''Balet jest bardziej ekscytujący niż hip-hop''. Jak zmienia się Polski Balet Narodowy?

- Zderzenie z polskością bywa brutalne, ale jestem Polską zafascynowany na nowo. Wydaje mi się, że jesteśmy zakładnikami naszej bolesnej historii. Być może za bardzo oglądamy się za siebie? - o tworzeniu Polskiego Baletu Narodowego mówił w rozmowie z Cezarym Łasiczką Krzysztof Pastor *

Cezary Łasiczka Spędził pan 30 lat poza Polską na różnych scenach światowych, co Pana tutaj przyciągnęło?

Krzysztof Pastor: Po wielu latach kariery i pracy z wybitnymi teatrami przyjąłem wyzwanie, aby objąć dyrekcję Polskiego Baletu Narodowego. Wiedzieliśmy, że ten balet nie jest w najlepszej kondycji. Przez te dwa lata udało się wiele osiągnąć, zmieniła się energia zespołu.

Czego brakuje w Polskim Balecie Narodowym?

- Musimy cały czas podnosić poziom. Chciałbym, żebyśmy robili więcej przedstawień. W tej chwili mamy sześćdziesiąt przedstawień w ciągu roku. Byłoby świetnie, gdybyśmy tańczyli około stu w sezonie. Uważam, że powinniśmy mieć możliwość wystawiania w innych miastach w Polsce i za granicą. Brakuje nam choreografów tworzących dla baletu, którego repertuar jest oparty na technice tańca klasycznego. W tej chwili tancerze mają szansę spróbować swoich sił jako twórcy. Jest kilka osób, które ujawniają talent. To moja nadzieja na przyszłość. Moim zdaniem dyrektor baletu może być spełniony jeżeli wychowa kilku interesujących choreografów, którzy potrafią wnieść coś nowego do sztuki baletowej.

Czy balet powinien trafić pod strzechy czy ma być rozrywką dla elit?

- To kwestia pewnego balansu. Uważam, że w naszym repertuarze różnorodność jest głęboko wskazana. Założyliśmy, że nasz repertuar będzie opierał się na technice tańca klasycznego. Ale w tej formule może znaleźć się wiele różnych baletów. Tak jak w "Kopciuszku", którego wystawialiśmy w listopadzie. Jest to przedstawienie dla rodzin, bardzo przystępne. Z drugiej strony, mamy repertuar współczesny, jak chociażby "I przejdą deszcze.", na które także przychodzi wielu widzów.

Czego się pan nauczył przez te dwa lata - o sobie i o zespole?

- Nauczyłem się przede wszystkim tego, że nie można być kochanym przez wszystkich. Czasem trzeba podejmować niepopularne decyzje. Dobro zespołu powinno być zawsze na pierwszym miejscu. Dyrektor powinien cały czas podnosić poziom zespołu. Jestem to winny widzom i tancerzom, którzy mają ogromne ambicje, a ich kariery są krótkie.

Czy ma Pan jakieś pomysły, aby tancerze i tancerki nie stawali się młodymi emerytami?

- Biologia jest nieubłagana, nie można tańczyć do sześćdziesiątego roku życia. Tancerze powinni mieć szansę na podjecie nowej kariery zawodowej. W Holandii, gdzie pracowałem przez wiele lat, po dziesięciu latach pracy tancerze mogą przejść przez szkolenie. Przez pewien czas otrzymują normalną pensję, która jest z czasem zmniejszana. Warunkiem do otrzymania tej pensji jest studiowanie i uczestniczenie w kursach. System ten jest efektem porozumienia ministerstwa pracy, ministerstwa kultury, tancerzy i pracodawców. To rozwiązanie funkcjonuje doskonale. Tancerze, którzy kończą karierę w wieku 40 lat, są młodymi ludźmi i powinni mieć szansę na podjęcie innej pracy. W czasie kariery scenicznej nie mają czasu na studiowanie. W Polsce nie mamy niestety takiego systemu jak w Holandii. Musimy zapewnić tancerzom możliwość pracy po zakończeniu kariery. W Teatrze Wielkim stworzyliśmy specjalne stanowisko koordynatora do spraw transformacji zawodowej. Osoba ta stara się szukać tancerzom pracy.

Kim w balecie jest choreograf?

- Jest twórcą. Bardzo często jest samotny w swojej pracy, choć pracuje z zespołem tancerzy. Przedstawienie powstaje najpierw w głowie choreografa. W tej pracy bardzo ważne jest partnerstwo z tancerzami i wzajemna inspiracja.

Gdzie pan, jako choreograf szuka inspiracji?

- Muzyka ma często zasadnicze znaczenie. Balet jest sztuką ulotną, która zostawia dużo przestrzeni dla widza. Inspiracje są bardzo różne, ja lubię szukać asocjacji z czasami nam bliskimi.

* Krzysztof Pastor - Choreograf i inscenizator, dyrektor Polskiego Baletu Narodowego, największego zespołu baletowego w Polsce.

27 marca w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej odbędzie się prapremiera baletu "I przyjdą deszcze" , muzyka: Henryk Mikołaj Górecki, inscenizacja i choreografia: Krzysztof Pastor

DOSTĘP PREMIUM