Po 50 latach Bob Dylan nareszcie zagrał w Chinach. Ale ocenzurowany

Ponad 5 tys. osób zgotowało Dylanowi owacyjne przyjęcie, gdy pojawił się na scenie Worker's Gymnasium w Pekinie. Ale wielu fanom nie podoba się fakt, że legendarny piosenkarz ugiął się przed chińskim rządem i nie zagrał żadnego ze swoich ?protest-songów?.

Rozentuzjazmowany tłum usłyszał wielkie przeboje Dylana, któremu w 50-letniej karierze wielokrotnie odmawiano prawa wjazdu do Chińskiej Republiki Ludowej: "Like a Rolling Stone" i "Tangled Up In Blue", czy "All Along the Watchtower". Ale już "Times They Are A-Changing" - sztandarowego protest-songu legendy folka - zabrakło wśród 17 kawałków zagranych tego wieczoru.

"Gdzie Twoje ideały?"

Pierwsze głosy rozczarowania pod adresem piosenkarza pojawiły się już na krótko po ogłoszeniu, że Dylan zagra tylko piosenki zaaprobowane przez chiński rząd. "Gdzie Twoje ideały Bob?" pytali dziennikarze muzyczni i obrońcy praw człowieka. Jeszcze większa fala krytyki podniosła się po ostatnim aresztowaniu chińskiego artysty Ai Weiweia . "Czy Dylan zagra 'Czasy się zmieniają [Times They Are A-Changing]' czy 'Czasy się nie zmieniają, ale mi już nie zależy?" pytał dziennikarz Glenn Mott.

Sceptycy przytaczają też przykład odwagi islandzkiej wokalistki - Bjork, która na koniec swojego koncertu w Szanghaju w 2008 roku zaczęła krzyczeć: "Tybet! Tybet!". Odpowiedzią był dwuletni zakaz zagranicznych koncertów wprowadzony natychmiast przez Partię Komunistyczną.

Wystarczy umieć słuchać

Ale Bob Dylan to przede wszystkim artysta nieprzewidywalny i dwuznaczny. I choć nie zagrał najbardziej oczywistych hymnów dodających otuchy walczącym z polityczną opresją, to udało mu się przemycić słowa nadziei i poparcia. "O ile ktoś docenił, że przyjechał i umiał słuchać" - bronią piosenkarza zwolennicy. Weźmy chociażby piosenkę "The Rain's A-Gonna Fall" - na co dzień interpretowaną jako komentarz do kryzysu kubańskiego, ale słowa "Słyszałem tysiące szepczących, ale nikt ich nie słuchał" mówią same za siebie.

W czasie dwugodzinnego koncertu wspomniana już piosenka "All Along The Watchtower" wywołała najdłuższe owacje na stojąco. Wywoływany brawami piosenkarz wracał na scenę jeszcze dwa razy.

Jakie były intencje samego Boba Dylana - nie wiemy. Ale jedno jest pewne - po 50 latach udało mu się znaleźć sposób na zagranie dla Chin i choć częściowe obejście restrykcyjnej cenzury. 8 kwietnia zagra jeszcze raz - tym razem w Szanghaju.

DOSTĘP PREMIUM