Koronawirus a rolnictwo. Ekspert: Rynek stoi. Nie będzie komu zebrać truskawek

Epidemia koronawirusa nie oszczędza polskich rolników. Już wcześniej musieli mierzyć się oni m.in. z brakiem wystarczającej liczby pracowników, a podczas tegorocznych zbiorów może być jeszcze gorzej. Problemem jest też spadek eksportu, a tym samym niższe ceny za oferowane przez rolników produkty.
Zobacz wideo

Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, podkreślił w Magazynie EKG w TOK FM, że epidemia koronawirusa jest odczuwalna w rolnictwie z kilku powodów. Jednym z nich jest niestabilność rynku. 

- Taka sytuacja jest bardzo trudna, ponieważ nasze produkcje są bardzo rozłożone w czasie. Inwestujemy często dwa lata wcześniej, zanim osiągniemy z tego efekt i zbiór, więc tutaj bardzo długi okres produkcyjny do produktu finalnego przy rozhuśtaniu rynku powoduje, że raz możemy coś zyskać, raz możemy coś stracić. Ale w tej sytuacji (koronawirusa - red.) więcej tracimy - podkreślił.

Przez epidemię koronawirusa nie będzie komu zbierać w Polsce truskawek?

Gość TOK FM przypomniał, że już w maju zaczynają się w Polsce zbiory truskawek. Może jednak nie być ich komu zebrać. - Praktycznie głównymi osobami je zbierającymi byli obcokrajowcy, najczęściej z Ukrainy. Większość z nich wyjechała do domu i raczej nie spodziewamy się, że przyjadą. Musieliby przejść okres dwutygodniowej kwarantanny. Kto za to będzie płacił i gdzie ich ewentualnie w tym okresie kwarantanny zakwaterować? - zastanawiał się Wiktor Szmulewicz.

Problemem może być jednak nie tylko brak pracowników. Jak zaznaczył prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, we Włoszech już widać, że zainteresowanych kupnem tego owocu jest bardzo mało. - Ludzie się boją, nie kupują. Zamknięte są też kanały dystrybucyjne, czyli restauracje, hotele, kawiarnie, stołówki. Miejsca, które też często brały od nas różne produkty bezpośrednio czy w jakiś inny sposób - tłumaczył. Przypomnijmy, że wczoraj polski rząd zdecydował się na zamknięcie m.in. hoteli od pierwszych dni kwietnia. Szumilewicz podkreślił także, że kłopot dla rolników stanowić będzie również eksport truskawek. Problemem znów będzie brak rąk do pracy oraz brak zagranicznych klientów. 

Koronawirus a rolnictwo. Kolejne branże w kłopocie

Zbiór i sprzedaż truskawek to jednak niejedyne zmartwienie rolników. Podobne problemy dotyczą także agrestu, malin, a także warzyw. W kłopocie znaleźli się również producenci kwiatów.  - Dzisiaj rynek kwiaciarski praktycznie padł. A w kwiaty się inwestuje jesienią. Nikt nie wiedział (co się stanie wiosną - red.), przez całą zimę się grzeje szklarnie. To są ogromne koszty. Dzisiaj tych kwiatów nie ma kto kupić - podkreślił Szmulewicz.

Producenci, którzy eksportowali swoje produkty, mają kłopoty ze znalezieniem nabywców. Zaczynają się także spadki cen. W ten sposób ucierpiał m.in. eksport wołowiny. - Eksport naszej wołowiny to jest praktycznie 80 proc. całej produkcji (...). To praktycznie stanęło. Ceny żywca spadły 30-40 proc. i nie ma jeszcze kto tego kupić - wskazywał. Podobne kłopoty zaobserwować można także na rynku drobiu i sprzedaży jaj. 

Sytuacja nie wygląda dobrze także w przemyśle mleczarskim. Ze względu na nadwyżki mleczarnie ograniczają skup mleka oraz zaczynają obniżać ceny mleka odbieranego od rolników. - A część zakładów spółdzielczych z dnia na dzień odmawia na przykład odbioru mleka tym, którzy nie są członkami spółdzielni - podsumował.  

Całej rozmowy posłuhasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM