Koronawirus a polski biznes. "Przedsiębiorcy już odnotowują znaczne spadki". Komu grozi bankructwo?

- Pracodawcy i przedsiębiorcy już w tej chwili odnotowują znaczne spadki, jeżeli chodzi o dotychczasowe i spodziewane przychody. W wielu branżach następuje zrywanie kontraktów - mówił w Magazynie EKG Grzegorz Baczewski, Dyrektor Generalny Konfederacji Lewiatan.
Zobacz wideo

Od niedzieli obowiązuje tzw. specustawa w sprawie koronawirusa, której niemała część poświęcona jest gospodarce oraz przedsiębiorcom. Już w pierwszym punkcie przepisów szczegółowych czytamy, że w celu przeciwdziałania wirusowi pracodawca może polecić pracownikowi wykonywanie pracy poza miejscem jej stałego wykonywania, tj. zdalnie. Zdaniem Dyrektora Generalnego Konfederacji Lewiatan Grzegorza Baczewskiego, zapis ten - choć ważny i potrzebny - "nie rozwiązuje całości problemów związanych z tym, że przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu wirusa może powodować perturbacje, jeżeli chodzi o zarządzanie pracą". Jak wskazał Baczewski, jest wiele zawodów, gdzie praca zdalna po prostu nie jest możliwa.

Wątpliwości związanych z rozprzestrzeniającym się koronawirusem ze strony przedsiębiorców jest wiele. Pracodawcy nie wiedzą chociażby tego, czy - jeżeli mają podejrzenie, że ich pracownik jest chory albo miał kontakt z kimś, kto ma koronawirusa - mogą nie dopuścić go do pracy. Mają też wątpliwości, czy mogą mierzyć pracownikom temperaturę w miejscu pracy. - W tej chwili jest to niejasne. Nie ma tych zapisów w tej konkretnej ustawie [specustawie o koronawirusie - red.] i żadne inne przepisy też nie regulują takiej sytuacji - mówił gość Magazynu EKG.

Koronawirus w Polsce. Firmy zagrożone bankructwem

Nie to jest - zdaniem Baczewskiego - najgorszym problemem. Bardziej niepokojący jest fakt, że "pracodawcy i przedsiębiorcy już w tej chwili odnotowują znaczne spadki, jeżeli chodzi o dotychczasowe i spodziewane przychody". - W wielu branżach następuje zrywanie kontraktów, odwoływanie różnego rodzaju wydarzeń. To przede wszystkim branża eventowa, transportowa, logistyczna, gdzie okazuje się, że z różnych względów nie mogą być realizowane kontrakty. Chociażby dlatego, że dostawy nie dopływają albo organizatorzy rezygnują z organizowania targów czy konferencji - wyjaśniał rozmówca Macieja Głogowskiego.

Przypomnijmy, Główny Inspektor Sanitarny zarekomendował odwołanie wszystkich imprez masowych powyżej 1000 osób, organizowanych w pomieszczeniach zamkniętych. Również wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł informował w poniedziałek, że jego urząd "coraz poważniej przygotowuje się do znacznego ograniczenia możliwości organizacji wydarzeń o charakterze masowym". Jak na razie nie wiadomo, kiedy obostrzenia miałyby się skończyć.

Grzegorz Baczewski w TOK FM podkreślał, że takie odwołanie imprezy masowej niesie skutki nie tylko dla jej organizatora. - To jest cały łańcuch: agencje eventowe, wykonawcy scenografii, całe mnóstwo osób, które były zaangażowane w przedsięwzięcie i nie zobaczą tych pieniędzy. Podobnie jest z branżą szkoleniową - mówił.

Dyrektor Konfederacji Lewiatan podkreślił, że "zdrowie jest bezwzględnie priorytetem, a ochrona przed rozprzestrzenianiem wirusa to podstawowe działanie". - Ale po tej sytuacji, tak czy inaczej, trzeba będzie wrócić do prowadzenia biznesu. I powstaje pytanie, na jakim poziomie do tego wrócimy: czy firmy zaczną bankrutować, czy będzie można je odbudować - zastanawiał się.

Dopytywany, jakim firmom w największej mierze grozi bankructwo, wskazał już wcześniej wspomniane branże eventowe, transportowe czy logistyczne. Dodał jednak, że konsekwencje mogą być różne i dotknąć tych, którzy - teoretycznie - nie są bezpośrednio objęci problemem.

- Przed chwilą rozmawialiśmy z kimś, kto opowiadał, że nie może prowadzić produkcji, ponieważ brakuje środków do dezynfekcji linii produkcyjnej. Mam też zgłoszenia, że ze względu na brak dostępu do maseczek ochronnych przeciwpyłowych, które muszą być stosowane na linii produkcyjnej (…) nie można dopuścić do pracy pracowników, więc nie ma tej produkcji - wskazywał rozmówca Macieja Głogowskiego.

Biznes w Polsce po koronawirusie

Zdaniem gościa TOK FM, należy się zastanowić, czy w związku z zaistniałą sytuacją nie wprowadzić przepisów dających firmom możliwość wstrzymania produkcji, przestoju ekonomicznego czy przynajmniej zmniejszenia czasu pracy firmy. Podkreślił, że w tej chwili takich przepisów brakuje. - Jest wprawdzie ustawa o szczególnych działaniach służących ochronie miejsc pracy, ale zgodnie z nią można takie przepisy zastosować, jeżeli przez sześć miesięcy poprzedzających wniosek obrót spadł o 15 procent w stosunku do poprzedniego roku - powiedział. Problem polega jednak na tym, że obecnie tych sześciu miesięcy potrzebnych do wykazania problemu nie ma. Zdaniem gościa TOK FM, przydałyby się przepisy, które już po dwóch miesiącach (albo nawet na podstawie spodziewanego spadku obrotów) pozwalałyby na wprowadzanie środków nadzwyczajnych.

Grzegorz Baczewski powiedział, że przedsiębiorcy często pytają o to, co mają robić, jeżeli znaczna część załogi będzie na zwolnieniu lub na kwarantannie i nie będzie możliwości wykonywania pracy.

Jak wskazał Dyrektor Generalny Konfederacji Lewiatan, list z wątpliwościami pracodawców oraz propozycjami na rozwiązanie problemów został już złożony do rządu. - Taką pilną potrzebą jest dostęp do jakiegoś finansowania w okresie, kiedy firmom zabraknie płynności. To może być na zasadzie środków zwrotnych, ale na ten moment firmy nie mają czasu, żeby przechodzić długą procedurę kredytową - powiedział. - Tu chodzi o zapewnienie płynności. Na przykład Bank Gospodarstwa Krajowego mógłby zapewnić jakieś linie kredytowe dla firm dotkniętych skutkami koronawirusa. To są pilne działania, których rekomendacje znalazły się w naszym stanowisku - dodał. 

Obecnie (poniedziałek, 9 marca), w Polsce jest 16 potwierdzonych przypadków zarażenia koronawirusem. Ponad 170 osób jest hospitalizowanych, ponad 4000 objętych jest kwarantanną domową. Dane te zmieniają się bardzo szybko. Jeszcze w niedzielę wieczorem zarażonych było 11 osób. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Koronawirus w Polsce. Jakim firmom grozi bankructwo?
Zaloguj się
  • farah

    Oceniono 1 raz 1

    Świadomość istnienia tego wirusa jest wynikiem lepszej diagnostyki. Wirusy zawsze były i będą, człowiek tylko nauczył się je szybciej i lepiej rozpoznawać.
    Psychoza wywoływana m.in przez rząd będzie miała katastrofalne skutki dla wszystkich w dłuższym horyzoncie czasu.
    W przeszłości ludzie umierali na zakażenie drobnoustrojami, zanim dowiedzieli się, że istnieją bakterie. Jak się nauczyli je wykrywać nikt nie wariowała z tego powodu, że się dowiedział o ich istnieniu. Nikt nie siał paniki, nie było zwariowanej nagonki medialnej i jakoś wielu przeżyło :)
    Ludzie muszą się po prostu przyzwyczaić do faktu, że stany grypowe (w różnych odmianach wirusowych) są i będą zawsze obecne. Część populacji będzie też umierać na powikłania z nimi związane, tak jak było to w przeszłości. Robienie z tego cyrku na całą planetę jest po prostu nieodpowiedzialną głupotą i pożywką medialną.

    Szkoda tych, którzy przez tę nieodpowiedzialność i zbiorową głupotę zbankrutują i tych,m którzy stracą pracę i tych którzy popełnią samobójstwa. Wina z to będzie spoczywała w dużej mierze na rządzących, bo to oni przyczynili się do rozdmuchania medialnego problemu.

  • krytek-7

    Oceniono 3 razy -1

    Jak tak dalej pojdzie,to koronowirus wyreczy niemrawa opozycje.Pytanie.Co dalej?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX