Strefa euro ma 10 dni? ''To dotknie nas wszystkich. Dobrze, że Sikorski położył na to akcent?

Komentator ?Financial Times? przewiduje: strefa euro ma jeszcze 10 dni. Później upadnie. - Ostatnie reakcje rynków pokazują, że ta perspektywa rzeczywiście nie jest odległa - komentuje w TOK FM Paweł Świeboda, prezes Fundacji demosEUROPA. - W tej sytuacji dobrze, że pod koniec prezydencji polski minister tak mocno zaakcentował to zagrożenie - dodał.

Przemówienie Sikorskiego - czytaj najnowsze komentarze>>

Komentatorzy i ekonomiści nie mają dobrych prognoz. - Czas ucieka. Strefa euro ma najwyżej 10 dni - napisał publicysta "Financial Times" Wolfgang Munchau. Jego zdaniem - jeśli w ciągu najbliższych dni nie zapadną zdecydowane decyzje - strefa euro upadnie. Ostatnią szansą na wprowadzenie zmian i uratowanie wspólnej waluty będzie szczyt 9 grudnia - pisze. (Jego zadaniem, Europejski Bank Centralny musiałby uruchomić gwarancje dla najwyżej oprocentowanych obligacji, a UE powinna wypuścić euroobligacje i wprowadzić unię fiskalną )

- Wolfgang Munchau od początku jest bardzo sceptyczny co do prób ratowania euro. Uważa, że to trzeba było zrobić inaczej, wcześniej i z większą determinacją. Nic dziwnego, że teraz wieści upadek wspólnej waluty. Jednak już same reakcje rynków - które coraz drożej wyceniają dług nie tylko grecki ale także polski, hiszpański i włoski - pokazują, że coś jest na rzeczy. Ta cienka czerwona linia nie jest tak odległa - komentuje w TOK FM Paweł Świeboda.

''Rząd wie, że jak duże jest zagrożenie"

Jak ocenia, w tej atmosferze, słusznie, że minister spraw zagranicznych w przemówieniu w Berlinie położył nacisk właśnie na kryzys . - Minister Rostowski mówił w PE o wojnie, a minister Sikorski stwierdził, że rozpad strefy euro jest dla nas większym zagrożeniem niż terroryzm. To bardzo dosadne słowa - ocenia Świeboda.

- To wystąpienie pokazuje, że w rządzie jest pełne przekonanie to tym, jak bardzo sytuacja w strefie euro zagraża także Polsce. Rozpad strefy euro dotknie nas wszystkich - mówi Świeboda. - Do tej pory Polska nie była aktywna w debacie na temat kryzysu euro. Polski rząd rezerwował sobie prawo do dosadnego postawienia sprawy wtedy, gdy będzie taka potrzeba. I ona nadeszła. Dobrze, że pod koniec prezydencji padły tak bezpośrednie słowa z naszej strony - ocenia ekspert.

- Nie bez powodu w końcu wystąpienie Sikorskiego odbiło się bardzo dużym echem w Europie. Niektóre europejskie gazety informację o przemówieniu dały na pierwsze strony - dodaje.

Głośne przemówienie ministra

O czym mówił Sikorski w swoim przemówieniu w Berlinie? - Największe zagrożenie dla Europy? Nie jest to terroryzm, nie są to Talibowie, i już na pewno nie są to niemieckie czołgi. Nie są to nawet rosyjskie rakiety, którymi groził Prezydent Miedwiediew, mówiąc, że rozmieści je na granicy Unii Europejskiej. Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i dobrobytu Polski byłby upadek strefy euro - mówił Sikorski.

Zobacz [FILM] Warszawa do wzięcia>>

DOSTĘP PREMIUM