Emerytury po 35 latach pracy? Ekspert: Bardzo zły i nielogiczny pomysł

- Prawo do emerytury po przepracowaniu 35 lat to zły i nielogiczny pomysł -  ocenił w TOK FM  prof. Marek Góra z SGH, współtwórca reformy emerytalnej sprzed 20 lat. Taki pomysł może się pojawić w czasie kampanii wyborczej Andrzej Dudy.
Zobacz wideo

Zgodnie z propozycją związkowców kobiety mogłyby nabywać prawo do świadczeń po 35 latach pracy, a mężczyźni - po 40. Oprócz "Solidarności" i OPZZ-tu do rozmów na ten temat są też gotowi Pracodawcy RP oraz Konfederacja Lewiatan. Według "Rzeczpospolitej" ma to być także jeden z postulatów prezydenta Andrzeja Dudy w trakcie nadchodzącej kampanii wyborczej.

Zdaniem profesora Marka Góry z SGH, współtwórcy reformy emerytalnej sprzed 20 lat, to "bardzo zły pomysł". - On bazuje na nieporozumieniu i przyjęciu założenia, że emerytura to zapłata za ciężką pracę. A tak nie jest - mówił prof. Góra. Jak wyjaśniał, świadczenie emerytalne należy traktować jako wsparcie dla ludzi, którzy z uwagi na swój wiek nie są zdolni do uzyskiwania dochodu. - To pieniądze potrzebne tylko na konsumpcję, kiedy już nie zarabiamy - dodał.

Mówił także, że bardzo istotny jest wiek, w którym zaczynamy pobierać świadczenie. - Te stażowe emerytury go obniżą, a przez to emerytury będzie musiało starczyć na dłuższy okres. A to oznacza niższe wypłaty co miesiąc - tłumaczył gość EKG.

Trzeba pracować dłużej

Prof. Marek Góra wywołał też raczej niepopularny w Polsce temat - podniesienia wieku emerytalnego. Jak mówił, niemal cała Europa, w tym Polska, stoi przed wyzwaniem podniesienia wieku emerytalnego. Przypomnijmy, że po dojściu PiS do władzy w 2015 obniżono wiek emerytalny, który w 2012 roku głosami koalicji PO-PSL podniesiono do 67 lat.

- Żyjemy dłużej, więc będziemy pracować dłużej. Ta granica wieku emerytalnego około 65 lat to jest zabytek. Zabytek dziewiętnastowieczny - ocenił ekspert.

Jego zdaniem ludziom, którzy teraz pracują, trzeba "bez sztuczek i jasno" powiedzieć, że ich kariera zawodowa będzie dłuższa. - Trzeba ich do tego przygotować, tak żeby ich kwalifikacje się nie przeterminowały. To, co dostajemy od systemu edukacji, starczy zazwyczaj na 15-20 lat, a potem konieczne są nowe umiejętności. W wieku lat 40 musimy myśleć o swojej zatrudnialności, gdy będziemy mieć 60 lat. Kwalifikacje trzeba dostosowywać do tego, na co jest zapotrzebowanie na rynku - przekonywał w rozmowie z Maciejem Głogowskim. 

Emerytura. Co wybrać?

Dziennikarz TOK FM pytał też eksperta, co zrobić z naszymi pieniędzmi zgromadzonymi na emeryturę w przyszłym roku, gdy trzeba będzie podjąć decyzję, czy środki z Otwartych Funduszy Emerytalnych mają trafić na Indywidualne Konta Emerytalne lub do ZUS. Rząd przyjął w tym tygodniu odpowiednie przepisy w tej sprawie.

Zdaniem prof. Góry i tak mamy wybór "między dwiema złymi alternatywami". - Za to dobrymi dla rządu, bo wspomogą budżet już teraz. Problem polega na tym, że gdy wybierzemy IKE, to będziemy musieli zapłacić - nie wiadomo czemu - 15 procent opłaty przekształceniowej. Nikt nam nie zagwarantuje, że w przyszłości nie będzie kolejnych - ocenił prof. Góra. Jednocześnie podkreślił, że choć nie chce nikomu radzić, ta sam pewnie wybrałby ZUS. - Jest o tyle lepszy, bo jest powszechny i realizuje cele, do których jest powołany. IKE to dodatek, z którym politycy mogą robić różne rzeczy - podsumował prof. Góra. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM