"Ajenci chcieliby wyjaśnienia, skąd wzięły się ich długi". Spór o problemy franczyzobiorców sieci Żabka

- Ajenci od A do Z są kontrolowani. Są comiesięczne weryfikacje. Dokładnie wszystko musi być ułożone, jak życzy sobie Żabka, asortyment jest narzucany. Jeśli coś się nie sprzedaje, a ajent wie, że klienci wolą inne produkty, nie może wybrać tych innych produktów - mówiła w TOK FM Adriana Rozwadowska, dziennikarka "Gazety Wyborczej". W studiu gościł też przedstawiciel Żabka Polska, który odnosił się do zarzutów.
Zobacz wideo

Kilka dni temu przedstawicielki franczyzobiorców sieci Żabka wraz z politykami Lewicy Razem zorganizowali w Sejmie konferencję. Przekonywali, że sytuacja franczyzobiorców często jest trudna między innymi przez ogromne długi, w które popadają niektórzy z nich. Poinformowali także o powstaniu stowarzyszenia byłych ajentów Żabki. Sprawa była tematem wtorkowych Analiz w TOK FM. Gościem Agaty Kowalskiej była Adriana Rozwadowska - dziennikarka "Gazety Wyborczej", która opisała wspomnianą konferencję (tekst można znaleźć tutaj) i cały problem oraz Alfred Kubczak - dyrektor ds. Spraw Korporacyjnych Żabka Polska.

Kubczak na wstępie zwrócił uwagę, że w całej sprawie należy mówić o "franczyzobiorcach", a nie "ajentach" Żabki. - Od czterech lat współpraca z przedsiębiorcami, którzy podejmują się prowadzenie sklepów Żabka w oparciu o model franczyzowym - powiedział. Jak wyjaśniał, każda z takich osób decyduje się na podpisanie umowy i "wystąpienie w roli przedsiębiorcy". - To ważne. Mówimy o relacji między firmą a osobą, która także będzie przedsiębiorcą - zaznaczył przedstawiciel Żabka Polska. Podkreślał, że nawiązanie współpracy to wieloetapowy proces, który wiąże się ze szkoleniami i przygotowaniem umowy. Kiedy już dojdzie do jej podpisania, franczyzobiorca - jak wyjaśniał Kubczak - przy zaangażowaniu na poziomie 5 tysięcy złotych, otrzymuje sklep, który jest "przygotowany, wyposażony i zatowarowany".

Prowadząca Analizy Agata Kowalska dopytywała swojego gościa o to, kto decyduje (franczyzodawca czy franczyzobiorca) o tym, jakie produkty trafiają na półki poszczególnych sklepów, bo to właśnie ta kwestia jest jedną ze spornych spraw podnoszonych przez byłych franczyzobiorców. - Zamówienia, które są realizowane przez sklepy, są oparte o obrót realizowany w tych sklepach i na zamówienia mają wpływ franczyzobiorcy. Natomiast pojawiają się sytuacje wyjątkowe, to mogą być produkty promocyjne komunikowane w skali kraju jako dostępne w sieci Żabka i wtedy franczyzobiorca ma obowiązek taki produkt u siebie w sklepie umieścić. (…) Z tym że może później skorzystać z prawa jego zwrotu - wyjaśniał Kubczak.

Nieco inny obraz przedstawiały bohaterki tekstu Adriany Rozwadowskiej w "GW". "Wręcz błagałam, żeby nie dostarczano mi wielu kilogramów nabiału, mięsa czy innych produktów o krótkim terminie przydatności, bo tego nie sprzedam. Znam swoich klientów, wiem, co kupują, a czego nie. Ale oni przyjeżdżają, i po prostu stawiają mi przed drzwiami towar, który i tak wyrzucę. Muszę go przyjąć i za niego zapłacić" - opowiadała pani Iwona, ajentka Żabki.

Zapytany o ten cytat Aflred Kubczak odparł: "Na co dzień franczyzobiorca rozlicza się tylko za te produkty, które sprzedaje klientowi. Nie płaci za produkt, którego nie sprzedał. (…) Dlatego mówienie o tym, że ktoś poniósł koszty produktu, a ich nie sprzedał stoi w sprzeczności z modelem, o którym rozmawiamy".

Adriana Rozwadowska, która konsekwentnie posługiwała się słowem "ajenci", a nie "franczyzobiorcy", przekonywała, że zarzutów stawianych Żabce jest bardzo dużo. Stwierdziła, że mówienie o umowie między "dwoma przedsiębiorcami" "nie jest do końca prawdą". - Ponieważ ilość obowiązków w stosunku do ilości praw ajentów jest nieproporcjonalna. Ajenci od A do Z są kontrolowani. Są comiesięczne weryfikacje. Dokładnie wszystko musi być ułożone, jak życzy sobie Żabka, asortyment jest narzucany. Jeśli coś się nie sprzedaje, a ajent wie, że klienci wolą inne produkty, nie może wybrać tych innych produktów. Gdyby mógł, to byłaby franczyza - argumentowała dziennikarka "Gazety Wyborczej".

Jak dodała, jednym z głównych problemów, z którymi borykają się ajenci/franczyzobiorcy są długi. - To są długi głównie wobec urzędu skarbowego i ZUS-u, wobec Żabki też czasami, ale znacznie rzadziej. (…) Wartości są różne. Kilka tysięcy, kilkanaście.. czasem mówi się o kilkuset - podała. Skąd one wynikają? Rozwadowska podkreślała, że tego nie wiedzą często nawet sami zainteresowani i chcieliby, aby ktoś im tę sprawę wyjaśnił. - Ale najprostsze wytłumaczenie jest takie, że Żabka wystawia faktury. Potem ajent sobie rozlicza PIT i wychodzi mu, że ma przychód, który ma się nijak do tego, co faktycznie otrzymał od Żabki. Musi zapłacić podatek od kwoty, która jest dużo wyższa od tego, co dostał, tak mówią ajenci - opisywała ich stanowisko Rozwadowska.  

Dziennikarka dopowiedziała, że do powstającego właśnie stowarzyszenia ajentów lub byłych ajentów Żabki "trafiło 300 osób, które podnoszą ten sam problem". - Jestem przekonana, że jest masa ajentów, którzy są zadowoleni ze współpracy z Żabką. Natomiast jeżeli kilkadziesiąt czy kilkaset osób mówi, że ma problem, to należy go wyjaśnić - przekonywała rozmówczyni Agaty Kowalskiej.

W drugiej części rozmowy Agata Kowalska pytała przedstawiciela Żabka Polska o kontrowersje dotyczące samego tekstu "Gazety Wyborczej" (czy firma domagała się jego usunięcia i jeśli tak, to dlaczego). Posłuchaj całej rozmowy - znajdziesz ją w Aplikacji TOK FM!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
Spór o problemy ajentów sieci Żabka. Rozwadowska i Kubczak w TOK FM
Zaloguj się
  • konrad530

    0

    tacy zadowoleni przedsiębiorcy że ludzi na czarno zatrudniają, a żabka koszta pracownicze wycenia na 4 tyś złotych, to kogo i ilu ludzi zatrudni franczyzobiorca by sklep prawidłowo funkcjonował?
    może przyoszczędzić i sam będzie tyrał od poniedziałku do soboty od 6.00 do 23.00 i niedzielę od 11.00 do 21.00

  • konrad530

    0

    żabka po skończonej współpracy nie oddaje weksli in blanco i to pomimo wysyłanych wezwań, jaki były "pracownik" żabki ma pewność że te weksle nie ujrzą światła dziennego kiedyś tam i przyjdzie im płacić za nie wiadomo co, franczyzobiorca nie jest w żaden sposób chroniony przed żabką i jej ewentualnymi długami wobec franczyzobiorcy. mało tego franczyzobiorca jako przedsiębiorca nie może i nie ma możliwości by takie zabezpieczenie uzyskać - chociażby też w postaci weksla in blanco, dlaczego? bo nie, nie podoba się to nie trzeba podpisywać umowy o współpracę. a żabka nie podpisze żadnych papierów, bo to nie jest w systemie modelowym franczyzy. lepsza współpraca jest między komornikiem a dłużnikiem niż między żabką a franczyzobiorcą.

  • konrad530

    0

    pan przedstawiciel mija się z prawdą, do sklepów przychodziły towary których nie można było oddać. są maile od partnerów ds. sprzedaży, jak wyraźnie jest zaznaczone że będzie dorzut i nie ma możliwości jego zwrotu. Dorzut zmieniono na nazwę alokacja towaru, by nikt się nie mógł czepiać. Zapewne w nowych umowach, a do starych dołączono aneks(nie podpiszesz to rozwiązujemy umowę) gdzie alokacja towaru jest jak najbardziej zgodna z umową i masz brać towar tak jak żabka nakazuje. Sprawa artykułów aptecznych. Żabka zmusza niezależnych przedsiębiorców jakim to niby są franczyzobiorcy żabki, do zamawiania towaru z hurtowni farmaceutycznej wyznaczonej przez żabkę, i nie ma możliwości by zmienić sobie dostawcę. pan przedstawiciel albo nie zna realiów albo mówi co zarząd nakazał. jeżeli nie mają nic do ukrycia to po co blokada cenzorska, i niby z jakiej racji? umowa żabka i niezależny przedsiębiorca to czysta fikcja, nie ma nic wspólnego z prowadzeniem współpracy. to jest dyktat jednej strony. i dla jasności - żabka nic za darmo nie daje, za wyposażenie sklepu trzeba co miesiąc odprowadzać opłaty, i to po kilka tysięcy. wiem jak to wyglądało od strony franczyzobiorcy i nigdy sam osobiście nie poszedłbym na współpracę z żabką,

  • darkwitcher

    0

    Wiele osób nie mających pojęcia o prowadzeniu sklepu i tzw. analizie rynku konsumenta a skuszona bajońskimi zyskami (w teorii) jakie można osiągnąć we współpracy z żabką rozpoczyna działalność i wynajmuje lokal w którym ma być sklep żabki w odległości 50m ! od supermarketu tesco mającego wielokrotnie większy asortyment towarów a póżniej ajent takiej żabki się dziwi dlaczego ludzie idący do tesco przy okazji nie zajrzą do tej żabki. A póżniej się zaczyna klientów nie ma, pieniędzy nie ma ale niesprzedane towary są i coraz większe długi są...

  • pn-ski

    0

    Dlugi wziely sie z dupy.
    Trzy razy bylem w sklepie Zabka (w róznych sklepach tej sieci) i wszedzie spotkalem sie na dziendobry z wrogoscia sprzedawczyn. Przypuszczam, ze sprzedawczynie sa tam tylko zatrudnione i w duchu uwazaja sie za lepszy sort, co zamiast brylowac w Hollywood musi stac za lada..
    W sklepie obok (innej sieci) cala rodzina pracuje, prosci ludzie, ale mili i pomocni.
    Zabki omijam, gdy mam wybór.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX