Musimy pracować dłużej? "Bzdura! To system jest zły, a politycy używają demagogicznych argumentów"

Ludzie będą pracować krócej, wykonywać tylko te prace, które przynoszą realne korzyści i mają sens. Każdy będzie miał więcej wolnego czasu, będzie mógł cieszyć się życiem i rozwijać w inny sposób, niż pracując zarobkowo. To wizja szwedzkiego socjologa, który głośno sprzeciwia się podnoszeniu wieku emerytalnego. O demagogach, "azjatyckich straszakach" i pracy przyszłości opowiedział w rozmowie z TOK FM.

W Szwecji, podobnie jak u nas, toczy się debata na temat wieku emerytalnego. Szwedzki premier w jednym z programów telewizyjnych poszedł dużo dalej niż polscy politycy i zaproponował: pracować możemy do 75. roku życia. Te słowa wywołały oburzenie i debatę nie tylko o tym, jak długo powinniśmy pracować, ale też: jakie znaczenie ma we współczesnym świecie praca. Czy jest cnotą, dzięki której rozwijamy się jako ludzie i która pcha społeczeństwa do przodu? Czy koniecznością, która zabiera nam czas potrzebny na inne - ciekawsze i bardziej przydatne zajęcia? I jaka praca w dzisiejszych czasach jest naprawdę potrzebna?

Jednym z ważniejszych głosów w szwedzkiej debacie była książka socjologa z uniwersytetu w Uppsali dr Rolanda Paulsena ''Socjologia pracy". Zakwestionował on obecny system coraz dłuższej pracy dla pieniędzy. Jego zdaniem, ze względu na ciągły rozwój technologiczny, wiele stanowisk pracy staje się zbędnymi. Wielu polityków, urzędników, a nawet badaczy i naukowców wykonuje pracę bez znaczenia. Pracę dla samej pracy. Nie dla realnych efektów. Jak mówi: społeczeństwo powinno pracować tyle, by zaspokoić potrzeby swoich obywateli. Powinno się zlikwidować niepotrzebne miejsca pracy, zmniejszyć ilość godzin pracy, a czas wolny spędzać na innych społecznych i rozwijających aktywnościach. Pod jego poglądami podpisują się m.in. szwedzcy Zieloni, wykorzystując te same argumenty w debacie publicznej.

''To nie jest potrzebne''

Dlaczego jest przeciwko wydłużaniu wieku emerytalnego? - Bo to nie jest potrzebne - przekonuje. - W Szwecji mamy 20-proc. bezrobocie wśród młodych, a większość pracowników przechodzi na emerytury przed ustawowo określonym 65. rokiem życia, ze względu na stres związany z pracą. Są regiony, szczególnie na północy Szwecji, w których średnia długość życia nie przekracza 75. roku życia (czyli możliwego wieku przechodzenia na emeryturę, który w dyskusji zaproponował szwedzki premier) - podkreśla.

Długa praca zarobkowa nie służy więc ludziom, a i z punktu widzenia racjonalnego rozwoju nie ma sensu - przekonuje socjolog.

''Demagogia w dyskusji''

Jego zdaniem politycy ws. emerytur używają demagogicznych argumentów. - Główny argument podnoszonym za podniesieniem wieku emerytalnego w Szwecji jest taki: nasze społeczeństwo się starzeje i coraz większą cześć życia spędzamy na emeryturze, powinniśmy więc pracować więcej - opowiada. - Tylko, że ludzie żyją coraz dłużej od początku uprzemysławiania. Tymczasem w ciągu XX wieku zdolność produkcyjna Szwecji wzrosła 20 razy. Od 1976 roku, kiedy to wiek emerytalny został u nas obniżony z 67 do 65 lat, wzrosła dwukrotnie - mówi.

- Jednak politycy podczas groteskowych często debat zdają się nie zauważać najnowszych osiągnięć technologicznych i przemysłowych. Nie widzą, że człowiek nie musi już pracować tyle, co kiedyś. Ważne, by jego praca była potrzebna, miała sens. Politycy nie dyskutują o tym, jaka praca naprawdę jest potrzebna, jak można zmniejszyć jej ilość, by poprawić życie ludzi. I jak inaczej zorganizować życie społeczne - mówi.

''Azjatycki straszak''. Nie chcesz dłużej pracować?!

- Kolejnym argumentem, który powraca w dyskusji o wieku emerytalnym jest to, że musimy pracować dłużej, by dorównać konkurencji międzynarodowej. (U nas głośny jest ''straszak azjatycki'' - ''jeśli nie będziecie się zaharowywać, to wszystkie miejsca pracy odpłyną do Chin'') - mówi Paulsen.

- Tylko nikt nie dostrzega, że jeśli wszystkie kraje będą kierowały się tą logiką, to jedynym efektem będzie wzrost światowej konkurencji. A czy tylko o konkurowanie tu chodzi? Dokąd doprowadzi nas nieustanne rywalizowanie? Co ze współpracą międzynarodową? - pyta socjolog. - Wszyscy zgodzą się, że niekończący się wzrost ekonomiczny i rosnąca produkcja z ekonomicznych i ekologicznych powodów są niemożliwe - mówi. - Jednak wciąż jedyną propozycją, jaką słyszymy od polityków jest ciągłe tworzenie miejsc pracy i maksymalizowanie produkcji - dodaje.

- Wyprodukowaliśmy ogromne bogactwo w świcie Zachodnim. Problem polega na tym, że potrafimy je dystrybuować jedynie poprzez pracę zarobkową. Słyszymy argumenty takie jak "mamy wzrost ekonomiczny, ale jest problem - nie ma pracy" czy ''wzrost ekonomiczny tworzy miejsca pracy". Czy nie jest tak, że powinniśmy pracować dla wzrostu ekonomicznego a nie odwrotnie? Czy jeśli mamy wzrost ekonomiczny nie warto pomyśleć nad tym, jak inaczej rozdzielić między zgromadzone pieniądze zamiast tworzyć niepotrzebne miejsca pracy? - mówi Paulsen.

Można stworzyć zupełnie inny porządek?

A co z innymi zaletami pracy? Aktywizuje ludzi, daje im zajęcie, rozwija umiejętności. - To prawda, że praca zarobkowa stała się odgrywa kluczową rolę społeczną - stymuluje rozwój społeczeństw i gwarantuje socjalny ład. Ale odgrywa tak dużą społeczną rolę, bo to my tak zdecydowaliśmy. Można sobie wyobrazić zupełnie inny rodzaj porządku społecznego, w którym inaczej - a nie poprzez pracę zarobkową - spotykamy się z innymi ludźmi, angażujemy w ważne przedsięwzięcia. I inny system dystrybucji środków do życia - mówi. - Moja propozycja jest prosta: zmniejszmy godziny pracy zarobkowej, dostosowując je do potrzeb, biorąc pod uwagę osiągnięcia technologiczne i poszukajmy innych sposobów na wspólne spędzanie czasu i rozwijanie się - dodaje.

Praca do 67. roku życia? Sprawdź, kiedy przejdziesz na emeryturę [TABELA]>>

DOSTĘP PREMIUM