Ekspert: Zawieszenie stosunku pracy absurdalne i łamie międzynarodowe konwencje

- To niesłychanie dziwne rozwiązanie, zwłaszcza że w tarczy 1.0 zostało przyjęte rozwiązanie polegające na wypłacaniu postojowego - na antenie TOK FM przekonywał Dominik Owczarek, dyrektor Programu Polityki Społecznej w Instytucie Spraw Publicznych. Podkreślił, że to rozwiązanie nie naruszało prawa pracy, ani międzynarodowych konwencji.
Zobacz wideo

Zawieszenie stosunku pracy - to najnowszy pomysł Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na walkę ze skutkami kryzysu, wywołanego przez pandemię koronawirusa. Według wstępnej propozycji, takie zawieszenie stosunku pracy - z możliwością powrotu do pracy - mogłoby trwać trzy miesiące. Przez ten czas pracownik miałby otrzymywać, zamiast zasiłku dla bezrobotnych, tak zwany dodatek solidarnościowy, zaproponowany w ostatni piątek przez Andrzeja Dudę - miałby on wynosić 1200 zł miesięcznie. Pomysł dziś w publicznym radio przedstawiła minister Marlena Maląg.

O Rozwiązaniu tym w Światopodglądzie mówił Dominik Owczarek, dyrektor Programu Polityki Społecznej w Instytucie Spraw Publicznych.

- Musimy poznać szczegóły, natomiast jeśli to będzie zawieszenie pracy na trzy miesiące, to jest to rozwiązanie absurdalne, nie spotykane nigdzie indziej. Będzie naruszało konwencje międzynarodowe Międzynarodowej Organizacji Pracy. Polska mogłaby zostać zaskarżona do trybunału za nieegzekwowanie tych konwencji, umów międzynarodowych - mówił ekspert. Dodał, że nie wiemy też, czy 1200 to jest netto czy brutto. - To niesłychanie dziwne rozwiązanie, zwłaszcza że w tarczy 1.0 zostało przyjęte rozwiązanie polegające na wypłacaniu postojowego. To jest subsydiowane zatrudnienie z funduszy publicznych. Pozwalało wypłacać część wynagrodzenia z kasy publicznej, a część z kieszeni pracodawcy. Zakładało obniżenie wynagrodzenia wraz z wymiarem czasu pracy - przekonywał Owczarek. Podkreślił, że to rozwiązanie nie naruszało prawa pracy, ani międzynarodowych konwencji.

Zasiłki to przedwyborcze obietnice?

Agnieszka Lichnerowicz, prowadząca audycję zauważyła, że to w ogóle "ciekawa formuła - pani minister idzie do mediów i rzuca pomysł", bo tak faktycznie wyglądało jego przedstawienie.

- Ten rząd wielokrotnie udowadniał, że nie możemy liczyć na wysokie standardy - odparł Owczarek, nie kryjąc bezradności. 

Skomentował też pomysł prezydenta Andrzeja Dudy poruszył kwestie zasiłku dla bezrobotnych.

- Ja to odbieram jako obietnice przedwyborcze na ostatnim odcinku walki wyborczej. Rozumiem, że rola tych dwóch propozycji - zasiłku solidarnościowego i ma być rodzajem obietnicy tworzącej dobry wizerunek obecnego prezydenta i kandydata. Sama propozycja podniesienia zasiłku dla bezrobotnych to bardzo dobry krok. Kwota netto to 600-700 zł. I ie przysługuje wszystkim bezrobotnym. Kryzys obnażył, że to nie jest żadne zabezpieczenie - zauważył gość TOK FM. I poruszył zasadniczą kwestię: - Do jakiej kwoty, według jakiego mechanizmu i jak szeroka grupa powinna być nim objęta. Wydaje się, że powinny być kwoty wedle obliczeń Instytutu Pracy i Polityki Społecznej, która wyznacza minimum socjalne i minimum egzystencji.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM