Samorządy z Podkarpacia mogą stracić dużą część pieniędzy. Wszystko przez problemy z Bankiem Spółdzielczym

Chodzi o te samorządy, które miały rachunki w Podkarpackim Banku Spółdzielczym. Bank ma problemy, jego restrukturyzacją zajął się Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Do samorządów ma wrócić jedynie około 60 procent tego, co miały na kontach.
Zobacz wideo

Co z pozostałymi pieniędzmi, na razie nie wiadomo - przyznaje w rozmowie z TOK FM Małgorzata Sienkiewicz-Woskowicz z biura burmistrza Sanoka. To jedno z miast, które korzystały z usług banku.

- Wygląda na to, że powyżej 42 proc. zostanie utraconych. Pani wojewoda zadeklarowała samorządom wypracowanie jakiś mechanizmów, które mogłyby pomóc w odzyskaniu tych pozostałych środków. Ale jakie to będą mechanizmy i co się będzie działo - tego podejrzewam, że dzisiaj nie wiemy - mówi Sienkiewicz-Woskowicz.

W przypadku samego Sanoka - jak mówi Małgorzata Sienkiewicz-Woskowicz - straty mogą wynieść od około trzech i pół do czterech i pół miliona złotych. Bank cieszył się popularnością wśród podkarpackich samorządów. - Bardzo wiele samorządów było związanych z bankiem. W naszej okolicy znam jeden, który nie jest związany - dodaje Sienkiewicz-Woskowicz.

Kłopoty mają też indywidualni klienci banku, którzy do jutra nie mogą logować się na swoje rachunki i kartą ani nie zapłacą, ani nie wyjmą za jej pomocą gotówki z bankomatu.

Podkarpacki Bank Spółdzielczy to jeden z największych banków spółdzielczych w Polsce.

Pierwszy taki przypadek

To pierwszy przypadek przymusowej restrukturyzacji w Polsce - tłumaczy rzecznik BFG Filip Dutkowski.

- Zdecydowaliśmy się na ten krok, bo przymusowa restrukturyzacja PBS leżała w interesie publicznym, który my definiujemy jako ochronę środków jednostek samorządu terytorialnego. 

Jak tłumaczył, w przeciwnym razie JST musiałyby się liczyć nawet z utratą wszystkich środków. 

Dodał też, że proces przymusowej restrukturyzacji oznacza ochronę 100 procent środków indywidualnych klientów banku. Tak samo wygląda sytuacja w przypadku małych i średnich firm. W przypadku dużych firm udało się uratować tyle, ile w samorządach. - Ale liczy się to od nadwyżki nad środkami gwarantowanymi - wyjaśnił Filip Dutkowski.

- To jest jakby pokłosie tego, co się działo w 2008 roku, kiedy za pieniądze podatnika były ratowane rozmaite banki w USA i w Europie. Kilka lat później UE przyjęła dyrektywę, że od teraz będzie inaczej. Więc ten bank zostanie "posprzątany", ale nie za pieniądze podatników, lecz właścicieli i inwestorów - skomentował w swoim podcaście Rafał Hirsch.

- W drugiej kolejności tracą ci, którzy trzymali oszczędności w tym banku. Ale nie ci "drobni ciułacze", bo im to gwarantuje ustawa, tylko właśnie jednostki samorządu terytorialnego i ewentualnie duże firmy. Niesprawiedliwie? Pewnie, że niesprawiedliwe, ale nie tak bardzo niesprawiedliwie, jeśli mieliby za to płacić ogólnie wszyscy politycy - dodał.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM