"Jak zarabia się, to jest OK. Jak pojawiają się problemy - naciski na polityków"

Prof. Leszek Balcerowicz nie popiera "frankowiczów" rozżalonych wzrostem wysokości rat swoich kredytów. - Nie może być tak, że jak ktoś idzie na ryzykowną, ale zyskowną opcję - i na tym zarabia - to jest OK. A jak nagle zaczyna się realizować to ryzyko - rozpoczynają się naciski - mówił w TOK FM.

Protesty osób spłacających kredyty we frankach szwajcarskich nie robią wrażenia na prof. Leszku Balcerowiczu. "Frankowicze", po wzroście kursu szwajcarskiej waluty, domagają się pomocy od rządu. Protesty odbyły się w sobotę w największych polskich miastach.

Prof. Balcerowicz jednak nie ma wątpliwości, że rząd nie powinien mieszać się do kwestii kredytów zaciąganych przez obywateli.

- Ludzie mieli wybór: mogli iść na bardziej ryzykowane rozwiązania, na którym zarabiali, płacąc niskie raty; lub mogli płacić więcej zaciągając kredyt w złotówkach. Nie może być tak, że ktoś idzie na ryzykowną - ale bardziej zyskowną opcję - i jak długo na tym zarabia, to jest dobrze. Ale jak zaczyna się realizować to ryzyko, zaczynają się problemy, to zaczyna się naciskać na polityków, żeby odkręcili sprawę - mówił były wicepremier, minister finansów i szef NBP w TOK FM.

Jak w socjalizmie

Zdaniem prof. Balcerowicza najgorszym rozwiązaniem byłoby włączenie się polityków w sprawę spłat kredytów we frankach. Jak stało się to na Węgrzech, rządzonych przez Victora Orbana. - Zawęża się w ten sposób zakres wolności, żeby nie było żadnego ryzyka i lądujemy w jakimś interwencjonalistycznym systemie - ocenił.

Gość "Pierwszego śniadania w TOK-u", ostro krytykuje wypowiedź przedstawiciela Centrum im. Adama Smitha. Prof. Andrzej Sadowski ocenił, że kredyty hipoteczne we frankach były "narzędziem spekulacji".

- Trochę się dziwię, że przedstawiciel organizacji nawiązującej do proroka wolności - Adama Smitha - używa socjalistycznego określenia "spekulacja". Podstawą zachodniej cywilizacji jest to, że umowa jest wiążąca. Chyba że się wykaże, iż umowa była niezgodna z prawem. Musi to być udowodnione, a nie powiedziane, że mamy do czynienia ze spekulacją. Jestem zdziwiony, że socjalizm wraca - stwierdził prof. Balcerowicz.

A ministerstwo?

Po ubiegłotygodniowym posiedzeniu Komitetu Stabilności Finansowej poinformowano, że banki mają uwzględniać ujemny LIBOR, co powinno nieco złagodzić skutki wzrostu kursu szwajcarskiej waluty. Minister finansów Mateusz Szczurek poinformował, że resort zastanawia się też nad wprowadzeniem ulg podatkowych dla kredytobiorców, którym banki umorzyłyby część zadłużenia.

DOSTĘP PREMIUM