Czy zimowa aukcja koni z Janowa Podlaskiego była ustawką? "Srebra rodowe zostały wyprzedane"

Ekspertka od koni arabskich mówi, że najlepsza klacz arabska została sprzedana, a nie mamy już też jej matki, ani siostry. - Nigdy na takiej aukcji nie szło tyle młodych klaczy, niesprawdzonych, z najlepszych rodzin - stwierdziła na antenie TOK FM.
Zobacz wideo

W tym roku po raz pierwszy odbyła się zimowa aukcja koni z Janowa Podlaskiego. Miejsce miała na torze wyścigowym na warszawskim Służewcu, a nazwana została Winter Star Horse Auction. Do gwiazd należą polskie konie arabskie, ale wyprzedawane były też konie pełnej krwi angielskiej. Impreza miała miejsce 7 grudnia

Sprzedano 12 koni za ponad 362 tysiące euro. Tymczasem minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zapowiadał, że państwowe stadniny nie będą wyprzedawały swoich najlepszych koni. - Nie będziemy dla uzyskiwania jednorazowego zysku, uzyskania wyniku finansowego wyprzedawać dobrych, najlepszych koni. Symbolicznie można powiedzieć, że będziemy sprzedawali córki, a nie matki - powiedział dokładnie. I właśnie zderzenie tych słów z przebiegiem aukcji wywołało falę zaniepokojenia i oburzenia wśród fachowców i miłośników koni czystej krwi arabskiej. Mówiła o tym w TOK FM Alina Sobieszak, prowadząca "Araby Magazine". 

- Od ponad 30 lat patrzę na świat koni arabskich i moje spojrzenie różni się od spojrzenia pana ministra. Polityka rozgościła się w hodowli i jej szkodzi - powiedziała na wstępie. Jak wyjaśniła - "na tej aukcji zobaczyliśmy klacze, które nie zostały sprzedane na aukcji Pride of Poland (w sierpniu - red.), głównie chodzi o klacz Adelita". - Jej sprzedaż wzbudziła ogólny sprzeciw wszystkich, którzy się na aukcji znają - podkreśliła ekspertka. Skąd ten sprzeciw? Wedle ekspertów to oznaka tego, że dzieje się dokładnie odwrotnie, niż mówi pan minister. 

Aukcja w Janowie. Wyprzedane srebra rodowe

- Przyzwoita polityka hodowlana nakazuje sprawdzenie klaczy w hodowli. Jeśli młoda klacz jest lepsza od matki, można sprzedać matkę, bo ciągłość linii będzie zachowania - tłumaczyła Sobieszak. To właśnie filozofia "najlepsze zachowujemy dla siebie". - Nigdy na takiej aukcji nie szło tyle młodych klaczy, niesprawdzonych, z najlepszych rodzin. Zostały wystawione w pęczku srebra rodowe. Takie gwiazdy najpierw trzeba sprawdzić - czy lepsza jest córka, czy matka - wskazywała ekspertka. 

Przyznała, że gdy wystawiono na sprzedaż Adelitę, liczyła, że choć osiągnie ona przyzwoitą, wysoką cenę. - Chociaż ona nie powinna pójść, dlatego że na tej samej aukcji była sprzedawana jej pół-siostra od tej samej matki, a sama matka została sprzedana już dawniej. Teraz nie ma ani matki, ani dwóch córek - wyjaśniła ekspertka, odnosząc się do sierpniowej aukcji Pride of Poland. Czyli - według ekspertów - ciągłość najlepszej linii może nie być zachowana. 

Aukcja w Janowie. Zorganizowano ustawkę?

Ekspertka poddała również w wątpliwość całą strategię, sugerowała, że mogło dojść do "ustawki". Jak to miało działać? Klacz Adelita nie została sprzedana, podczas samej aukcji Pride of Poland. Została jednak gwiazdą aukcji zimowej. - Klacz nie poszła. Pan minister powiedział, że klacze nie będą sprzedane przez rok. A okazuje się, że organizowana jest aukcja zimowa właśnie dla Adelity, bo jest kupiec gotowy dać za nią 200 tys. zł. To są standardy? Co to ma wspólnego z aukcją? Nie ma komunikatu, gdzie ta klacz pójdzie. Zorganizowano ustawkę na tej aukcji - ekspertka nie kryła oburzenia na antenie TOK FM. Adelita została w końcu sprzedana za 240 tys. zł. 

Zaniepokojonych jest więcej znawców koni. - Odbieram to jako krzyk rozpaczy. W stadninie obowiązywał program hodowlany, który został przerwany, i teraz chaotycznie rzuca się wszystko, co można, żeby przeżyć, nie zważając na zubożenie hodowli - powiedział z kolei "Rz" Marek Trela, były wieloletni prezes stadniny w Janowie Podlaskim i wiceprzewodniczący Światowej Federacji Konia Arabskiego.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM