, mówi niewyraźnie, ale przez tego chłopca bije szczerość. To jest taki sam rodzaj wrażliwości. Można być twardzielem, ale ja twardzielem nie jestem. I publiczności- jak matce, żalę się.

Jak ty mówisz o muzyce? Ty ja grasz? Ona gra ciebie?

- Muzyka się w życiu człowieka przydarza. Jak się przydarza tak mocno jak u mnie, to ja nie mam wyboru, nie staję nawet nie nazywam, bo ona jest. Jak się wydarza u kogoś lekko to pozostaje się tylko przy jej słuchaniu. U mnie się wydarzyła bardzo mocno. Jest wielka częścią. Świat teraz składa się dla mnie głównie z muzyki. A ta drobna część, która zostaje to wędkarstwo. Nic tak jak muzyka i wędkarstwo mnie nie pochłania, żyję w zasadzie sam. Mam przyjaciółki i przyjaciół, którzy ratują mi często życie. Mam przyjaciół, wędkarstwo i muzykę, która jest dla mnie celem samym w sobie. Różnie się w życiu działo, a muzyka była.

Kiedy patrzysz na polski show biznes, co ci się wyłania? Czy masz takie osoby, o których chciałbyś powiedzieć; to jest dla mnie horyzont?

- Kiedyś, kiedy jeszcze chlałem wódkę, wpadła w moje ręce płyta pani Groniec. Czarna okładka, a na niej łzy. Słuchałem tej płyty w wannie i wyłem. Kiedy wytrzeźwiałem, wydawało mi się, że już nie potrafię płakać, że tamto, to takie łzy pijackie. I znów wpadłem na ta płytę i znów słucham tej pani Groniec, ona bardzo mnie rozczula, rodzaj jej śpiewania na tej płycie, powoduje, że przychodzą do mnie takie obrazy, które są dla mnie dobre, choć smutne. Ona bardzo dużo dobrego dla mnie zrobiła. W moim śpiewaniu gdzieś też jest ta pani Groniec.

Nie da się uciec od porównania twojej twórczości do Toma Waitsa. Ty się na to oburzasz.

- Bo Waits to jest confetti rzucane nad głowę w danym takcie. Każdy koncert jest identyczny. U mnie czegoś takiego nie ma, mnie się nie chce nic reżyserować. To, co się ma wydarzyć to się samo wydarzy. U mnie się nie da tego zrobić, dlatego trudno jest też muzykom ze mną współpracować.

Jak ma wytrzymać ze mną muzyk, kiedy kobieta, która mnie kocha nie może ze mną wytrzymać. Muzycy, szczególnie jak są... tępymi groszorobami, chcą jakiś plan, bo budują sobie osiedle. I takie potrafią być żony. Ja jestem w stanie na następne 15 minut, na godzinę, dwie ułożyć sobie plan życia, trudno z kimś takim żyć, ja tego nie mówię z pretensją, tylko... ja nie daję żadnego bezpieczeństwa, jak się uda cos, to się uda, bo ktoś kupił taki rodzaj wrażliwości, a jak ktoś tego nie kupi, to nie mogę ponosić odpowiedzialności. Ja jestem tak intensywnym człowiekiem, że prawdę o mnie widać natychmiast. Jeżeli ktoś wchodzi na mój świat, próbuje go ze swoim sklecić, to w zasadzie on ponosi odpowiedzialność za swój gest.

-------

Marek Dyjak - z wykształcenia monter instalacji sanitarnych, jak o sobie mówi "żul i barowy grajek", laureat Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie i festiwalu "FAMA"w 1995. W 1997 wydał debiutancką płyta "Sznyty", po niej nagrał kolejne: "Dyjak od wschodu", 1998 (nigdy nie została oficjalnie wydana); "W samą porę" 2001; "Ostatnia" 2004, reedycja 2008; "Jeszcze raz" 2009; "Teraz" 2010. Pisze także muzykę do teatru, między innymi do "Zbrodni i kary" (reż E. Żentara) i Mistrza i Małgorzaty (reż. Andrzej Marczewski). Więcej na marekdyjak.pl

DOSTĘP PREMIUM