Składka na ZUS wzrośnie do prawie 1500 zł. "Przekaz jest taki: młodzi lepiej niech szukają pracy na etacie"

O prawie 10 procent wzrośnie w 2020 roku składka wpłacana do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przez przedsiębiorców. W związku z prognozą wzrostu średniego wynagrodzenia, w przyszłym roku będą oni co miesiąc odprowadzać do ZUS prawie 1500 zł.
Zobacz wideo

Wyższa składka na ZUS wynika m.in. z prognozy wyższego średniego wynagrodzenia, którą rząd wpisał do projektu budżetu. Na 2019 rok założono kwotę 4765 zł, na rok przyszły - aż 5227 zł. I choć budżet jest dopiero w fazie przygotowań, to akurat w przypadku tych założeń jest to bardzo mało prawdopodobne. A to oznacza, że przedsiębiorcy muszą inaczej spojrzeć na swoje przyszłoroczne wydatki. 

- To może być bardzo poważny problem dla najmniejszych firm, które ze swej natury balansowały na granicy opłacalności działalności. Trzeba pamiętać, że to jest liczne grono osób, które ze względu na to, że prowadziły działalność gospodarczą, nie wymagały jakiegoś wsparcia czy pomocy - mówił w Magazynie EGK Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. 

Iwona Sroka, była prezes Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, wiceprezydent Pracodawców RP oraz członkini zarząd developera Murapol S.A., podkreśliła, że trend wzrostowy utrzymuje się od lat. Jeszcze w 2012 roku składka ZUS była o ok. 50 proc. niższa niż ta, która ma obowiązywać w 2020 roku. 

- Jest to kolejne obciążenie. Bardzo trudno jest nam w tej chwili dopatrzyć się w polityce rządu czegoś, co by ułatwiało działalność gospodarczą - mówiła Iwona Sroka. Dodała, że jej zdaniem idziemy w kierunku etatyzacji naszej gospodarki. - Czyli młodzi ludzie lepiej niech szukają pracy na etatach, a państwo dopłaci im do dziecka i da wiele innych benefitów. Trudno zachęcać tego typu ruchami do zakładania własnej działalności. Oczywiście, że są pewne ulgi, ale temu małemu zawsze będzie trudniej - podkreślała na antenie TOK FM. Zwróciła też uwagę na zestawienie w jednym planie budżetowym wyższego obciążenia i jednocześnie niższego wzrostu gospodarczego. Jak mówiła, może to budzić co najmniej zdziwienie. 

Gospodarka to system naczyń połączonych. Posłuchaj, jaki to może mieć wpływ na inne jej dziedziny:

DOSTĘP PREMIUM