Etykiety na sprzęcie AGD i RTV zostaną zmienione. Ile można oszczędzić na bardziej efektywnej lodówce czy pralce?

Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy dotyczącej etykiet energetycznych. Chodzi o kolorowe oznaczenia klasy efektywności energetycznej sprzętu AGD. Mają być czytelne i jasno pokazywać, ile prądu zużywają urządzenia. W Polsce największą część oferowanych produktów stanowią te, które nie są najnowocześniejsze i energooszczędne. Bo są tańsze.
Zobacz wideo

Kolorowe etykiety na sprzęcie AGD/RTV informują konsumentów o efektywności energetycznej urządzeń, czyli ile energii w ciągu roku zużyje nasza pralka czy telewizor. 

Magdalena Skłodowska z portalu wysokienapiecie.pl tłumaczyła w TOK FM, że etykiety muszą ulec zmianie, ponieważ są nieczytelne. - Postęp technologiczny je przerósł. Do najwyższej klasy "A" trzeba było dodawać plusiki - wyjaśniała w rozmowie z Aleksandrą Dziadykiewicz

Tłumaczyła, że obecnie, kiedy chcemy kupić naprawdę efektywny energetycznie sprzęt, powinien mieć on oznaczenie "A+++". - Ale wydaje nam się, że "A+" to już jest dobrze. A jednak jest ogromna różnica. Tak naprawdę klasa "A+", to jest przeciętna klasa, to jest ta najniższa klasa, która będzie w nowych etykietach za dwa lata - tłumaczyła. 

Komisja Europejska bierze sprawy w swoje ręce

W miniony wtorek (19 marca) rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy dotyczącej etykiet energetycznych. Nowe oznaczenia mają być widoczne na sprzętach w UE już w marcu 2021 roku. 

Sprzęty oznaczone teraz etykietą "A+++" znajdą się gdzieś na środku przyszłej skali: w granicach dzisiejszych "C" i "D". Produkty "A+" zostają zaklasyfikowane jako "G" i "F". 

- Komisja Europejska spodziewa się, że rozwój technologiczny będzie postępować i te nowe najwyższe klasy "A" i "B" zostaną puste. Część (sprzętów) może niedługo wpadnie do "B" - podkreśliła, dodając, że producenci inwestują w to, aby zaoferować klientom coraz bardziej efektywny energetycznie sprzęt. 

Dziennikarka wysokiegonapiecia.pl wymieniła także inne nowe informacje, które pojawią się na etykietach produktów: kod QR, który będzie można zeskanować i uzyskać dokładniejsze informacje, oraz bardziej czytelne piktogramy dotyczące np. zużycia wody lub wytwarzanego przez dany sprzęt hałasu.

Amerykanie chcą odbić branżę 5G z chińskich rąk. Pompeo: Ryzyko dotyczy prywatnej przedsiębiorczości

Skłodowska dodała, że producenci obawiają się jeszcze jednego: pakietu związanego z tzw. ekoprojektem. Tłumaczyła, że Unia Europejska przyjrzała się temu, dlaczego sprzęt tak szybko się psuje, czy można go naprawić, czy istnieją części zamienne.

- I to będzie dodatkowy wymóg dla producentów, aby te parametry poprawić, aby sprzęt się tak szybko nie psuł. Organizacje konsumenckie wskazują na to, że kiedy na etykiecie pokaże się trwałość sprzętu, dopiero wtedy konsument będzie mógł go porównać i dokonać wyboru - zaznaczyła.

Lodówka może pomóc oszczędzać

Jak mówiła ekspertka, szacuje się, iż jeden plus na obecnej etykiecie, to oszczędność około 20-30 procent energii. - Niestety większość Polaków nie zwraca na to uwagi. Bo zwraca uwagę na cenę - podkreśliła. Sprzęt oznaczony "A+" stanowi połowę urządzeń dostępnych na rynku. Z kolei produkty najbardziej efektywne energetycznie (czyli "A+++") stanowią jedynie 1/10 oferty dla klientów.

Magdalena Skłodowska podkreśliła, że konsumenci w Polsce sięgają po takie urządzenia najrzadziej, ponieważ są po prostu droższe. - Być może nie mamy też świadomości, że przynosi to oszczędność energii. Taka lodówka, która zużyje 20 procent mniej energii, to oszczędność 40 złotych rocznie. Jeżeli połączymy to z pralką, która zużyje drugie tyle mniej energii, to już mamy 80 złotych. To już jakieś konkretne pieniądze można jednak oszczędzić na tym. Ale to jest rozłożone w czasie, a zakupów dokonujemy tu i teraz - wyjaśniała w  TOK FM.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

DOSTĘP PREMIUM