Nowy pomysł rządu na walkę z kryzysem? Zawieszenie stosunku pracy na trzy miesiące. "Nie do końca rozumiem, kogo miałoby to ochronić"

Zawieszenie stosunku pracy - to najnowszy pomysł Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na walkę ze skutkami kryzysu, wywołanego przez pandemię koronawirusa. Mówiła o tym dziś w publicznym radiu szefowa tego resortu Marlena Maląg.
Zobacz wideo

Według wstępnej propozycji, takie zawieszenie stosunku pracy - z możliwością powrotu do pracy - mogłoby trwać trzy miesiące. Przez ten czas pracownik miałby otrzymywać, zamiast zasiłku dla bezrobotnych, tak zwany dodatek solidarnościowy, zaproponowany w ostatni piątek przez Andrzeja Dudę - miałby on wynosić 1200 zł miesięcznie.

- Taka osoba mogłaby otrzymywać taki zasiłek solidarnościowy, jednak w perspektywie miałaby powrót do swojego miejsca pracy - powiedziała minister Maląg. Jak dodała, rząd prawdopodobnie wkrótce będzie mógł przedstawić więcej szczegółów w tej sprawie.

Zdaniem gości Magazynu EKG, zawieszenie stosunku pracy nie jest rozwiązaniem zupełnie nowym. Ale o tym, czy zadziała w Polsce, zdecydują szczegóły, których - na razie - jeszcze nie znamy. - Nie do końca sobie wyobrażam, jak to może funkcjonować. Rozumiem, że chcemy wprowadzić mechanizmy elastycznego rynku pracy. Nie jestem pewna, czy one są do końca potrzebne - powiedziała dr Anna Czarczyńska z Akademii Leona Koźmińskiego. - Powiem szczerze, że nie do końca rozumiem, kogo miałoby to ochronić. Ani po stronie firm nie widzę tutaj dużych zalet, natomiast widzę duże niebezpieczeństwa po stronie pracowników - dodała.

Dr Marek Rozkrut z EY Polska przyznał z kolei, że rząd będzie musiał wkrótce zmienić swoje podejście do ochrony miejsc pracy. - Przy odmrażaniu gospodarki ta pomoc powinna być już znacznie bardziej ukierunkowana, a nie na tej zasadzie, że podtrzymujemy już sztucznie przedsiębiorstwa i miejsca pracy, które de facto stracą rację bytu - ocenił.

Zawieszenie stosunku pracy jak okres próbny

Nowy pomysł, o którym mówiła dziś minister Maląg, wywołał dyskusje w mediach społecznościowych, zwłaszcza po lewej stronie sceny politycznej.

"Czy ktoś może wytłumaczyć Pani minister Marlenie Maląg, że jest ministrą rodziny, PRACY i POLITYKI SPOŁECZNEJ i jej zadaniem jest między innymi zadbanie o bezpieczeństwo socjalne Polek i Polaków, dobrej jakości pracę i wsparcie osób bezrobotnych, szczególnie w tak trudnym momencie, z jakim mamy do czynienia obecnie?" - napisała na Facebooku posłanka Lewicy Marcelina Zawisza.

Martyna Urbańczyk z kolei (również z Partii Razem) oceniła, że pomysł z zawieszeniem stosunku to pewnego rodzaju okres próbny. "Firma sprawdzi czy potrzebuje pracownika, a pracownik sprawdzi czy potrzebuje jedzenia" - stwierdziła.

Koronawirus a bezrobocie

Min. Maląg w Polskim Radiu była też pytana o to, ile osób - w ciągu ostatnich tygodni - zarejestrowało się w urzędach pracy, jako osoby bezrobotne.

Minister poinformowała, że przy obserwacjach resortu dotyczących kwietnia i biorąc pod uwagę liczbę osób, które zarejestrowały się jako bezrobotne, ale także wyrejestrowały, to w Polsce przybyło ok. 58 tys. bezrobotnych. - Czyli możemy szacować, że na ten moment będziemy mieli osób bezrobotnych ok. 960 tysięcy - powiedziała Maląg. Pytana o skalę procentową minister odpowiedziała, że wynosi ona ok. 5,7 proc., ale nie odzwierciedla jeszcze trudności w gospodarce.

Z opublikowanych dziś prognoz Komisji Europejskiej wynika, że bezrobocie w Unii Europejskiej ma wzrosnąć w tym roku do 9 proc. - z 6,7 proc. w 2019 roku. Prognozy KE dotyczące samej Polski mówią o bezrobociu na poziomie 7,5 proc.  - w 2019 wynosiło 3,3 proc.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM