Rząd chce osłonić firmy tarczą "antykryzysową". Ekspert: Niepokoi to, że tak mało mówiono o służbie zdrowia

Rząd chce przeznaczyć 212 mld zł na pomoc dla firm i całej gospodarki w czasie pandemii koronawirusa. - Kierunek zmian jest słuszny, ale niepokoi to, że tak mało mówiono o pomocy dla służby zdrowia - oceniał w TOK FM Jan Zygmuntowski z Fundacji Instrat.
Zobacz wideo

Prezydent i premier ogłosili w środę wielki plan pomocy dla przedsiębiorców i rynku pracy. "Tarczę antykryzysową" podzielono na kilka filarów, w których są między innymi: osłona rynku pracy, wypłaty postojowego dla pracowników zapewnienie płynności funkcjonowania systemu finansowego. Rząd ma na to przeznaczyć 212 mld zł.

Jak oceniał w TOK FM Jan Zygmuntowski z Fundacji Instrat kierunek zmian jest dobry. – Bo to nie jest tak, jak w zwykłym kryzysie, że wystarczy poluzować i wpompować pieniądze. Mamy też szok podażowy, firmy się zamykają, redukują zatrudnienie czy czas pracy. Całość rozumiana jako pakiet fiskalny to coś, za co trzeba pochwalić rząd – mówił Zygmuntowski.

Jednak ekspert wskazał też na słabe strony rządowej propozycji. - Niepokoi to, że tak mało było słychać na tej konferencji o służbie zdrowia (choć znalazła się jako jeden z filarów tarczy – red.). Wobec tylu zobowiązań wobec lokat czy płynności dla firm, to te zapewnienia wobec służby zdrowia są niewystarczające. Przecież to nie jest tak, że ona jest w kryzysie przez koronawirusa, taki stan trwa od wielu lat – przekonywał gość Mikołaja Lizuta.

Precyzował, że chodzi głównie o niewystarczające nakłady finansowe. – Nasze wydatki łączne na służbę zdrowia – publiczną i prywatną – to 6,3 proc. PKB. Średnia unijna to 8,8 proc. Nawet kraje naszego regionu, jak Słowenia, wydają 8 proc. PKB. Nie dba się o pielęgniarki, lekarzy czy techników. Kryzys trwa od dawna, a to co się dzieje teraz, może doprowadzić do załamania całego systemu. Rząd PiS sam te sprawy zaniedbał, dlatego zdecydował się na szybkie społeczne dystansowanie, żeby wygasić sytuację, bo nasz system może się bardzo szybko załamać – podkreślał Jan Zygmuntowski.

Koronawirus w Polsce. Rząd ogłasza pomoc dla firm. Skąd wziąć pieniądze?

Z drugiej strony Lizut dopytywał, skąd rząd Morawieckiego może wziąć te 212 mld zł na finansowanie "tarczy antykryzysowej". Ekspert odpowiadał, że rozwiązaniem może być emisja obligacji skarbowych. – One są nadal bardzo atrakcyjne dla zagranicznych inwestorów. Co więcej, Skarb Państwa w porozumieniu z bankami powinien postawić na ogromną emisję obligacji, zapewniając przy tym, że NBP na rynku wtórnym je skupi. Dzięki temu, nawet jeśli pakiet fiskalny przekroczy możliwości reguł budżetowych, to nie musimy się martwić, bo środki się znajdą – radził Zygmuntowski.

Jego zdaniem, rząd nie powinien trzymać się sztywno poglądów neoliberalnych ekonomistów na temat budżetu. – Oni traktują te reguły budżetowe jako święte przykazania, a tak nie jest do końca. Zdarzają się takie warunki, że można się zadłużać. Na przykład Japonia od lat nie przejmuje się deficytem, bo ciągle jest krajem wysokich technologii. Gorsze są zadłużenia zagraniczne, jak w Argentynie. Natomiast jeśli państwo zadłuża się wobec własnego społeczeństwa, to następuje dodruk pieniędzy , który trafia na rynek, ale za chwilę wróci do państwa – wyjaśniał gość Mikołaja Lizuta.

Przypomnijmy, w środę Rada Polityki Pieniężnej po raz pierwszy od 5 lat obniżyła stopy procentowe. Banki poinformowały też, że ruszyły z propozycjami wakacji kredytowych dla swoich klientów. 

Koronawirus w Polsce

Koronawirus w Polsce szerzy się coraz bardziej. Ministerstwo zdrowia potwierdziło w środę rano 8 kolejnych przypadków zakażenia patogenem w naszym kraju. Do tej pory łącznie odnotowano w Polsce 246 zachorowań. Pięć osób zmarło.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM