Filmowa Afryka. "W niektórych krajach jest lepiej niż w Polsce"

- To nie jest kinowa pustynia - przekonuje szef festiwalu Afrykamera 2011 Przemysław Stępień. - W niektórych krajach jest lepiej niż w Polsce! Do 2 czerwca w warszawskiej Kinotece trwa VI Festiwal Filmów Afrykańskich.

Lepiej jest chociażby w Nigerii. Tamtejsze zagłębie filmowe, tzw. Nollywood to młody przemysł - za jego początek uznaje się film "Living in bondage" z 1993. - Kontynent został dosłownie zalany filmami z tego ośrodka. Kiedy pojedziesz do Afryki w zasadzie wszystkie telewizje puszczają seriale i filmy Nollywoodzkie - opowiada Stępień.

 

Na Afrykamerze pojawia się więc m.in. najdroższy film w historii kina nigeryjskiego - musical "Inale". Nie zabraknie dokumentów, filmów krótkometrażowych i fabularnych. Motywem przewodnim tegorocznej edycji jest "Duma Afryki". - Uznaliśmy, że wystarczy już pokazywania kontynentu w negatywnym świetne. Staraliśmy się pokazać Afrykę dumną, nieustępliwą, zwyciężającą - tłumaczy szef festiwalu. Jednym z kluczowych filmów jest obraz "Atleta" opowiadający historię Abebi Bakili - etiopskiego biegacza, który w 1960 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie zadziwił świat bezapelacyjnie zwyciężając maraton. Boso.

Organizatorzy stawiają na pokazywanie Afryki oczami ich mieszkańców. - We wszelkich mediach dominuje obraz Afryki z perspektywy europejskiej lub amerykańskiej, natomiast głos afrykański jest niemy i słabo słyszalny - czytamy na stronie festiwalu.

Filmy zostały podzielone na sekcje: AfroSelekta (fabuła), AfroShort, AfroDocs i AfroKids.

Festiwal ruszy też w kraj pod nazwą "AfryKamera-replika". Filmy będzie można obejrzeć Krakowie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. Szczegółowy rozkład projekcji na www.afrykamera.pl

DOSTĘP PREMIUM