Czekają nas podwyżki cen samochodów w 2020 roku? Chodzi o normy emisji CO2

- Do tej pory można powiedzieć, że wszystko, co elektryczne, to była ciekawostka. Nagle się okazuje, że bez samochodów elektrycznych, częściowo zelektryfikowanych i hybryd po prostu nie da się dowieźć tych (wymaganych przez UE - red.) parametrów - tłumaczył Stanisław Dojs z Volvo Car Poland.
Zobacz wideo

Jak mówił prowadzący program Maciej Głogowski, jednym z sygnałów, które dochodzą z rynku, a mogą sugerować, że dojdzie do podwyżki cen samochodów, są opłaty związane z emisją dwutlenku węgla. 

- Unia Europejska wprowadziła już taki zapis, że w 2020 roku producenci muszą trzymać się określonych emisji dwutlenku węgla. Wcześniej były one deklarowane, a teraz będą po prostu mierzone. Każdy nowy samochód sprzedany w Unii Europejskiej liczy się do koszyka samochodów sprzedanych w UE i pod koniec 2020 roku lub w 2021 rok ktoś w Unii powie "sprawdzam": macie taką emisję i jeżeli coś się nie będzie zgadzać, to będą liczone kary. A te są ogromne - wyjaśniał w TOK FM Stanisław Dojs z Volvo Car Poland. 

Kary dla producentów 

Jak tłumaczył gość TOK FM, jeśli producent sprzeda w ciągu roku taką liczbę samochodów, która spowoduje, że średnia emisja dwutlenku węgla będzie wyższa, niż zakładają przepisy, będzie musiał zapłacić karę. - Średnia emisja powinna wynosić mniej więcej 95 g CO2 na każdy przejechany kilometr. Mniej więcej przekłada się to na spalanie, zużycie paliwa przez samochód ok. 4-4,5 litra - wyjaśniał ekspert. 

Maksymalna dopuszczalna emisja dwutlenku węgla będzie jednak różna w zależności od samochodu: wielkie, ciężkie auto będzie mogło wyemitować 10 g CO2 na kilometr, zaś normy dotyczące małych samochodów zakładają emisję niższą niż 95 g CO2 na kilometr. Może się więc okazać, że przez nowe regulacje producenci będą musieli limitować sprzedaż aut danego modelu w danym roku. 

- Mogą też próbować z innymi producentami zawierać fikcyjne mariaże. Handel emisjami jest stary jak świat. Być może Komisja Europejska zareaguje, ale pewnie nie będzie zmieniać zasad w trakcie meczu. Pierwszy mariaż marki całkowicie elektrycznej z marką całkowicie nieelektryczną już jest. Także dwie marki japońskie, które nie mają ze sobą kapitałowo nic wspólnego, też się rozliczą razem - wskazywał Dojs.  

Zdaniem gościa TOK FM możliwe jest, że producenci będą wycofywać z oferty pewne modele. - Te, które będą najbardziej kosztowne z punktu widzenia kar albo samochody niedrogie, gdzie marża nie jest w stanie udźwignąć komponentu elektrycznego lub kary. Okazuje się, że takie samochody przestanie się opłacać produkować - przewidywał ekspert.

Czeka nas rewolucja technologiczna?

Dziennikarz pytał, czy przez nowe regulacje lub dzięki nim rynek motoryzacyjny wejdzie w przyspieszoną rewolucję.

- Tak. Zwłaszcza technologiczną. Do tej pory można powiedzieć, że wszystko, co elektryczne, to była ciekawostka. Czytaliśmy o tym, pisaliśmy o tym. Nagle się okazuje, że bez samochodów elektrycznych, częściowo zelektryfikowanych i hybryd po prostu nie da się dowieźć tych (wymaganych przez UE - red.) parametrów - tłumaczył Stanisław Dojs, dodając, że producenci, aby zmieścić się w narzuconych normach, będą musieli mieć w ofercie jak najwięcej samochodów elektrycznych lub z komponentem elektrycznym, ponieważ z pewnością zawsze będą klienci, którzy będą chcieli kupić tylko duży, benzynowy samochód. Jak prognozował, tradycyjne samochody staną się jednak niszą, natomiast rozwijać będą się auta elektryczne. 

Jego zdaniem to dzieje się na naszych oczach, ponieważ "ta rewolucja znacząco przyśpieszyła". Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, który prowadzi licznik elektromobilności, w Polsce są obecnie 7884 auta elektryczne (z hybrydami i autami typu plug-in włącznie). - W lipcu licznik pokazywał pięć tysięcy aut, a teraz niecałe osiem tysięcy, przy czym te pięć tysięcy to były wszystkie samochody zarejestrowane kiedykolwiek do marca tego roku, a teraz mamy trzy tysiące w pół roku. To jest niezwykły wzrost - przekonywał Stanisław Dojs. 

Całej rozmowy posłuchasz także wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM