Droga E40 ma połączyć Bałtyk z Morzem Czerwonym. Czy budowa podniesie radioaktywne osady po katastrofie w Czarnobylu?

Ekolodzy ostrzegają przed budową drogi wodnej z Bałtyku do Morza Czarnego. Inwestycja może podnieść radioaktywne osady z dna Prypeci, efekt katastrofy w Czarnobylu. Zagrożonych zostanie 30 mln ludzi - alarmuje kilka organizacji przyrodniczych. Również polski odcinek drogi wodnej E40 budzi wiele wątpliwości.
Zobacz wideo

Projekt drogi wodnej E40 miałby połączyć Bałtyk z Morzem Czarnym przez Wisłę, Bug, Prypeć i Dniepr. Jej długość to 2 tys. km

Zbadaniem wpływu odcinka drogi E40, przebiegającego przy samej elektrowni w Czarnobylu, zajęło się kilka europejskich organizacji przyrodniczych. Jak mówi Monika Klimowicz z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, radioaktywne osady z dna mogą skazić wodę, z której korzysta aglomeracja kijowska i rolnictwo środkowej Ukrainy: - Wodą z Dniepru i Prypeci nawadnia się pola uprawne. Szacuje się, że z żywności, która powstaje z upraw na tych terenach, korzysta około 20 milionów osób, więc w sumie naukowcy szacują, że dla 30 milionów ludzi to powtórne skażenie radioaktywne przez budowę drogi wodnej E40 może być niebezpieczne.

W Polsce droga E40 miałaby biec m.in. ponad stukilometrowym kanałem, łączącym Wisłę z Bugiem.

- Który będzie zasilany wodą z Bugu bądź też tą z mniejszych rzek, bądź jest też taki karkołomny pomysł zasilania dodatkowo wodą z Wisły. To jest oczywiście absolutnie niedorzeczne, ponieważ wody w tych rzekach najzwyczajniej na świecie nie starczy, żeby zasilać ten kanał żeglowny - dodaje Klimowicz. 

Budowa polskiego odcinka miałaby kosztować około 60 mld złotych. Skąd rząd chce na to wziąć pieniądze - nie wiadomo. Unia odmówiła finansowania.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM