Bezrobocie na poziomie 10 procent? "To bardzo, bardzo optymistyczna prognoza"

Według wielu prognoz, bezrobocie w Polsce na koniec tego roku może wynieść 10 proc. Zdaniem Anny Wichy, prezeski Polskiego Forum HR, taka prognoza jest bardzo optymistczna. - Raczej skłaniałabym się, że to będzie w granicach 13-14 procent - mówiła w TOK FM.
Zobacz wideo

Problemy na rynku pracy - te obecne i przyszłe - były jednym z tematów Magazynu TOK FM. Jak mówiła prezes Polskiego Forum HR Anna Wicha, z wykazów jej organizacji wynika, że na koniec marca zwolnionych zostało ponad 5 tysięcy osób. Ogólnie jednak, jak mówiła, w marcu bezrobocie nie wzrosło w kraju nazbyt drastycznie. Na koniec miesiąca było 920 tysięcy osób zarejestrowanych jako bezrobotni.

- Absolutnie nie można powiedzieć, że w ramach tej liczby mamy już odczuwane skutki pandemii. To będzie dopiero widoczne na koniec kwietnia i pewnie na koniec maja - oceniała Wicha. Jak dodała, duży wpływ na decyzje o zwalnianiu pracowników będzie miało wsparcie rządu, ale - jak podkreśliła - nie to zapowiadane, a rzeczywiste.

Jak duża będzie skala bezrobocia? Rozmówczyni Macieja Głogowskiego poinformowała, że istnieją pewne prognozy, z których wynika, iż pod koniec roku poziom bezrobocia miałby wynieść około 10 proc. (w lutym wynosiło 5,5 proc.). Jej zdaniem jednak są to "bardzo, bardzo optymistyczne" założenia. - Raczej skłaniałabym się, że to będzie w granicach 13-14 procent. To oczywiście zależy od tego, jak długo potrwa zamknięcie naszej gospodarki - mówiła.

Przypomnijmy, zgodnie z obecnymi ograniczeniami wszelkie kina, teatry, restauracje, bary i miejsca usługowe mają być zamknięte do 19 kwietnia. Następne kroki będą zależały od rozwoju sytuacji epidemiologicznej w kraju. Premier Morawiecki zapowiedział w czwartek, że zaraz po świętach wielkanocnych przedstawi wstępny plan wychodzenia z lockdownu.

Na antenie TOK FM prezeska Polskiego Forum HR odniosła się jeszcze do danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które wskazują, że już ponad 317 tysięcy przedsiębiorców złożyło wnioski o rządową pomoc w ramach "tarczy antykryzysowej". - A ja bym chciała się dowiedzieć, ilu przedsiębiorców dostało już żywą gotówkę (…). Jeżeli nie dostaniemy konkretnej informacji z decyzją dla dużego biznesu, to duży biznes na koniec kwietnia zacznie wypowiadać umowy o pracę - przestrzegała Anna Wicha.

Podobnego zdania jest Henryka Bochniarz, Przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan. Przyznała, że zaprezentowana w środę "tarcza finansowa" zapowiada się lepiej, niż wcześniejsze "tarcze antykryzysowe". Zakłada ona, przypomnijmy, między innymi przekazanie firmom, które z powodu koronawirusa utraciły płynność finansową, środków o łącznej kwocie 100 mld zł. Bochniarz podkreślała jednak, że nowa tarcza na razie jest wciąż na poziomie deklaracji i dopóki do przedsiębiorców nie zaczną napływać realne pieniądze, sytuacja na rynku pracy może być trudna.

W "pośredniakach" już widać, że dobre czasy się skończyły

Coraz mniej ofert pracy i widmo bezrobocia widać już m.in. na Pomorzu. Wnioski wynikające z najnowszego raportu Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku nie są optymistyczne. Liczba ofert pracy po pierwszych tygodniach epidemii zmalała tu niemal o jedną piątą.

- Po dofinansowanie wynagrodzeń zgłosiła się już pierwsza grupa pracodawców - mówił w rozmowie z reporterem TOK FM rzecznik urzędu Tomasz Robaczewski. - Już po pierwszym tygodniu przyjmowania dokumentów wiemy, że wsparcia potrzebuje prawie sześć tysięcy pracowników. Cały czas napływają kolejne wnioski - precyzuje. Rzecznik nie ma też dobrych wiadomości w kontekście najbliższej przyszłości. - Niestety spodziewamy się zwolnień grupowych - podkreślił. - Biorąc pod uwagę zapowiedzi pomorskich przedsiębiorców przewidujemy, że tąpnięcie będzie widoczne w statystykach już pod koniec kwietnia - uważa Robaczewski.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM