Prof. Orłowski: Rząd jest skłonny zrobić wszystko, żeby przed wyborami rachunki nie poszły w górę

Minister Jacek Sasin zapowiedział, że jego resort przygotowuje plan rekompensat za wzrosty cen prądu w 2020 roku. Profesor Witold Orłowski w TOK FM powiedział, że "rząd jest skłonny zrobić wszystko, żeby - zwłaszcza przed wyborami - ceny na rachunkach nie poszły w górę". - Natomiast wszyscy bardziej zorientowani wiedzą, że to jest tylko odłożenie tych podwyżek w czasie - stwierdził.
Zobacz wideo

Profesor Witold Orłowski to pierwszy gość Magazynu EKG w 2020 roku. W związku z tym na wstępie prowadzący Maciej Głogowski pytał go, jaki ten rok będzie dla polskiej gospodarki - czy będziemy mieli do czynienia z dynamiczną podwyżką płac i poprawą jakości życia, czy wręcz odwrotnie. - Bywa tak, że pieniędzy w portfelu przybywa, ale wzrost cen przyspiesza i większa ilość pieniędzy niekoniecznie oznacza większą cenę nabywczą. Myślę, że z tego rodzaju zjawiskiem zaczniemy powoli mieć problem w naszym kraju - stwierdził ekonomista.

Rekompensaty za wzrost cen energii

- Ceny wzrosną i pewnie rząd zaraz zacznie oddawać [pieniądze - red.] - skomentował Maciej Głogowski, odnosząc się do czwartkowej zapowiedzi Jacka Sasina o wprowadzeniu rekompensat za wzrost energii elektrycznej w 2020 roku dla gospodarstw domowych. Minister aktywów państwowych w Radiu Zet podał, że jego resort "dopracowuje szczegóły" projektu ustawy w tej sprawie. Zapowiedział, że dokument powinien w ciągu kilku tygodni trafić do parlamentu. 

- To jest właśnie to, co podejrzanie zaczynać przypominać sytuację, którą się nazywa spiralą inflacyjną. To znaczy: ceny rosną, rząd zaczyna wypłacać jakieś dopłaty, ludzie mają znów więcej pieniędzy, więc ceny znów idą w górę i tak dalej - wyjaśniał prof. Witold Orłowski.

"Inflacja w trendzie wznoszącym"

Jeśli chodzi o prognozy na ten rok, zdaniem profesora Orłowskiego "nie ma cienia wątpliwości", że inflacja jest i będzie "w trendzie wznoszącym". - Nie mówię oczywiście o inflacji rzędu 10-20 procent, ale myślę, że będzie ona wyraźna i trwała. A przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się, że tej inflacji w zasadzie praktycznie nie było - opowiadał gość EKG. Ekspert, dopytywany, co dla niego oznacza sformułowanie "wyraźna i trwała" inflacja, wskazał poziom czterech-pięciu procent (obecnie wynosi blisko trzech procent).

Czy taki wzrost inflacji jest możliwy już w pierwszym kwartale? Prof. Orłowski powiedział, że dużo zależy właśnie od tego, co wydarzy się z cenami energii dla gospodarstw domowych. - Gdyby te ceny nie były sztucznie podtrzymywane na zaniżonym poziomie, to już mielibyśmy inflację o jeden punkt procentowy wyższą niż w tej chwili i zbliżalibyśmy się do czterech procent - ocenił ekonomista. - Widać, że rząd jest skłonny zrobić wszystko, żeby - zwłaszcza przed wyborami - ceny na rachunkach nie poszły w górę. Natomiast wszyscy bardziej zorientowani wiedzą, że to jest tylko odłożenie tych podwyżek w czasie. One tak czy owak nastąpią - przekonywał. Przypomnijmy - już w ubiegłym roku rekompensaty za wzrost cen energii otrzymały małe i średnie firmy.

Ingerencje państwa "nie przyniosą nic dobrego"

Zapowiedź rekompensat dla gospodarstw domowych komentowali także goście drugiej części Magazynu EKG. Szefowa Centrum Stosunków Międzynarodowych Małgorzata Bonikowska oceniła, że z punktu widzenia nadchodzących wyborów prezydenckich "to ważny komunikat, który buduje poparcie". - Każdy lubi coś dostawać. Nie lubimy podwyżek, Polacy są wrażliwi na argumenty cenowe i finansowe - stwierdziła. Dodała, że z drugiej strony ta zapowiedź pokazuje, że władze nie myślą w sposób kompleksowy. Jej zdaniem uruchamianie ogromnej machiny biurokratycznej państwa w celu sztucznego podtrzymywania cen energii to "błędne koło". - Ktoś i tak będzie musiał do tego dołożyć, będą rosły ceny, bo rosną też płace. I na koniec dnia zrobi się spirala różnego rodzaju ingerencji państwa, które w dłuższej perspektywie nic dobrego nie dostarczą - powiedziała szefowa Centrum Stosunków Międzynarodowych.

Dr Piotr Maszczyk ze Szkoły Głównej Handlowej powiedział z kolei, że "rok 2020 w Polsce będzie zapamiętany jako pierwszy, w którym gospodarstwa domowe zaczną odczuwać koszty szeroko rozumianej polityki klimatycznej". - Mówimy o energii, ale będzie też podwyżka cen wywozu śmieci, która jest dużo wyższa - wskazał. 

Przypomnijmy - w ostatni poniedziałek (30 grudnia) prezes URE zatwierdził taryfy na sprzedaż energii Enei i Enerdze Obrót (odpowiednio o 12,2 proc i 11,3 proc.) W związku z nowymi taryfami rachunki odbiorców energii w gospodarstwach domowych (G11) będą wyższe o około dziewięć zł miesięcznie. Wcześniej - w połowie grudnia prezes URE zatwierdził taryfę dla Taurona - jego odbiorcy w 2020 roku zapłacą za prąd średnio o 12 proc. więcej.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM