Tarcza antykryzysowa czy antypracownicza? Wiele rozwiązań jest bardzo niekorzystnych dla pracowników

- Jak dotąd dużo się mówiło, że sytuacja gospodarcza jest ogólnie bardzo dobra i wypatrujemy nadejścia rynku pracownika, to myślę, że teraz tego typu diagnozy możemy już odłożyć do lamusa - mówi Monika Helak z działu badawczego "Polityki Insight".
Zobacz wideo

W piątek Sejm pracuje nad pakietem ustaw składających się na tzw. tarczę antykryzysową, mającą pomóc przedsiębiorcom i pracowników poszkodowanym wskutek pandemii koronawirusa. Tymczasem w rządowych propozycjach jest kilka rozwiązań dla pracowników bardzo niekorzystnych - przykładowo pracodawca będzie miał większą swobodę przy redukcji zatrudnienia czy obniżce wynagrodzeń czy zwiększeniu godzin pracy.

>> Szczegóły tzw. antykryzysowej znajdziesz tutaj <<

Na rynku pracy, podobnie jak w innych sferach życia, zapanowała niepewność. - Trudno cokolwiek zaplanować. Zwłaszcza, że mamy w Polsce bardzo dużą grupę osób, których przychody są niestabilne. Zależą od umów śmieciowych, które są podpisywane z miesiąca na miesiąc, a często nawet po wykonaniu usługi, za którą są opłacone - mówi Monika Helak z działu badawczego Polityki Insight.

Jak dodaje, wiele osób może znaleźć się w trudnej sytuacji, bo "po prostu nie dostaną żadnych przychodów albo te przychody będą tak niewielkie, że nie odpowiedzą na ich potrzeby". Co za tym idzie, możemy spodziewać się przełożenia na konsumpcję i ograniczenie wydatków. - I tak jak dotąd dużo się mówiło, że sytuacja gospodarcza jest ogólnie bardzo dobra, i wypatrujemy nadejścia rynku pracownika, to myślę, że teraz tego typu diagnozy możemy już odłożyć do lamusa - przyznaje Helak.

Czekają nas duże zwolnienia

Czy rządowe przepisy uratują tracących przychody pracowników? Związkowcy dostrzegają problem w konstrukcji tzw. tarczy antykryzysowej. - Całość wsparcia ma opierać się na dwóch funduszach: Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (…) , ale także Funduszu Pracy. Na wsparcie z FGŚP przeznaczono 800 mln zł. Naszym zdaniem to jest kropla w morzu potrzeb. To jest margines tego, jakie wsparcie będzie potrzebne rynkowi pracy - przekonuje wiceszef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Piotr Ostrowski.

- Zapisano w tym projekcie, że gdy środków z FGŚP zabraknie, będzie on wspomagany Funduszem Pracy - dodaje. Ostrowski równocześnie podkreśla jednak, że obydwa te fundusze zostały "wydrenowane przez obecną ekipę rządzącą", w celu zaspokojenia potrzeb różnych grup społecznych.

Arkadiusz Pączka z Pracodawców RP przyznaje, że w związku z epidemią koronawirusa firmy spodziewają się redukcji zatrudnienia.  - Niestety jestem pesymistą. Myślę, że czeka nas fala dużych zwolnień i dużych restrukturyzacji nie tylko w dużych i średnich firmach, ale też w tych mikro i małych - przewiduje.

Pesymizm podzielają związkowcy. Ostrowski również mówi, że docierają do nich pierwsze sygnały o przewidywanych zwolnieniach.

Zapowiedzią tego, co może czekać rynek pracy w Polsce mogą być dane ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w ciągu tygodnia przybyło ponad 3 mln bezrobotnych. Wcześniej liczba nowo rejestrowanych bezrobotnych wahała się między 200 a 300 tysięcy tygodniowo.

Aby dowiedzieć się więcej na temat skutków koronawirusa na rynek pracy w Polsce, posłuchaj całego podcastu "Polityki Insight" - "Stan epidemii". Możesz to zrobić w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM