Resort rolnictwa publikuję listę "niepatriotycznych" firm. Solska: Uprawiamy szczucie jednych na drugich

- Połowa naszej żywności idzie na eksport. Jeżeli zaczniemy głosić hasła patriotyzmu i zaczną to robić konsumenci z innych krajów, to zostaniemy z połową wyprodukowanej żywności. Zamiast proponować rozwiązania systemowe, to uprawiamy szczucie jednych na drugich. Z tego nie będzie niczego dobrego - mówiła w magazynie "EKG" Joanna Solska z "Polityki".
Zobacz wideo

Ministerstwo Rolnictwa opublikowało w internecie listę zakładów, które sprowadzają mleko i jego przetwory z zagranicy, "ograniczając tym samym zakupy od polskich rolników".

"W warunkach jednolitego rynku nie ma tu oczywiście złamania prawa, ale kwestia patriotyzmu gospodarczego tych podmiotów budzi wątpliwości" - czytamy na stronie resortu. Ministerstwo przekonuje, że listę zakładów publikuje "działając w interesie wszystkich, którym leży na sercu wspieranie polskiej gospodarki".

Maciej Głogowski, prowadzący magazyn "EKG" w TOK FM ocenił, że to niewyobrażalne, aby ministerstwo publikowało taki tekst. – To budzi najgorsze skojarzenia. A co jeśli inni zaczną tak mówić, to wtedy dopiero polscy producenci stracą – ocenił dziennikarz.

Zgodziła się z nim Joanna Solska z "Polityki". Podkreślała, że operując hasłem "patriotyzmu gospodarczego" należy być niezwykle ostrożnym. – Połowa wyprodukowanej w Polsce żywności idzie na eksport. Zarabiamy na nim ponad 30 mld euro rocznie. Dużo więcej żywności wysyłamy za granicę, niż jej sprowadzamy. Robienie jakiś list "hańby" to jest szczucie jednych producentów na drugich – powiedziała gościni TOK FM. Dodała, że jest zdumiona zachowaniem resortu, bo problem nadwyżki produkowanej żywności jest bardzo poważny. – Ma go nie tylko Polska, ale na przykład Irlandia. To wymaga działań interwencyjnych Unii Europejskiej. Z trudem przepchnęliśmy naszego komisarza ds. rolnictwa pana Janusza Wojciechowskiego, ale on nie ma żadnych postulatów w tej sprawie. Obawiam się, że jeżeli problem nie zostanie rozwiązany na poziomie Unii, to spadnie to na rządy krajowe, a w naszym budżecie nie ma już na to pieniędzy – oceniła Solska.

Jej zdaniem powinno się proponować "jakieś rozwiązania, a nie szczuć jednych na drugich", bo to "do niczego dobrego nie doprowadzi".

Według Grzegorz Cydejki z portalu miasto2077.pl i z Towarzystwa Ekonomistów Polskich, takie działania resortu rolnictwa to dowód braku zorientowania urzędników, o tym, jak działa gospodarka, którą mają pod opieką. – Najgorszy możliwy scenariusz to właśnie zamknięcie się granic i zakleszczenie handlu międzynarodowego. Na tym stracą wszyscy – przekonywał Cydejko.

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie w aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM