Przedstawiciel związków zawodowych o tarczy antykryzysowej: Rząd dał łatwe narzędzie do cięcia płac, więc tną

Jakub Grzegorczyk z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywy Pracowniczej na natenie TOK FM przekonywał, że płace tną również firmy, które znajdują się w dobrej sytuacji finansowej i mają rezerwy kapitałowe.
Zobacz wideo

Gościem Analiz w TOK FM był Jakub Grzegorczyk z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywy Pracowniczej. Rozmowa dotyczyła tego, czy epidemia koronawirusa "zmiotła" Kodeks pracy. - Zarówno epidemia, jak i tarcza mają bardzo negatywne konsekwencje - potwierdził związkowiec. 

- Tarcza dała pracodawcom bardzo łatwe do zastosowania narzędzia, żeby obciąć wynagrodzenia. Do tego dochodzą wcześniejsze regulacje, które pozwalają na łatwe dokonywanie zwolnień, zwłaszcza że mamy plagę umów cywilnoprawnych. I mamy też cały pakiet ułatwień w zakresie uelastyczniania czasu pracy - mówił Grzegorczyk. Jak stwierdził, "efekt jest taki, że albo zapowiadane są zwolnienia, albo związki zawodowe wzywane są do podpisywania porozumień dotyczących obniżania wynagrodzeń". Według niego to katastrofa z punktu widzenia socjalnego.

Rząd dał łatwe narzędzie do cięcia płac

Grzegorczyk mówił o tym, że możemy zaobserwować niekorzystne dla pracownika działania legalne i nielegalne. - Mamy fenomen firm, które pozwalniały ludzi i nie wypłaciły wynagrodzeń, a teraz uchylają się od wypłaty zaległych pensji. To jest plaga w gastronomii i hotelarstwie. I to jest bezprawne. Trudno jednak przez sytuację wywołaną wirusem dochodzić spraw w sądach, które będą działały jeszcze wolniej niż wcześniej - mówił związkowiec. 

- Druga kwestia to działania legalne. Na przykład VolksWagen zapowiedział w Poznaniu redukcję zatrudnienia, rezygnację ze współpracy z pracownikami czasowymi. Może to dotknąć to 2-2,5 tysiąca osób, które stracą pracę. W kwietniu firma zaczęła przerzucać koszty przestoju na pracowników, żądając wykorzystania od nich urlopu i co gorsza w tarczy znajduje się rozwiązanie, które pracodawcom umożliwi na czas przestoju zabranie czternastu dni urlopu. Będą mogli legalnie wysyłać pracowników na urlop - mówił dalej. Podkreślił, że według niego, takie rozwiązania stosują firmy, które mają dobrą sytuację kapitałową i zapasy finansowe. - Korzystają z tego, że rząd dał łatwe narzędzie do tego, żeby ciąć płace i płace tną. Tarcza i rząd kierują się logiką, nieważne jakie w firmie mamy zasoby, nieważne, co można ciąć, ważny jest spadek obrotów - i wtedy możecie ciąć wynagrodzenia - stwierdził gość Analiz TOK FM. Podał też, że podobne naciski na wykorzystywanie urlopów pojawiły się już w instytucjach kultury i urzędach. Inicjatywa Pracownicza napisała skargę do Państwowej Inspekcji Pracy na takie praktyki, ale nie otrzymała wsparcia tej instytucji, która stoi na stanowisku, że terminy urlopu może narzucać pracodawca.

Pracownicy powinni wywierać wspólną presję

- Przed kryzysem rząd chce się chronić, wywalając ludzi na bruk lub obcinając im wynagrodzenia, więc to nie jest absolutnie polityka antykryzysowa - wyraził też opinię Grzegorczyk. Dodał, że: "pracownicy muszą liczyć na siebie, przez wspólne działanie i presję na pracodawców stosunkowo dużo można uzyskać. W sposób zorganizowany można wywierać presję".

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM