Herzog zagląda do jaskini i uszlachetnia 3D

W kinach kolejny dokument Wernera Herzoga i kolejne dzieło wielkiego europejskiego reżysera, który uległ czarowi technologii 3D. Tym razem pretekstem do rozważań nad naturą człowieka stały się dla niego malowidła sprzed trzydziestu tysięcy lat.

Słynne freski naskalne w jaskini Chauvet-Pont-d'Arc to dzieło, które wciąż pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Zostały odkryte w 1994 roku przez grupę francuskich speleologów. Wśród nich znalazł się Jean-Marie Chauvet, któremu jaskinia zawdzięcza dziś swoją nazwę.

Szacuje się, że malowidła powstały przeszło trzydzieści tysięcy lat temu i uważane są za jedne z najstarszych na świecie. Ich piękno na co dzień jest niedostępne. Jaskinia została zamknięta do publicznego zwiedzania, kontroli podlega w niej nawet pobyt naukowców. Powód? Wrażliwość wnętrza na zmiany naturalnych warunków - np. ludzki oddech, który może wpłynąć na stopień wilgotności w jaskini, a w efekcie zagrozić rysunkom.

Francuzi dają Herzogowi zielone światło

Do słynnej jaskini udało się wejść Wernerowi Herzogowi i nakręcić w niej film. Dostał na to specjalną zgodę francuskiego rządu. Zdaniem Jacka Szczerby z "Gazety Wyborczej", obraz jest jak "zwiedzanie fascynującego miejsca, do którego właściwie nie mieliśmy prawa trafić".

">>Jaskinia zapomnianych snów<< to jakby ciągłe tropienie tajemnic. Są w niej zachowane ślady stóp małego chłopca, a obok nich ślady łap wilka. Czyżby szli razem? A może wilk czaił się, by dopaść dziecko? A może te ślady dzielą od siebie tysiące lat? Zaiste, nic nie jest tu pewne" - pisze Szczerba .

 

Dzieło z jednej strony zachwyca pięknymi wnętrzami jaskini i zdjęciami starych malowideł, z drugiej staje się dla Herzoga pretekstem do rozważania na temat budzącego się człowieczeństwa. Co ciekawe, nasi przodkowi namalowali w Chauvet-Pont-d'Arc zwierzęta, nie widać za to na ścianach człowieka. Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest tajemnicza sylwetka przedstawiająca ni to postać byka, ni to kobiety.

Szlachetny europejski trójwymiar

Film komplementuje Paweł Mossakowski w "Gazecie Co Jest Grane" . Uważa, że przebłyskuje tajemnicą i skłania "do takich rozmyślań, do jakich współczesne kino rzadko dostarcza pożywki".

Herzog to kolejny klasyk europejskiego kina, który sięgnął po technologię 3D. Wim Wenders swój pierwszy film w trójwymiarze (i jeden z pierwszych w Europie) poświęcił wybitnej niemieckiej choreografce tańca współczesnego Pinie Bausch. Krytycy podkreślają, że obaj reżyserzy przyczyniają się do budowania pomostu pomiędzy najnowszymi zdobyczami techniki a sztuką - w przypadku Herzoga z jedną z najstarszych galerii w historii człowieka.

DOSTĘP PREMIUM