Neoliberalizm w Polsce się nie udał przez liberałów z Gdańska? "Wysiedli na przystanku Władza"

- Problem polega na tym, że koledzy z Gdańska z tramwaju z napisem "liberalizm" wysiedli na przystanku z napisem "władza". To, co robiono w Polsce po roku 1989 z klasycznym liberalizmem i z neoliberalizmem nie miała wiele wspólnego - na antenie TOK FM powiedział prof. Robert Gwiazdowski.
Zobacz wideo

Gościem audycji Świat się chwieje Grzegorza Sroczyńskiego był prof. Robert Gwiazdowski, członek rady nadzorczej ZUS, wykładowca Uczelni Łazarskiego, przewodniczący rady programowej Centrum im. Adama Smitha. Na antenie spierali się o to, czy neoliberalizm już umarł,czy jest w nim żywa myśl i ma sens. Gwiazdowski - przedstawiony jako jeden z ostatnich neoliberałów - podzielił się ciekawą tezą.  - Pod koniec lat 80-tych w środowisku liberałów mieliśmy kilka ugrupowań, krakowskie, warszawskie, gdańskie. Problem polega na tym, że koledzy z Gdańska z tramwaju z napisem "liberalizm" wysiedli na przystanku z napisem "władza" - tak jak się mówi o Piłsudskim, że on z tramwaju z napisem "socjalizm" wysiadł na przystanku z napisem "niepodległość". To, co robiono w Polsce po roku 1989 z klasycznym liberalizmem i z neoliberalizmem nie miała wiele wspólnego - przekonywał gość Sroczyńskiego. 

- A Balcerowicz? - dopytywał dziennikarz. 

- Ja profesorowi mówiłem wielokrotnie, że popełnia błąd - progresja podatków była źle skonstruowana - odpowiedział Gwiazdowski i wskazał na jeszcze jeden - jego zdaniem - błąd transformacji. - Zaczęło się od tego, że Pan Jacek Kuroń zrobił źle, że powysyłał ludzi na wcześniejsze emerytury. Trzeba było wypłacić zasiłki, a rozwalono system emerytalny i do dziś mamy z tym kłopot, bo nie można iść na emeryturę w wieku lat 50. Ale emeryt brzmi dumniej niż bezrobotny - stwierdził Robert Gwiazdowski.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM